Trochę hisotrii...
Co do pierwszego akapitu to ja uważam, że każdy przeczytany tekst powinien być przez siebie samego oceniony i porównany z innymi źrodłami ja podałem akurat twierdząc, że Niewiadomski chciał uchornić Polskę przed rządami mniejszości i lewicy.

A do ostatniego akapitu to mniejszości w Polsce wynikały raczej z tego, że podbijane były tereny , które zamieszkiwały pozniejsze mniejszości narodowe, bo skoro podbijana była obca ziemia to i raczej była kutura i narodowść dlatego mniejszości nie są do uniknięcia, ale nie mogą mieć też praw porównywalnych do wiekszości, a im bardziej jednolite państwo tym silniejsze.

Symbole


Flaga Polski ma kolor biało-czerwony. Jest kształtu prostokątnego ( stosunek boków 8:5), są to dwa prostokątne pasy ( u góry biały, dół czerwony). O barwach można także powiedzieć, że biel oznacza czystość, a czerwień dostojność i potęgę naszego kraju.


Orzeł biały
Najstarszy wizerunek (jeszcze nie heraldyczny) orła jako znaku polskiego widnieje na okolicznościowym denarze Bolesława Chrobrego z około 1000 roku. (Trzeba jednak zaznaczyć, że niektórzy widzą na tym denarze wizerunek innego ptaka: gołębia, koguta albo pawia. Szerzej o tym pisze autor strony "Orzeł na denarze Bolesława Chrobrego".)
Najstarsze przedstawienie orła w postaci zbliżonej do heraldycznej znajduje się na brakteacie Kazimierza Sprawiedliwego (około 1177 roku).
Natomiast najstarszy heraldyczny wizerunek orła widnieje na pieczęci Kazimierza I opolsko-raciborskiego z 1222 roku (na tarczy trzymanej przez jeźdźca).
Ponieważ jednak wspomniane znaki nie były dziedziczone, więc uznawane są za osobiste godła książęce nie zaś za herby. Z tego powodu uznaje się, że pierwszy herbowy wizerunek orła znajduje się na pieczęci Henryka Pobożnego (z około 1224 roku) jako herb księstwa śląskiego.
Najstarsze wizerunki ukoronowanego orła w herbie Królestwa Polskiego widnieją na pieczęci majestatycznej króla Przemysła II (z 1295 roku) i na o kilka lat młodszej płycie nagrobnej Henryka IV Probusa.

O herbie państwa polskiego można mówić dopiero po koronacji Przemysła II w 1295 roku. Od jego panowania biały (a właściwie srebrny) orzeł w koronie na czerwonej tarczy staje się rzeczywistym herbem Polski jak też dynastii piastowskiej. Pomimo, że Łokietek i Kazimierz Wielki używają też herbu ziemi kujawskiej jako własnego herbu, a Przemyślidzi i Andegawenowie mają własne herby dynastyczne, wszyscy kolejni królowie posługują się Orłem Białym jako znakiem Królestwa Polskiego.

Z nastaniem dynastii jagiellońskiej pojawiła się nowa sytuacja. Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie utworzyło nowe państwo - Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Orzeł Biały oczywiście pozostał herbem Królestwa Polskiego (Korony), choć nie był już herbem dynastycznym, gdyż Jagiellonowie używali własnego. Jednak od czasów Zygmunta Starego orzeł ponownie nabrał znaczenia herbu dynastii, co podkreślano przez umieszczanie monogramów na jego piersi: S - Zygmunt (Sigismundus) Stary, SA - Zygmunt August, A - Anna Jagiellonka.

W czasach panowania królów elekcyjnych Orzeł Biały pozostaje herbem Królestwa Polskiego (Korony). Z biegiem czasu zmienia się rysunek orła, kształt noszonej przez niego korony (korona zamknięta, zwieńczona krzyżem w miejsce stosowanej do tej pory korony otwartej) oraz pojawiają się insygnia królewskie (berło i jabłko) trzymane przez orła w szponach. Na piersi umieszczany bywa herb panującego

Po III rozbiorze Polski (1795) Orzeł Biały pozostawał w ukryciu lub na emigracji, by wrócić wraz z wojskami napoleońskimi - na sztandarach, znakach wojskowych i w herbie Księstwa Warszawskiego (w drugim polu za herbem Saksonii).
Po upadku Napoleona (w 1815) podzielono Księstwo warszawskie, ale powstało Królestwo Polskie zjednoczone z Cesarstwem Rosji (tzw. Królestwo Kongresowe). Wojska Królestwa zachowały odrębne znaki wojskowe z Orłem Białym. W czasie powstania listopadowego (1830-1831) często używano tych samych znaków.
Po upadku powstania listopadowego Orzeł Biały powracał na sztandary w czasie powstania w 1848 i powstania styczniowego (1863-1864).
Zobacz też: herb Rzeczypospolitej

Po wybuchu w 1914 roku I wojny światowej Orzeł Biały pojawił się we Francji na sztandarach polskich żołnierzy (Bajończyków, Hallerczyków ...).
Niemcy i Austriacy pozwolili na używanie znaku Orła na terenach okupowanych przez siebie terenach byłego Królestwa Kongresowego. W 1916 roku cesarze Austrii i Niemiec ogłosili utworzenie Królestwa Polskiego. W 1917 roku na wyemitowanych banknotach umieszczono wizerunek Orła, który można uznać za pierwsze od kilkudziesięciu lat oficjalne użycie Orła jako godła państwowego.
Po odzyskaniu niepodległości (w 1918) próbowano wprowadzić wizerunek Orła bez korony. Ostatecznie w 1919 roku przyjęto wzór Orła nawiązujący do Orła sprzed rozbiorów.
W 1927 roku przyjęto nowy wzór herbu państwowego wg projektu Zygmunta Kamińskiego.

Wraz z władzą komunistyczną w Polsce pojawił się orzeł bez korony.
Pierwszym takim wizerunkiem był orzeł zaprojektowany przez Janinę Broniewską dla I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Był to rzekomy orzeł piastowski, rzekomo z grobowca Władysława Hermana.
Ostatecznie w PRL używano poprawianych rysunków orła Zygmunta Kamińskiego - zawsze bez korony.

Rząd Rzeczypospolitej na Uchodźstwie oraz wszelkie ruchy niepodległościowe używały zawsze herbu z orłem w koronie.
Dlatego też w 1989 roku przywrócono herb Polski przedstawiający ukoronowanego Orła Białego wg wzoru przedwojennego (z niewielkimi zmianami).


Orzeł na denarze Bolesława Chrobrego (około 1000 r.) / Orzeł na brakteacie Kazimierza Sprawiedliwego (około 1177 r.) / Orzeł na płycie nagrobnej Henryka IV Probusa (przełom XIII i XIV w.)

Orzeł z pieczęci majestatycznej Przemysła II (1295) / Orzeł z pieczęci Władysława Łokietka (1312) / Orzeł z pieczęci majestatycznej Kazimierza Wielkiego (1336)

Orzeł Władysława Jagiełły (wg wawelskiego grobowca króla) / Orzeł Kazimierza Jagiellończyka (wg nagrobka dłuta Wita Stwosza) / Orzeł Zygmunta Starego - wg drzeworytu Hieronima Wietora (1521)

Orzeł Zygmunta Augusta na arrasie wawelskim (1553) / Orzeł z modlitewnika Anny Jagiellonki / Orzeł w niszy nad grobowcem Anny Jagiellonki

Orzeł Stefana Batorego (wg ryciny z herbarza Paprockiego - 1582) / Orzeł Wazów / Orzeł Jana III Sobieskiego (wg wizerunku w Kościele Mariackim w Krakowie)

Orzeł z czasów Augusta II Mocnego (wg ryciny z herbarza Niesieckiego - 1728) / Orzeł Stanisława Augusta Poniatowskiego / Orzeł ze sztandarów Królestwa Polskiego (1815-1830)

Orzeł ze sztandaru z czasu powstania w 1848 r. / Orzeł ze sztandaru z czasu powstania styczniowego (1863) / Orzeł na banknocie Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej - 1917

Orzeł z plakatu - jesień 1918 / Orzeł z Dziennika Praw - 1918-1919 / Herb Polski 1919-1927

Herb Polski po II wojnie światowej / Herb PRL - wzór wprowadzony 7 grudnia 1955 roku / Herb PRL - wzór wprowadzony 31 stycznia 1980 roku

Herb Polski od 1927 roku / Herb Polski ustanowiony przez Rząd na Uchodźstwie 11 listopada 1956 roku / Herb Polski wg wzoru z 1990 roku

Bogurodzica

Posłuchaj

Pierwszym hymnem polski była „Bogurodzica”. Jest to religijna pieśń średniowieczna, zachowana została w różnych odpisach rękopiśmiennych z XV wieku. Najdawniejszy tekst tzw. krakowski I jest z 1407 roku. Tekst krakowski obejmuje dwie zwrotki, pierwsza jest do Matki Bożej, druga do Chrystusa.
Była także hymnem państwowym oraz koronacyjnym pierwszych Jagiellonów dynastycznych. Jednak w drugiej połowie XVI wieku autor Allertusa z 1596 roku pisał: „już dziś o niej nie słychać, babom je oddali”. Dopiero kiedy znów popularny stał się nust patriotyczny, pieśń stała się popularniejsza. Przedruk Bogurodzicy zamieścił w Śpiewach Historycznych Niemcewicz (1816). Pieśń tą utrwalił Sienkiewicz w Potopie i Krzyżakach. Pochodzenie Bogurodzicy stanowi problem. Na początku przypisywano jej autorstwo św. Wojciechowi. Jednak uznano to później za niemożliwe, ponieważ św. Wojciech bardzo krótko przebywał w Polsce. Jak widać nie można na pewno ustalić kto napisał ten utwór.


Falanga - od lat trzydziestych minionego wieku „Ręka z mieczem” stała się jednym z symbolów polskiego obozu narodowego. Po delegalizacji przez władze sanacyjne Obozu Wielkiej Polski w 1933 r., zaczęto karać w trybie karno-administracyjnym narodowców za noszenie w klapach marynarek „mieczyków Chrobrego” (sądy powszechne w II instancji za to „wykroczenie” zazwyczaj uniewinniały działaczy narodowych). Wówczas nieformalnym symbolem „Młodych” Stronnictwa Narodowego został wizerunek ręki trzymającej miecz. Uproszczony symbol Ręki z mieczem (tzw. „Falanga”) za swój znak przyjął w 1935 roku Ruch Narodowo-Radykalny (znany bardziej pod nazwą ON-R „Falanga”), którego przywódcą był Bolesław Piasecki. Obecnie Ręka z mieczem jest prawnie chronionym znakiem Narodowego Odrodzenia Polski.


Szczerbiec (Mieczyk Chrobrego) - w okresie międzywojennym, Szczerbiec Chrobrego, owinięty w biało-czerwony sztandar był symbolem Obozu Wielkiej Polski i Stronnictwa Narodowego, a w okresie okupacji - Narodowych Sił Zbrojnych. Współcześnie motyw Szczerbca również jest wykorzystywany przez niektóre organizacje, odwołujące się do przedwojenych tradycji ruchu narodowego.

Szczerbiec to miecz koronacyjny królów Polski, jeden z najcenniejszych zabytków i unikatowe świadectwo polskiej historii. Jest to jedyne zachowane insygnium koronacyjne dynastii Piastowskiej.


Rodło - jest znakiem Związku Polaków w Niemczech (ZPwN) i wyraża ich łączność z narodem polskim i jego kulturą.
Samo Rodło powstało w 1932 roku i miało na celu przeciwstawienie się swastyce hitlerowskiej. Inną przyczyną powstania tego znaku był fakt, iż Polacy w Niemczech nie chcieli popierać coraz częstszych na ulicach niemieckich miast hitlerowskich symboli, a zarazem nie mogli wywieszać polskiej flagi. To zmusiło Polaków do skonstruowania swojego godła.

Tak powstało Rodło - wyobrażony na czerwonym tle biały graficzny znak Wisły z Krakowem. Autorką projektu znaku Rodła była Janina Kłopocka natomiast autorem nazwy był Edmund Osmańczyk.

Rodło wpisane w lilijkę było symbolem Związku Harcerstwa Polskiego działającego przy Związku Polaków w Niemczech. Tradycję tę kultywuje kilka jednostek dzisiejszego harcerstwa.

(Nazwa oddaje mistyczny charakter znaku, a zarazem jest połączeniem części staropolskich nazw: ROdzina i goDŁO.)

NOP

Narodowe Odrodzenie Polski

najdłużej istniejącą polską formacją narodową okresu powojennego, która określa siebie jako ruch o charakterze narodowo-radykalnym, postrzegana (przede wszystkim przez część ugrupowań o charakterze skrajnie lewicowym) jako organizacja faszystowska.

Historia:
NOP od daty powstania charakteryzowała się znacznymi przekształceniami organizacyjnym. Narodowe Odrodzenie Polski zaczynała jako luźne forum dyskusyjne młodzieży o poglądach narodowych. W 1983 forum stało się zdyscyplinowanym ruchem o profilu narodowo-radykalnym z sprecyzowanym obliczu ideowym. Po „zjednoczeniu” Narodowe Odrodzenie Polski zaczęło wydawać pismo Jestem Polakiem - jedno z pierwszych narodowych pism podziemnych. Sztandarowe pismo NOP -u rozwijało się i już w roku 1985 uruchomiono Wydawnictwo Jestem Polakiem. Wydawnictwo Jestem Polakiem może się poszczycić wydaniem ponad 100 tytułów tytułów książek, broszur i kolejnych tytułów prasowych (m.in. Szczerbiec, Młodzież Narodowa, Myśl, Biuletyn NOP ) Członkowie NOP -u w okresie dyktatury komunistycznej uczestniczyli w strajkach na terenie akademickim.

Działalność:
współzałożycielem międzynarodowego forum International Third Position, skupiającego ruchy polityczne o zbliżonej orientacji ideowej. Narodowe Odrodzenie Polski jest nacjonalistycznym ruchem ideowo-politycznym, choć dla wygody prawnej od 1992 r. zarejestrowane jest jako partia polityczna. NOP działa na kilku płaszczyznach: inicjując ruchy stricte polityczne (Sojusz Nowych Sił), animując instytucje naukowo-badawcze (np. Instytut Narodowo-Radykalny, dawniej Instytut Polskiej Narodowej Myśli Politycznej), ruchy społeczne, zawodowe, sportowe czy akademickie. NOP firmuje również wydawane przez INR ogól nop olskie pismo "Szczerbiec". Narodowe Odrodzenie Polski zasłynęło w mediach dzięki przeprowadzanej w dużych miastach akcji "Zakaz pedałowania" w której wyrażano sprzeciw wobec legalizacji związków homoseksualnych.

Ideologia:
Cele, jakie stawia sobie NOP , zawarte zostały w ramowo ujętych "Zasady Ideowe Nacjonalizmu" oraz "Wytycznych Programowych NOP ". NOP opowiada się zdecydowanie za decentralizacją władzy politycznej, przyznając większą rolę samorządom. W sprawach gospodarczych głosi NOP postulat "zrównania kapitału z pracą" oraz "upowszechnienia - na bazie ustroju korporacyjnego - własności prywatnej"; występuje również przeciwko koncentracji własności w rękach państwa lub kapitału anonimowego. NOP odrzuca system demokracji liberalnej ("fałszywej demokracji"), jako prowadzący do relatywizmu moralnego i oddający władzę"losy Narodu") w ręce skorumpowanej „klasy politycznej”. Narodowe Odroczenie Polski jako jeden z pierwszych ruch polityczny w Polsce NOP sprzeciwiło się integracji z Unią Europejską. Narodowe Odrodzenie Polski głosi konieczność walki z systemem demoliberalnym na drodze Rewolucji Narodowej, którą pojmuje jako całkowitą przebudowę życia społeczno-gospodarczego i politycznego zgodnie z zasadami cywilizacji łacińskiej.

Nacjonalizm

Nacjonalizm - pojęcie niemal równie wieloznaczne jak socjalizm. W najogólniejszym sensie oznacza wysuwanie interesu narodowego na pierwszy plan. Inaczej mówiąc, jest to wysuwanie lojalności narodowej ponad lojalność rodową, szczepową, dynastyczną, klasową, zawodową, ideologiczną, wyznaniową, rasową itd.

W końcu XIX w. nadawano nacjonalizmowi charakter doktrynalny stawiając zasadą, że dobro narodu jest najwyższym prawem i miarą wartości moralnych. Można to określić jako nacjonalizm pogański, w postawie etycznej podobny do "naukowego" socjalizmu.Nacjonalizm może być zarówno demokratyczny jak totalistyczny (faszyzm). Ten ostatni uważać można za degenerację nacjonalizmu podobnie jak komunizm jest degeneracją socjalizmu.Wątpliwe jest rozciąganie pojęcia nacjonalizm na ruchy niepodległościowe antyeuropejskie w Afryce, jak to robią Amerykanie i Anglicy. Francuzi nazwali te ruchy "nacjonalizmami bez narodów".

Trudno jest mówić o nacjonalizmie tam, gdzie nie naród ale plemię jest podstawowym tworem społeczno-politycznym, gdzie patriotyzm państwowy ogranicza się do szczupłej grupy inteligencji o zagranicznym wykształceniu.Nacjonalizm może mieć charakter separatystyczny. Tak jest wśród narodowości, które bądź nigdy nie miały swego państwa, bądź dawno je utraciły. Przykładami mogą być Katalończycy czy Flamandowie w Europie Zachodniej, Słowacy czy Chorwaci w Europie Środkowej, Ukraińcy czy Białorusini w Europie Wschodniej.

Nacjonalizm bywa też pojmowany jako ruch polityczny, jeden z kierunków w społeczeństwie. Pojawia on się zazwyczaj jako reakcja na zagrożenie bytu narodowego. Dlatego w narodach bezpiecznych, np. w Anglii może być bardzo silny nastrój nacjonalistyczny, prymat lojalności narodowej, nawet egoizm narodowy, a nie będzie stronnictwa nacjonalistycznego. Natomiast ruch nacjonalistyczny będzie w narodach, których byt jest trwale zagrożony, albo zależny od obcych.

W Polsce za polityczny wyraz nacjonalizmu uważano ruch narodowy (Liga Narodowa, Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne, Związek Młodzieży Polskiej Zet, Narodowy Związek Robotniczy, Związek Ludowo-Narodowy, Obóz Wielkiej Polski, Stronnictwo Narodowe) oraz jego odpryski jak Obóz Narodowo-Radykalny. Jednakże obóz narodowy sam nie określał się jako nacjonalistyczny, wychodząc z założenia, że to określenie zawiera w sobie element doktrynalny i sprowadza obowiązek narodowy do części jakby tylko społeczeństwa.

W istocie czynników nacjonalistycznych można się w Polsce doszukać łatwo także poza obozem narodowym, a nawet przed jego powstaniem.

Saluto Romano

Pewien gest wywołuje burzę w mediach, ilekroć się gdzieś pojawi. Jego demonstrowanie podlega penalizacji, a w publicystyce roi się od głosów albo z tego zadowolonych, albo narzekających, że podlega za słabej penalizacji. Chodzi oczywiście o rzymskie pozdrowienie, uznawane przez autorów medialnych komunikatów – a więc zapewne i przez wszystkich nieszczęsnych ludzi, którzy swą wiedzę o świecie czerpią głównie z telewizora i/lub gazet – za symbol nazistowski.
Reporterzy TVN zwykli je nawet nazywać robieniem ‘hajhitla’. Cóż, jeśli ktoś ma pracowników p. Waltera (oraz innych prasowych i telewizyjnych bonzów) za autorytety w dziedzinie historii czy nauk politycznych, pozwolę sobie już na wstępie niniejszego tekstu wyzwać go od naiwniaków. Jeśli zaś któryś z czytelników tego artykułu uważa salut rzymski za propagowanie nazizmu, to po pierwsze też jest naiwniakiem, a po drugie niech nie traci czasu na dalszą lekturę, tylko natychmiast telefonuje na policję, pisze zawiadomienie do prokuratury i szuka sposobu na zaalarmowanie ABW. Oświadczam bowiem, iż będąc w pełni świadomym swego działania, wielokrotnie wykonywałem saluto romano, także publicznie i w obecności mediów. I uczynię to jeszcze nieraz.

Za każdym razem, kiedy wybucha kolejna – pożal się, Boże – afera, bo w gazecie lub telewizyjnym serwisie zamieszczono zdjęcie, na którym nieznani nikomu młodzi ludzie (nierzadko w stanie dalekim od trzeźwości) wyciągają ręce w rzymskim pozdrowieniu, obok głosów niebotycznego oburzenia odzywają się i inne, tłumaczące incydent dogłębną ignorancją sprawców zamieszania w zakresie najnowszej historii. Mówią: to wygłup, wyrostki nie zdają sobie sprawy, z czym się wiąże taki gest i kto go używał, trzeba ich uświadomić. W większości przypadków niewątpliwie należy przyznać im rację, jednak ignorancję wypada wypomnieć również każdemu, komu rzymski salut kojarzy się wyłącznie z wyjątkowo antypatycznym krzykaczem o charakterystycznym, kwadratowym wąsiku, konwulsyjnie wymachującym prawym ramieniem w opasce ze swastyką. Ów nieciekawy typek nie wynalazł saluto romano i nie on uczynił go symbolem politycznym, skoro używali go już starożytni Rzymianie. Uzasadnianie tego pozdrowienia sympatię dla antycznego Rzymu – co czynią niektórzy „przyłapani” – ma jednak wydźwięk tragikomiczny, kiedy posługuje się nim Anglik, Hiszpan czy Polak. Tradycję polityczną, do której odwołuje się rzymski salut, znajdujemy nie w Antyku, lecz w dwudziestoleciu międzywojennym.

Za wypromowanie saluto romano odpowiada wybitny włoski poeta, dramaturg i powieściopisarz Gabriele D’Annunzio (1863-1938), podczas I wojny światowej wsławiony jako bohater walk na morzu, lądzie i w powietrzu. W 1919 r., w proteście przeciw nienależytemu wykorzystaniu przez Włochy ich drogo okupionego krwią udziału w wojnie („kalekie zwycięstwo”) oraz powojennemu upadkowi ducha wśród rodaków, D’Annunzio na czele awanturniczych oddziałów zwanych arditi („śmiałkowie”), złożonych z wojennych weteranów oraz politycznych radykałów różnej maści, opanował adriatycki port Fiume (ob. Rijeka), nad którym zwierzchnictwo włoski rząd daremnie usiłował uzyskać drogą dyplomatyczną. Zająwszy miasto, proklamował powstanie na jego terenie nowego państwa – Regencji Carnaro – stając na jego czele z tytułem Komendanta. Za hymn służyła żołnierzom D’Annunzia pieśń „Giovinezza” („Młodość”). Romantyczny poeta-wojak wprowadził w swym państewku bogaty ceremoniał, obejmujący m.in. salut dłonią trzymającą sztylet, bojowe okrzyki (np. „A noi!” – „Do nas!” – było zawołaniem eskadry lotniczej, w której walczył podczas wojny) oraz, oczywiście, rzymskie pozdrowienie. To ostatnie, znane Włochom ze starożytnych posągów cesarzy, budziło jednoznaczne sentymenty. Gest zdobywców – centurionów i prokonsulów – przypominał czyny z epok największej świetności Rzymu. Przywoływał mocarstwową, imperialną wizję państwa. Wyrażał chęć odrodzenia rzymskich cnót i ducha niepokonanych legionów… Rządy włoskiego warlorda w Fiume po niespełna półtora roku zlikwidowała interwencja wojsk regularnych, lecz całą stworzoną przezeń symbolikę zdążył przejąć ruch faszystowski, dynamicznie rozwijający się pod wodzą Benita Mussoliniego. Przywódca faszystów błyskawicznie odniósł oszałamiający sukces: nie kłaniając się masom wyborczym ani tzw. liczącym się partiom politycznym stanął na czele rządu, po czym skutecznie przywrócił porządek w państwie, które w okresie powojennym trzeszczało coraz głośniej w szwach pod ciśnieniem nadchodzącej rewolucji społecznej. Nowy premier Włoch zyskał za granicą ogromną popularność (hołdy składali mu m.in. Freud, Ghandi i Shaw, nie wspominając o Churchillu, który układał na jego cześć całe peany). Nic więc dziwnego, że wizualny styl jego ruchu ochoczo zapożyczały ugrupowania podobnego typu w innych państwach, łączące rewolucyjne i paramilitarne metody działania z nowym, antymaterialistycznym rodzajem nacjonalizmu. Tych zaś nie brakowało; I wojna światowa gwałtownie podniosła temperaturę życia politycznego w Europie.

Symbolikę z Włoch skopiowali między innymi naziści (np. tak zwana niemiecka wrona to podróbka rzymskiego orła legionowego) i tylko o nich się w tym kontekście pamięta. To rażąca deformacja historii, jeśli wziąć pod uwagę fakt, iż rzymskim pozdrowieniem posługiwały się liczne nurty narodowo-radykalne, odległe ideowo od nazistowskiej „rewolucji nihilizmu” – rumuński prawosławny Legion Michała Archanioła czy katolickie: polski RNR-Falanga i belgijski Christus Rex. Salutu rzymskiego używano również w opartych na chrześcijańskim solidaryzmie, zachowawczych państwach autorytarnych: królestwie Węgier pod rządami regenta adm. Miklósa Horthy’ego (1868-1959), Austria kanclerzy Engelberta Dollfussa (1892-1934) i Kurta von Schuschnigga (1897-1977), Portugalii Antonia Salazara (1889-1970) oraz Hiszpanii gen. Francisca Franco (1892-1975). Stanowił ona także organizacyjne pozdrowienie Frontu Odrodzenia Narodowego, utworzonego w 1938 r. przez rumuńskiego króla Karola II (1893-1953) jako ruch jedności narodu – przeciwwaga dla partii, anarchizujących życie polityczne swymi utarczkami; Front głosił ideę budowy silnego państwa i wzmocnienia autorytetu monarchy (na czele popieranego przezeń rządu stanął cerkiewny dostojnik, patriarcha Miron Cristea). Z mniej głośnych ugrupowań stosujących rzymski salut wymienić można łotewskich nacjonalistów znanych jako Perkonkrusts (Krzyże Błyskawicy). Założył je na początku lat trzydziestych Gustavs Celminą, weteran ochotniczej kompanii studenckiej z czasów wojny między narodami Europy Wschodniej a bolszewikami (1918-1920); jego członkowie, umundurowani w szare koszule, pozdrawiali się, wznosząc prawe ramię z okrzykiem „Cześć walce!”. W Polsce saluto romano przyjął też działający na Śląsku, chrześcijańsko-socjalistyczny Radykalny Ruch Uzdrowienia, w późnych latach trzydziestych współpracujący z sanacyjnym Ozonem.

Co ciekawe, rzymskie pozdrowienie obowiązywało również w żydowskim Związku Trumpeldora (Brith Trumpeldor, w skrócie Bejtar), założonym w 1923 r. przez Włodzimierza Żabotyńskiego. Bejtar działał w szeregu państw europejskich, propagując koncepcję uzyskania niepodległego państwa dla Żydów metodą walki zbrojnej. Jego działacze wykonywali salut rzymski z okrzykiem „Tej Haj” (była to nazwa kolonii w północnej Palestynie, gdzie w walce z Arabami poległ patron organizacji, były oficer rosyjskiej armii Józef Trumpeldor). Związek oficjalnie współpracował z włoskimi faszystami (np. organizował obozy szkoleniowe wspólnie z faszystowską młodzieżówką - Balillą), a jego umundurowanie obejmowało charakterystyczne, brunatne koszule (sic!). Spośród wszystkich narodowo-radykalnych ruchów międzywojnia to właśnie żydowski Bejtar jako jedyny był ideologicznie pokrewny nazistom. O ile bowiem nacjonalizm innych narodowych radykałów osadzony był wyraźnie w kontekście chrześcijańskim (co odróżniało go także od antychrześcijańskiego faszyzmu włoskiego), o tyle Bejtar – podobnie jak naziści – wyrastał ze światopoglądu ateistycznego i materialistycznego, który wiódł go do deifikacji własnego narodu (lider Bejtaru Żabotyński mawiał: „Jedynym bogiem jest Izrael.”). Do obcych Związek nastawiony był szowinistycznie, co w latach czterdziestych znalazło wyraz w zbrodniach popełnianych przez jego bojówkę (Irgun Cwai Leumi, znaną bardziej po prostu jako Irgun) na każdym, kogo postrzegano jako przeszkodę na drodze do stworzenia państwa Izrael. (Zbrodnie te były tak okrutne, że działalność Irgunu potępiała nawet główna żydowska organizacja paramilitarna – Hagana.). Można by rzec: chichot historii…

Przytaczając powyższe fakty, zawsze słyszę tę samą, płaczliwą odpowiedź: „No dobrze, ale co z tego, skoro wszystkim ten gest kojarzy się jednoznacznie?”. Cóż, w takim razie kojarzy się błędnie i czas już najwyższy, by przestał się tak kojarzyć. Mnie rzymskie pozdrowienie kojarzy się bardzo pozytywnie: z integryzmem religijnym, bojowym antykomunizmem, porządkiem autorytarnym, sprzeciwem wobec partyjnictwa, silnym państwem etc. Na próby moralnego szantażu z Hitlerem w tle najlepszej odpowiedzi udzielił zaś prezes Organizacji Monarchistów Polskich p. Adrian Nikiel, kiedy – polemizując z pewnym „antyfaszystą” – napisał: „Jeżeli p. Lechicki tak obawia się określonych ruchów ręką, informuję, że np. Hitler podawał rękę na powitanie, a zatem Autor musi się tego wystrzegać, bo zostanie nazistą.”

Niniejszy artykuł stanowi reakcję na pocieszną w gruncie rzeczy próbę rozpętania afery przez innego „antyfaszystę” po tym, jak w moim rodzinnym Krakowie działacze Narodowego Odrodzenia Polski wykonali ponoć rzymski salut pod Krzyżem Katyńskim. Ów zatroskany społecznik złożył do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa, lecz sąd umorzył sprawę z uwagi na „niewykrycie sprawców”. Gdyby jednak tych tak zwanych „sprawców” (może od razu „zbrodniarzy”?!) znaleziono, czy powinni być ukarani? I za co? Za to, że „nawiązują do nazizmu” – co jest zwykłym łgarstwem (NOP nawiązuje do przedwojennego, patriotycznego ONR, nie antypolskiego totalitaryzmu zza zachodniej miedzy)! A dlaczego nie podlega penalizacji, dajmy na to, noszenie tzw. pacyfy, nawiązującej jednoznacznie do ruchów, które głosiły libertynizm, apologię „poszerzaczy świadomości” i sekt oraz postulaty antypaństwowe (wszędzie, gdzie działały), a w praktyce ciągnęły młodzież w bagno prostytucji, narkotyków lub pospolitych przestępstw? Tymczasem saluto romano odwołuje się do tradycji ideowej nieporównywalnie wspanialszej niż ten lewacki znaczek – do tradycji znaczonej nazwiskami takich mężów stanu jak Horthy, Dollfuss, Salazar czy Franco.

     

  Lame Game: "hack the SERVER"
( Biografia Mickiewicza jest przykładem losów pierwszego pokolenia Polaków "urodzonych w niewoli", pokolenia romantycznych "zapaleńców", króre po wojnach napoleońskich podjęło trud tworzenia nowego sposobu myślenia o świecie, nowej kultury narodowej, a także nowych form walki o niepodległość.

Dzieciństwo i młodość

Mickiewicz przyszedł na świat 24 grudnia 1798 r. w Zaosiu na dawnych ziemiach litewskich. Wychowywał się w pobliskim Nowogródku, gdzie ojciec jego, Mikołaj, zdeklasowany szlachcic herbu Poraj, pracował jako obrońca sądowy. Na własne więc siły i umiejętności - nie zaś na szlacheckie pochodzenie czy też dziedziczne majątki - mógł liczyć również Adam.

Po ukończeniu miejscowej, prowadzonej przez dominikanów, szkoły (1815) udał się na studia filologiczno-historyczne do Wilna. Utrzymywał się ze stypendium, które po ukończeniu studiów (1819) musiał odpracować jako nauczyciel szkoły powiatowej w Kownie (1819 - 1823). W czasie studiów wpływ na kształtowanie się jego osobowości, poziomu wiedzy i poetyckiego talentu wywarli zwłaszcza tacy profesorowie, jak filolog klasyczny Ernest Groddeck, historyk i teoretyk literatury Leon Borowski oraz historyk Joachim Lelewel.

Filomaci i filareci

W roku 1811 wspólnie z najbliższymi przyjaciółmi - Tomaszem Zanem, Janem Czeczotem, Józefem Jeżowskim, Onufrym Pietraszkiewiczem, Franciszkiem Malewskim - Mickiewicz założył tajne Towarzystwo Filomatów (Miłośników Nauki), a następnie Towarzystwo Filaretów (Miłośników Cnoty). Stowarzyszenia te, prowadząc zróżnicowane formy pracy samokształceniowej, miały na celu przygotowanie młodzieży do działalności w różnych dziedzinach życia narodu pozbawionego własnej państwowości. Pierwszym znaczącym doświadczeniem stał się więc dla Mickiewicza udział w młodzieżowym "związku bratnim", w którym zdobywał umiejętność kierowania tajną organizacją, pisania dokumentów programowych oraz posługiwania się literaturą i towarzyską zabawą w celach patriotyczno-wychowawczych. Literackim wyrazem tej atmosfery i doświadczeń stała się m. in. Pieśń filaretów (1820), a najogólniejszym programem ideowym "Oda do młodości" (1820).

Nieszczęśliwa miłość. Kontakt z folklorem

Drugim doświadczeniem młodzieńczym była nieszczęśliwa miłość do Marii z Wereszczaków hrabiny Wawrzyńcowej Puttkamerowej. Na drodze do szczęścia kochanków stanęło zawarte w 1821 r. małżeństwo Puttkamerów. Zakochana w poecie Maria pozostała więc jedynie Marylą, uosabiającą w jego utworach romantyczny ideał miłości. Trzecim doświadczeniem Mickiewicza był kontakt z folklorem. Znajomość ludowych - zarówno polskich, jak i białoruskich - pieśni, baśni, podań i obrzędów przyszły poeta wyniósł już z rodzinnego domu (służąca Gąsiewska), a następnie nieustannie je wzbogacał. W tych formach ludowej kultury dostrzegał wyraz narodowej tradycji oraz źródło inspiracji do tworzenia nowego typu poezji. Literackim owocem tej inspiracji stały się "Ballady i romanse" (1822), "Dziadów część II i IV" oraz "Grażyna" (1823). Rok opublikowania pierwszego tomu Poezji Mickiewicza (1822) przyjęto jako datę początku romantyzmu w Polsce.

Więzienie i zesłanie

Po wykryciu w roku 1823 organizacji filomackich władze carskie osadziły Mickiewicza w zamienionym na więzienie klasztorze bazylianów w Wilnie. (Do dziś zachowała się cela, w której siedział, nazywana celą Konrada). Po procesie skazano go jesienią 1824 r. wraz z kolegami na osiedlenie się w głębi Rosji. Więzienie, proces i zesłanie - to kolejne etapy życiowych doświadczeń i charakterystyczne rysy romantycznej biografi poety.

Z Wilna wyjechał najpierw do Petersburga, a nastgpnie do Odessy i Moskwy. Tu zetknął się z rosyjskim życiem literackim oraz działalnością spiskową. Zaprzyjaźnił się z literatami - spiskowcami: z Kondratijem Rylejewem, Aleksandrem Bestużewem, a także z Aleksandrem Puszkinem, Nikołajem Polewojem, Piotrem Wiaziemskim i innymi. Bywał w salonach rosyjskiej elity intelektualaej (m. in. Zenaidy Wołkońskiej), gdzie zasłynął jako wybitny improwizator. W czasie wycieczki na Krym (lato 1825) miał okazję zetknąć się z kulturą orientalną i egzotycznym krajobrazem. Wszystko to wpłynęło na poszerzenie jego wyobraźni i wrażliwości literackiej. Z bliska także mógł obserwować potężną machinę carskiego despotyzmu. W warunkach rosyjskich Mickiewicz dojrzał ideowo i ukształtował się jako romantyczny poeta narodowy. Przymusowe oddalenie od kraju oraz długie podróże pogłębiały w nim poczucie wyobcowania i samotniczej misji patriotycznej.

Doświadczenia okresu rosyjskiego zaowocowały kolejno "Sonetami" (1826), "Konradem Wallenrodem" (1828), a w dalszej kolejności "Dziadów częścią III" z nasycnym rosyjskimi realiami "Ustępem" i wierszem Do przyjaciół Moskali (1832).

Romantyczne podróże

W maju 1829 r. poecie udało się opuścić Rosję i rozpocząć prawie dwuletnią wędrówkę po Europie. Z Petersburga trasa prowadziła przez Hamburg, Berlin (tu słuchał wykładów Hegla), Drezno, Pragę (spotkanie z czeskim poetą Yaclavem Hanką), Karlove Vary (spotkanie z Antonim Odyńcem, towarzyszem dalszej podróży), Weimar (słynna wizyta u Goethego), Bonn (wizyta u Augusta W. Schlegla), Szwajcarię, przełęcz Splugen - do Wenecji, Florencji, Rzymu (miłość do hrabianki Ankwiczówny), Neapolu, na Sycylię, a stąd do Genewy (spotkanie z Zygmuntem Krasińskim, wycieczka w Alpy) i z powrotem do Rzymu (przeżycia religijne), dokąd w grudniu 1830 r. dotarła także wiadomość o wybuchu powstania w Warszawie.

Próba przyłączenia się do powstania

Romantyczna wędrówka, stanowiąca kolejny charakterystyczny rys biografii poety, została zakończona. Mickiewicz zdecydował się wracać do ojczyzny z zamiarem przyłączenia się do powstania. Po bezowocnych, okrytych tajemnicą oczekiwaniach przybył w czerwcu 1831 r. do Paryża, a stąd pod przybranym nazwiskiem (Adam Muhl) został skierowany przez Legację Polską (przedstawicielstwo rządu powstańczego) do Warszawy. W sierpniu dotarł do Wielkopolski. Wobec jednak wyraźnych oznak zbliżającej sig klęski z zamiaru przedostania się do Królestwa zrezygnował. Gotowość wzięcia udziału w walce zbrojnej o niepodległość oraz związane z tym przeżycia - to dalszy znamienny rys biografii romantycznego poety. Literackim rezultatem tych doświadczeń stały się m. in. napisane w 1831 r. wiersze o tematyce powstańczej: "mierć pułkownika", "Nocleg", "Reduta Ordona".

W Wielkopolsce pozostał do wiosny 1832 r., bawiąc w ziemiańskich dworach, m. in. Skórzewskich w Kopaszewie, Górzeńskich w Śmiełowie (obecnie muzeum poety), Turnów w Objezierzu i Grabowskich w Łukowle. Tutaj po raz pierwszy "nadychał się polszczyzny" i zebrał mnóstwo obserwacji, które spożytkował następnie w Panu Tadeuszu. Według relacji pamiętnikarskiej wyglądał wtedy następująco: "brunet, oczy ciemnozielone, włosy czarne, nos piękny, w ustach częsty grymas, a że nosi po parysku brodę, więc się wydaje jak uczony Żyd. Fizjonomia nic nie pokazuje, często zamyślony, a rzadko wesoły, liberalista wielki, głęboko uczony". (A. Turno, zapis w pamiętniku pod datą 25 grudnia 1831).

Emigracja. Drezno - Paryż - Lozanna

Wyjeżdżając z gościnnej Wielkopolski do Drezna, poeta podzielił losy wielu rozbitków powstania i rozpoczął kolejny, typowy rozdział swojej biografii - przymusową wieloletnią emigrację. W atmosferze klęski powstania stworzył w Dreźnie w 1832 r. swoje główne dzieło romantyczne - "Dziadów część III". 31 lipca 1532 r. przybył z Drezna do Paryża, gdzie z niewielkimi przerwami spędził resztę tułaczego życia. Wkrótce po przyjeździe nawiązał bliskie stosunki z francuskim środowiskiem artystycznym i intelektualnym (m. in. rzeźbiarzem Dawidem d'Angers, poetą Hugues Felicite Lamennais, historykiem Charlesem de Montalambertem. Odnowił znajomość z poznanym jeszcze w Wilnie Słowackim. Włączył się także aktywnie w życie emigracji (czlonkostwo w Towarzystwie Literackim, Towarzystwie Litewskim i Ziem Ruskich, Towarzystwie Pomocy Naukowej, Komitecie Narodowym Lelewela i in.), chcąc przygotować ją do powrotu do kraju. Przewidując rychły wybuch ogólnoeuropejskiej rewolucji, sądził, podobnie jak cała emigracja, że pobyt na obczyźnie nie potrwa długo. Głównymi więc utworami związanymi z tą działalnością poety stały się "Księgi narodu polskiego" i "Księgi pielgrzymstwa polskiego" (1832) oraz artykuły ogłaszane w "Pielgrzymie Polskim", którego przez pewien okres był także głównym redaktorem (kwiecień - czerwiec 1833).

Zmęczony emigracyjnym życiem oraz rozczarowany wobec monarchistycznej Europy, poddawany wraz z całą emigracją różnym zakazom i szykanom (m. in. zakaz przenoszenia się z miejsca na miejsce), wskrzeszał wartość narodowej historii, tworząc "Pana Tadeusza" (1833, wyd. 1834), lub zagłębiał się w lektury dzieł mistycznych, czego owocem stał się m. in. cykl uniwersalnych aforyzmów zatytułowany "Zdania i uwagi" (1833 - 1834).

W 1834 r. ożenił się z córką słynnej ówczesnej polskiej pianistki Marii Szymanowskiej - Geliną (1812 - 1855), która urodziła mu sześcioro dzieci. Trudna sytuacja materialna zmusiła poetę do napisania po francusku dwu dramatów ("Konfederatów barskich" i "Jakuba Jasińskiego",1836), przeznaczonych dla francuskiego teatru, których jednakże nie udało się wystawić. Na rok akademicki 1839 / 1840 przeniósł się więc do szwajcarskiej Lozanny, gdzie otrzymał stanowlsko profesora literatury łacińskiej. Tutaj stworzył też cykl liryków, zwanych lozańskimi ("Gdy tu mój trup", "Nad wodą wielką i czystą", "Snuć miłość", "Polały sig łzy").

Wykłady w College de France

Rozwinięte poczucie obowiązków patriotyczno-politycznych skłoniło go jednak do przerwania pracy w Lozannie i objęcia w 1840 r. nowo utworzonej katedry literatur słowiańskich w College de France w Paryżu. Jako profesor slawista pracował tutaj cztery lata. Wspólnie z francuskimi historykami - Julesem Micheletem i Edgarem Quinetem - reprezentował grono demokratycznej i postępowej profesury. Jego wykłady cieszyły się ogromną popularnośclą zarówno wśród Polaków, jak i cudzoziemców. Poeta przekazywał nie tylko wiedzę o kulturach słowiańskich, ale także propagował antymonarchistyczne idee napoleońskie, a następnie mistyczną naukę Andrzeja Towiańskiego. W związku z tym w 1844 r. jego działalność profesorska została przez władze francuskie zawieszona.

W kole towiańczyków

Z Towiańskim, który przybył do Paryża z Litwy, zetknął się Mickiewicz latem 1841 r. Wkrótce też stał się wyznawcą jego tajemnej, mistycznej nauki, zapowiadającej rychłą odnową Europy, a przed emigrantami otwierającej perspektywę powrotu do kraju. Nauki i proroctwa Towiańskiego, który miał ponadto dobroczynny wpływ na psychicznie chorą żonę poety, wychodziły więc naprzeciw najgorętszym pragnieniom emigracji i w wielu punktach zgodne były z przemyśleniami i oczekiwaniami samego Mickiewicza. Nić też dziwnego, że wkrótce stanął on na czele Koła Sprawy Bożej zrzeszającego towiańczyków, a po jego rozłamie w 1846 r. założył własne koło, radykalniejsze politycznie i społecznie. Propagując swoje idee, towiańczycy usiłowali nakłonić do ich przyjęcia również czołowe osobistości Europy, m. in. cara Mikołaja I i papieża Piusa IX.

Legion Polski we Włoszech

W czasie Wiosny Ludów (1848) Mickiewicz udał się do Rzymu, aby tu stworzyć własną formację wojskową (Legion Polski), która miała wziąć udział w europejskich walkach ludów przeciwko monarchiom i tym samym przyczynić się do odzyskania przez Polskę niepodległości. Dla Legionu napisał radykalny program, w którym ukazał wizję republikańsko-demokratycznej Polski (uwłaszczenie chłopów, równouprawnienie kobiet i Żydów), i nazwał go "Składem zasad" (1848). Nie uzyskawszy poparcia papieża ani bogatych i wpływowych emigracyjnych stronnictw politycznych, kilkunastoosobowy Legion pod wodzą poety przemaszerował manifestacyjnie z Rzymu do Mediolanu, gdzie został podporządkowany władzom Lombardii i przez rok walczył z Austriakami.

Międzynarodowy publicysta

Poeta natomiast powrócił do Paryża, aby podjąć koiejną akcję polityczną. Wraz z grupą przedstawicieli różnych narodowości założył dziennik "Tribune des Peuples". W ogłaszanych tu artykułach wykładał radykalno-rewolucyjny program społeczny i polityczny, budowany na fundamencie swoistego socjalizmu ("Nasz program", "Włochom brak pieniędzy", "Wrogowie ludu", "Socjalizm", "Osiedla robotnicze", "Manifest cesarza rosyjskiego").

Wkrótce pod naciskiem władz francuskich i ambasady rosyjskiej musiał jednak wycofać się z redakcji. Następnie został wzięty pod nadzór policji i ostatecznie zwolniony ze stanowiska profesora w College de France. Poecie obarczonemu gromadką dzieci i chorą żoną zaczęła zagrażać nędza. W roku 1852 udało mu się otrzymać stanowisko bibliotekarza i mieszkanie w paryskiej Bibliotece Arsenału.

Ostatnia próba walki o Polskę

Swoje nadzieje polityczne na odzyskanie przez Polskę niepodległości związał Mickiewicz z osobą Napoleona III oraz rozpoczętą w 1854 r. wojną między Francją, Anglią i Rosją (tzw. wojna krymska). Po śmierci żony zostawił nieletnie dzieci w Paryżu i jesienią 1855 r. wyjechał do Koastantynopola (Istambułu), by swoim autorytetem wesprzeć akcję formowania tutaj oddziałów tzw.kozaków otomańskich, którzy mieli wziąć udział w walce z Rosją. Dowódcą tej- formacji był romantyczny powieścioplsarz Michał Czajkowski (Sadyk Pasza). Monarchistyczne stronnictwo Czartoryskich (tzw. Hotel Lambert) usiłowało jednak podporządkować sobie powstające w Turcji poisko-kozackie oddziały. Zabiegom tym Mickiewicz zdecydowanie się sprzeciwiał. Rozgoryczony politycznymi tarciami, zmęczońy psychicznie i fizycznie uległ niespodziewanie atakowi cholery. Zmarł 26 listopada 1855 r. Jego śmierć wywołała ogromną konsternację i żałobę wśród Polaków oraz wszystkich narodów słowiańskich, dostrzegających w nim swego duchowego przywódcę.

Gdy przyszli, by jak co dzień odebrać rozkazy,
Zaszli drogę im ludzie, co umarłych strzegą,
I rzekli: "Nie możemy wpuścić was do niego,
Bo ten człowiek umiera od strasznej zarazy".

Więc wtedy oni płakać zaczęli jak dzieci
I szeptali z przestrachem: "Przed nami noc ciemna!
Ten księżyc, który teraz nad Stambułem świeci
Patrzcie, jaki jest inny niż ten nasz znad Niemna".

A on w tej samej chwili myślał: "Jak to blisko!
Słyszę pieśń, co śpiewano nad moją kołyską,
Widzę zioła i kwiaty nad Świtezi tonią,
I jeszcze tylko chwila, a dotknę je dłonią".

Jan Lechoń, "Śmierć Mickiewicza"
(1954)

Po upływie kilku miesięcy zwłoki poety przewieziono do Paryża i złożono na cmentarzu polskim w Montmorency. W roku 1890 sprowadzono je na Wawel. Dzieło poety stało sig trwałą częścią naszej świadomości narodowej. Jego utwory towarzyszą nam od dzieciństwa. Są nieustannie wznawiane i komentowane. Przełożono je niemalże na wszystkie języki świata. W Nowogródku, Wilnie, Paryżu, Istambule, Śmiełowie i Warszawie otwarto także muzea lub stałe ekspozycje poświęcone jego twórczości i postaci. )

  NBP 10 zł 90 rocznica Powstania Wlkp
10 zł, 90. rocznica Powstania Wielkopolskiego, 2008

Producent: NBP - srebrne monetyStan zachowania monety: I (menniczy)Nominał: 10 złStop: Ag 925, techniki dodatkowe: druk rastrowyStempel: lustrzanyŚrednica: 32,00 mmWaga: 14,14 gWielkość emisji: przewidywany nakład 61.000 szt.Cena emisyjna NBP: zostanie podana przez NBP w terminie późniejszymPlanowana data emisji monet: 12.2008 r.Powstanie wielkopolskie było zbrojnym wystąpieniem polskich mieszkańców Wielkopolski przeciwko państwu niemieckiemu. Polacy domagali się powrotu ziem zaboru pruskiego do Polski, która w tym czasie umacniała swą niepodległość. Powstanie wielkopolskie jest też ostatnim etapem tak zwanej "najdłuższej wojny nowoczesnej Europy". Wybuchło 27 grudnia 1918 roku, w reakcji na demonstracje Niemców sprzeciwiających się wizycie w Poznaniu polskiego pianisty i działacza niepodległościowego Ignacego J. Paderewskiego. Powstańcy w krótkim czasie opanowali całą Wielkopolskę z wyjątkiem północnych i południowo-wschodnich jej obrzeży. Powstanie zakończyło się 16 lutego 1919 roku rozejmem w Trewirze, który rozszerzał na front powstańczy zasady rozejmu kończącego I wojnę światową z 11 listopada 1918. Było to jedno z dwóch, obok powstania wielkopolskiego 1806 roku, zwycięskich powstań w dziejach Polski.GenezaW wyniku rozbiorów zachodnie ziemie polskie znalazły się w rękach niemieckich. Po wojnach napoleońskich część ziem Wielkopolski weszła w skład Księstwa Warszawskiego, jednak gdy Napoleon Bonaparte został pokonany, kongres wiedeński z 1815 roku przyznał Prusom Gdańsk, departament bydgoski i część kaliskiego. W ten sposób władze pruskie stworzyły tzw. Prusy Zachodnie i Wielkie Księstwo Poznańskie. Od Królestwa Kongresowego oddzielała Wielkie Księstwo rzeka Prosna. Początkowo Polacy mieli w granicach Wielkiego Księstwa Poznańskiego stosunkowo dużą autonomię. W dniu 5 maja 1815 roku król pruski, Fryderyk Wilhelm III ogłosił patent okupacyjny, w którym zagwarantował równouprawnienie języka polskiego i niemieckiego oraz dopuścił Polaków do urzędów państwowych. Okres tej w miarę dobrej sytuacji ludności polskiej nazywany był "erą pojednania". Wkrótce jednak rozpoczęło się dążenie do centralizacji władzy państwowej oraz napływ ludności niemieckiej na ziemie Wielkopolski. Zainicjowano też germanizację ludności polskiej. Wielkie Księstwo Poznańskie traktowano jak jedną z prowincji, zapominając o gwarantowanym jeszcze niedawno specjalnym statusie autonomicznym. Sytuację Polaków pogarszała jeszcze współpraca prowadzona przez państwa zaborcze - represje ogarnęły tych mieszkańców Wielkopolski, którzy wzięli udział w powstaniu listopadowym w 1830 roku, a później także w wystąpieniach rewolucyjnych podczas Wiosny Ludów i w powstaniu styczniowym w 1863 roku. W odpowiedzi na te działania premier Prus, Otto von Bismarck oświadczył, iż zobowiązania króla z 1815 roku wobec Polaków z Wielkopolski wygasły wskutek postawy, jaką zajęli Polacy w 1831, 1848 i 1863.[2] W 1867 roku Wielkie Księstwo Poznańskie przestało istnieć wraz z utworzeniem Związku Północnoniemieckiego, stając się zwykłą prowincją. Sytuacja pogorszyła się jeszcze po zjednoczeniu Niemiec. Jak pisał Antoni Czubiński: "Do 1870 roku Polacy wchodzili w skład jednego z wielu dynastycznych państw niemieckich. Z chwilą zjednoczenia weszli w skład jednolitego narodowo państwa niemieckiego, stali się zwalczaną przez większość mniejszością narodową. Procesy germanizacyjne uległy dalszemu zaostrzeniu."[3] Bismarck zwalczał kościół katolicki, polski ruch narodowy i ruch robotniczy. Jednocześnie silny rozwój przemysłowy kraju oznaczał odpływ ludności ze wsi do miast (Landflucht) i z ze wschodu na zachód (Ostflucht) - w większości zjawiska te dotyczyły ludności niemieckiej. Spotkało się to z kontrakcją rządu niemieckiego, uderzającą głównie w Polaków. Jej przejawem były np. rugi pruskie, czy powołanie Komisji Kolonizacyjnej, wykupującej ziemię w celu osadzania na niej osób narodowości niemieckiej. Aby przeciwdziałać tej działalności, Polacy organizowali się w stowarzyszeniach nie tylko oświatowych, spółdzielczych, samopomocowych, gospodarczych, ale także i politycznych. W tych ostatnich odnaleźć można było przedstawicieli wielu nurtów, ale dominowała orientacja endecka i katolicka. Legalną działalność prowadziły także stowarzyszenia sportowe i skautingowe, takie jak "Sokół" czy "Skaut", które przeprowadzały tajne szkolenia wojskowe, a nawet czasem zalecały swoim członkom wstępowanie do armii pruskiej w celu zdobywania przeszkolenia wojskowego. Polacy w owym okresie byli tak doskonale zorganizowani, że Niemcy uznali, iż posiadają oni swój własny konspiracyjny rząd, na czele którego widzieli księdza Stanisława Adamskiego.I wojna światowaRozpoczęcie działań zbrojnych I wojny światowej spowodował wzrost nadziei Polaków na szybkie odzyskanie niepodległości. Spowodowane to było tym, iż po raz pierwszy państwa zaborcze walczyły przeciwko sobie, a nie w tym samym obozie. W czasie wojny, gdy perspektywa wkroczenia wojsk rosyjskich na tereny Wielkopolski stała się całkiem realna, część drużyn "Sokoła" i "Skauta" przeformowano w grupy "bojowo-niepodległościowe". Na ich czele stanęli Karol Rzepecki, Wincenty Wierzejewski i Stanisław Nogaj. Pomimo takich działań, w armii niemieckiej znalazło się ok. 700 tys. Polaków. W styczniu 1916 powstał Tajny Międzypartyjny Komitet Obywatelski skupiający polskich posłów do niemieckiego Reichstagu. 5 listopada 1916 roku w Warszawie ogłoszono akt obu cesarzy (niemieckiego i austro-węgierskiego), który zapowiadał utworzenie w przyszłości na terenach zabranych Rosji, samodzielnego państwa polskiego. Oświadczenie to spotkało się jednak z chłodnym przyjęciem przez Polaków z Wielkopolski - nie było w nim ani słowa o ich ziemiach. M.in. 11 listopada w Lozannie odrzucili go politycy skupieni wokół Romana Dmowskiego. Wielkopolanie przejawiali postawę niechętną Niemcom, wyczekując na odpowiedni moment do rozpoczęcia własnych działań. Jednocześnie wielu Polaków uchylało się od służby w wojsku niemieckim lub też pozorowało różne choroby, aby w ten sposób uniknąć służby lub zakończyć ją. Większość z nich wzięła później udział w powstaniu. Po zawarciu pokoju przez państwa centralne z Rosją w Brześciu nad Bugiem, polskie organizacje paramilitarne działające na terenie Wielkopolski zdelegalizowano. Ich członkowie przeszli do podziemia, a 15 lutego 1918 roku w Poznaniu założono propiłsudczykowską Polską Organizację Wojskową (POW) dla zaboru pruskiego. Na jej czele stanął Wierzejewski. W lipcu 1918 roku na terenie zaboru pruskiego powstała natomiast sieć lokalnych Komitetów Obywatelskich. W tym samym roku, 11 października, polskie organizacje działające w Rzeszy wydały wspólny komunikat opowiadający się jawnie za niepodległością:"Tylko zjednoczenie wszystkich części narodu osiadłych na ziemiach polskich w jedną całość, wyposażoną w pełnię praw państwowych, stanowić może rękojmię trwałego przymierza narodów. W tej chwili rozstrzygającej o naszej przyszłości naród cały na całym obszarze ziem polskich we wszystkich swych warstwach, wspólną opromieniony myślą, tworzy jeden wielki, zwarty a solidarny obóz narodowy. My, Polacy w dzielnicy pruskiej, stwierdzamy tę zgodę i zwartość podpisami wszystkich bez wyjątku istniejących stronnictw polskich oraz całej prasy, jako wyrazicielki opinii publicznej."[4]Rewolucja listopadowa 1918 rokuKiedy w Rosji zwycięstwo odniosła rewolucja październikowa, rząd radziecki podpisał separatystyczny pokój z Niemcami. Wojska niemieckie zostały przesunięte na front wschodni, ale żołnierze pozostający pod wpływem wydarzeń rewolucyjnych, często odmawiali dalszej walki. Z tego powodu, pomimo sukcesu na wschodzie, państwa centralne we wrześniu 1918 roku nie były już w stanie kontynuować dalszych działań wojennych. W październiku Rzesza Niemiecka zmieniła swój ustrój z monarchii konstytucyjnej na monarchię parlamentarną, ponieważ demokratyzacja była jednym z warunków rozmów pokojowych z krajami Ententy. W dniu 28 października zbuntowani marynarze przejęli kontrolę nad bazą wojskową w Kilonii. Potem rewolucja ogarnęła Bremę, Hamburg oraz południowe i zachodnie kraje Rzeszy. Masowo powstawały tworzone na wzór radziecki Rady Żołnierzy i Robotników. Cesarz Wilhelm II Hohenzollern poprosił o azyl w Holandii, a władzę w kraju przejął Friedrich Ebert z SPD, stając tymczasowo na czele rządu. Ebert nie chciał kontynuowania dalszych działań rewolucyjnych - wezwał więc do spokoju, pomimo poparcia udzielonego wcześniej dla Rad Żołnierzy i Robotników. Socjaldemokraci postanowili nawiązać również współpracę ze starymi elitami junkiersko-militarystycznymi, w celu poprawy bardzo trudnej sytuacji gospodarczej i międzynarodowej państwa. Członkowie SPD byli za niepodległością Polski, ale twierdzili, iż może ona zostać utworzona tylko z ziem na wschód od Wielkopolski. Z takim przeświadczeniem zwolniono z aresztu w Magdeburgu Józefa Piłsudskiego. Rewolucja ogarnęła również Wielkopolskę. Rozpoczęło się organizowanie tajnych struktur wojskowych w garnizonie poznańskim (na Cytadeli), Jarocinie i Inowrocławiu. Trwała także akcja gromadzenia broni i amunicji wykradanej z wojskowych magazynów. W Poznaniu utworzono Radę Żołnierską Cytadeli, która początkowo składała się wyłącznie z żołnierzy narodowości niemieckiej. Później utworzono Radę wszystkich żołnierzy stacjonujących w stolicy Wielkopolski, w skład której weszli także Polacy. Tymczasem do miasta napływały zrewolucjonizowani żołnierze, m.in. z Kilonii, którzy otwierali więzienia wypuszczając aresztantów, zrywali epolety oficerom, wygłaszali mowy rewolucyjne itd. Od 10 do 26 listopada 1918 miały miejsce wystąpienia przeciwko władzy pruskiej w Ostrowie Wielkopolskim. Żołnierze narodowości polskiej w armii niemieckiej opuścili koszary i uformowali tzw. 1. polski pułk piechoty i ogłosili powstanie Republiki Ostrowskiej. Zostali spacyfikowani, ale efektem ich wystąpienia był m.in. szereg ustępstw na rzecz Polaków na terenie Ostrowa Wielkopolskiego i powiatu ostrowskiego. W dniu 11 listopada 1918 r. Niemcy skapitulowały, co oznaczało koniec I wojny światowej. W tym samym czasie powołano do życia mieszaną narodowościowo Straż Obywatelską (przemianowana kilkanaście dni później na Straż Ludową), której komendantem został Julian Lange. Przejmowała ona zadania policji, wkrótce została ona zdominowana przez osoby narodowości polskiej. Ze stanowiska został usunięty nieprzychylny Polakom nadburmistrz Poznania Georg Wilms. Jednak wojskowe władze niemieckie pozwoliły na funkcjonowanie Straży w celu utrzymania pokoju w Prowincji Poznańskiej. Także pod naciskiem Polaków, na czele Rady Żołnierskiej stanął August Twachtmann. Jednocześnie funkcjonowała Rada Robotników, złożona wyłącznie z Polaków (Rada Żołnierska do 14 listopada zdominowana była przez Niemców). W dniach 10-12 listopada utworzono całą sieć rad robotników i żołnierzy w całej Wielkopolsce. Oprócz nich powstawały także komitety obywatelskie, które następnie zmieniły nazwę na rady ludowe. Były one wyrazicielami dążeń ludności polskiej. Podobne organizacje tworzyli jednak także Niemcy i Żydzi (w większości silnie zgermanizowani). Centralny Komitet Obywatelski (CKO, stojący na czele polskich komitetów obywatelskich) 12 listopada wyłonił tymczasowy Komisariat, w skład którego weszli: ks. Stanisław Adamski, Wojciech Korfanty i Adam Poszwiński. W tym samym dniu Jarogniew Drwęski został tymczasowym prezydentem Poznania. Później do CKO przyłączono szereg osób i w ten sposób powstała Tymczasowa Naczelna Rada Ludowa (NRL), na czele której stanął trzyosobowy Komisariat. Wezwał on później mieszkańców zaboru pruskiego do spokoju, pomimo rewolucji w Niemczech. W Komisariacie Adamski reprezentował Poznań, Korfanty - Śląsk, a Poszwiński - Kujawy. Dużą rolę odgrywali również tacy politycy jak Władysław Seyda, Wojciech Trąmpczyński czy Celestyn Rydlewski. Tego samego dnia doszło do "zamachu na ratusz", gdzie obradował zdominowany przez Niemców Wydział Wykonawczy Rady Robotników i Żołnierzy. Członkowie organizacji polskich mieli bardzo silny wpływ w radach robotniczych. Chcieli go uzyskać także w radach żołnierskich. Na posiedzenie Wydziału Wykonawczego wtargnęła więc grupa Polaków, których poparły demonstrujące przez ratuszem polskie bojówki. Przestraszeni groźbą użycia siły delegaci usunęli z rady 4 niemieckich socjaldemokratycznych przedstawicieli, powołując w ich miejsce Bohdana Hulewicza, Mieczysława Palucha, Henryka Śniegockiego i Zygmunta Wizę. Dzięki temu Polacy uzyskali kontrolę nad Komendą Miasta Poznania i dowództwem V Korpusu.[5] Podobne działania Polacy przedsięwzięli w Jarocinie, Pleszewie, Ostrowie i Gnieźnie. 15 listopada władze niemieckie, zaniepokojone doniesieniami o rzekomym marszu legionistów Piłsudskiego w kierunku Poznania (rozsiewanymi często przez członków POW w celu zastraszenia Niemców), postanowiły powołać do życia siły wojskowe mające bronić prowincje wschodnie przez "bolszewizmem" i "polskim buntem". W ten sposób powstały ochotnicze oddziały Heimatschutz-Ost. 17 listopada 1918 Komisariat NRL wezwał do ofiarowania pieniędzy w ramach jednorazowego "podatku narodowego". 18 listopada miały miejsce wybory do powiatowych Rad Ludowych i posłów na Sejm Dzielnicowy (1399 delegatów). Ustalono, iż jeden delegat będzie przypadał na każde 2,5 tys. uprawionych do głosowania wyborców. Prawo głosowania przyznano "każdemu Polakowi" i "każdej Polce", którzy ukończyli 20 lat. Następnego dnia do Wielopolski przybył wysłannik rządu niemieckiego, Helmut von Gerlach. Polacy przekonali go o konieczności wprowadzenia równouprawnienia osób narodowości polskiej na terenie Prowincji Poznańskiej. Wskazano także na konieczność powstrzymania napływu oddziałów Heimatschutzu, przemianowanego później na Grenzschutz-Ost. Rząd jednak zdecydował się na kontynuowanie przysyłania tych oddziałów do Wielkopolski. 20 listopada podczas exposé rządu Jędrzeja Moraczewskiego (pochodzącego z Trzemeszna w Wielkopolsce) w Warszawie padły słowa: "przyłączenie Wielkopolski będzie jednym z pierwszych naszych zadań". Wywołało to w grudniu nasilenie działań mających na celu stworzenie tajnej armii polskiej. Przedstawiciele zaboru pruskiego, z Władysławem Seydą na czele nie weszli jednak do rządu polskiego, odmawiając przyjęcia trzech tek ministerialnych - ich zdaniem, Piłsudski nie był wybrany z woli narodu, lecz państw zaborczych.Sejm DzielnicowyNa Polski Sejm Dzielnicowy wybrano 1399 delegatów: 525 pochodziło z Wielkopolski, 262 z Pomorza Gdańskiego, 47 z Warmii i Mazur, 431 ze Śląska, a 133 reprezentowało Polaków zamieszkałych w głębi Niemiec, głównie pracujących w Westfalii. 3 grudnia 1918 Sejm Dzielnicowy rozpoczął obrady w Poznaniu, w budynku kina "Apollo" (przy ul. Piekary). Przyjęto szereg uchwał, między innymi wyrażającą wolę połączenia ziem zachodnich prowincji niemieckich z pozostałymi zaborami w zjednoczonej Polsce. Sejm wybrał także nowy skład Naczelnej Rady Ludowej (NRL), liczącej osiemdziesiąt osób, co oznaczało oficjalne jej zalegalizowanie. Przewodniczącym prezydium NRL został Bolesław Krysiewicz. Wybrano również organ wykonawczy – Komisariat Naczelnej Rady Ludowej, który tworzyli: reprezentanci Wielkopolski – ks. Stanisław Adamski i Władysław Seyda (brat Mariana Seydy), reprezentujący Śląsk - Wojciech Korfanty i Józef Rymer, reprezentujący Pomorze Gdańskie – Stefan Łaszewski i reprezentujący Kujawy - Adam Poszwiński. W celu usprawnienia działań powołano podkomisariaty w Bytomiu i Gdańsku. 5 grudnia 1918 miało miejsce zakończenie obrad Sejmu Dzielnicowego. Oficjalnie nie został rozwiązany, jego obrady tylko odroczono. 6 grudnia 1918 odbyło się natomiast pierwsze posiedzenie wybranej przez sejm NRL, w której ręce trafiła całość faktycznej władzy. NRL nie opowiedziała się za walką zbrojną, inaczej niż działające w zaborze pruskim polskie konspiracyjne organizacje wojskowe, takie jak POW (na stanowisku komendanta tej organizacji Wierzejewskiego zastąpił Mieczysław Andrzejewski). Jej członkowie potajemnie szkolili się w szeregach niemieckiej Służby Straży i Bezpieczeństwa (SSiB, Wach- und Sicherheitsdienst), powołanej do życia przez zaborcę, do której przyjmowano mniej więcej tylu samo Polaków i Niemców. W ten sposób, w oparciu o niemiecką infrastrukturę, powstawała sieć polskich oddziałów, które miały potem wziąć udział w walkach. Pokłosiem obrad sejmu było przywrócenie 11 grudnia w poznańskich szkołach nauki języka polskiego i religii w tymże języku. Odpowiadając na zorganizowanie przez Polaków obrad Sejmu Dzielnicowego, w dniach od 12 do 13 grudnia odbył się zjazd delegatów niemieckich rad ludowych. Brało w nim udział 1500 osób, a towarzyszył mu szereg niemieckich demonstracji postulujących utrzymanie ziem zachodnich w Rzeszy. Jedną z nich był przemarsz 6 tys. żołnierzy przez Poznań.Paderewski w PoznaniuTymczasem do Wielkopolski napływały nowe oddziały Heimatschutzu, co oznaczało chęć władzy niemieckiej do siłowego rozprawienia się z zamiarami Polaków. Wysłannicy NRL w Warszawie zażądali od rządu polskiego wystosowania ultimatum względem swego niemieckiego odpowiednika. I tak, 15 grudnia 1918 rząd w Warszawie zerwał stosunki dyplomatyczne z Niemcami. Jednocześnie podjęto decyzję o konieczności wyboru przedstawicieli polskich z zaboru pruskiego na Sejm Ustawodawczy. W grudniu 1918 roku pojawiła się informacja o przyjeździe Ignacego Paderewskiego do Polski. Postanowiono zaprosić go, aby odwiedził Poznań. W tym celu do Gdańska udał się Korfanty. Znany muzyk i polityk miał przyjechać do Warszawy w celu załagodzenia sporu pomiędzy Komitetem Narodowym Polskim Dmowskiego a rządem Moraczewskiego. Paderewski postanowił jednak przed zjawieniem się w stolicy odwiedzić także Poznań. Wywołało to ogromne poruszenie pośród Polaków, którzy rozpoczęli przygotowania do uroczystego powitania gościa. Chcąc zapobiec nieuniknionym demonstracjom politycznym, Urząd Spraw Zagranicznych Rzeszy postanowił zakazać przyjazdu pianiście. Nie udało się jednak przeszkodzić przyjazdowi pociągu wiozącego Paderewskiego do Poznania. 26 grudnia 1918 muzyk przybył do stolicy Wielkopolski. Wręczenie nakazu opuszczenia miasta uniemożliwił niemieckim oficerom kordon Straży Ludowej. Następnie Paderewski udał się do Hotelu Bazar, gdzie odbył się bankiet powitalny. Po zakończeniu przyjęcia wygłosił on przemówienie, zakończone wielką owacją i manifestacją patriotyczną. Taki obrót wydarzeń wzburzył Niemców, dodatkowy gniew został wywołany wywieszeniem przez Polaków flag amerykańskich, brytyjskich i francuskich - krajów dla nich sojuszniczych, ale dla Niemców wrogich.Przebieg powstaniaPoczątek walkWalki rozpoczęły się 27 grudnia 1918 roku, kiedy to Niemcy, wzburzeni polskimi uroczystościami towarzyszącymi wizycie Paderewskiego, zorganizowali przemarsz oddziałów wojskowych przez miasto. Przebieg dalszych wydarzeń opisywał fragment komunikatu NRL:„(...) Wczoraj po południu, na krótko przed czwartą, nadciągały do miasta z koszar na Jeżycach oddziały uzbrojonych żołnierzy niemieckich z 6 pułku grenadierów, w liczbie około 200, z oficerem na czele, śpiewając niemieckie pieśni, wtargnęli do gmachu Naczelnej Rady Ludowej, zrywając tamże sztandary angielskie, amerykański i francuski. W dalszym pochodzie przez św. Marcin, ul. Wiktorii, Berlińską i Plac Wilhelmowski czynili to samo, wdzierając się zwłaszcza na Berlińskiej do domów prywatnych i zrywając tamże z balkonów chorągwie koalicyjne i amerykańskie, i polskie, które deptano nogami. Prowokacyjne zachowanie się gwałtowników niemieckich zwabiło nie przygotowaną na napaść i prowokację ludność polską, która wyległa na ulice. Tymczasem żołnierze niemieccy dotarli do Banku Związku, tu zdarli i znieważyli sztandary angielskie i amerykańskie i tu padł pierwszy strzał do dyrektorów, który na szczęście chybił (...). Gdy mrok zapadał, rozpoczęli żołnierze niemieccy strzelaninę z kierunku Prezydium Policji. Niemcy ustawili tutaj dwa karabiny maszynowe i wśród ogólnego popłochu skonsternowanej ludności rozpoczęli ogień w kierunku „Bazaru", między innymi w okna, gdzie mieszka Paderewski, złożony niemocą po przebytej na okręcie hiszpance (...). Ze strony polskiej zrazu nie odpowiadano, usiłowano dojść do jakiegoś porozumienia i uniknąć krwi rozlewu. Gdy jednak strzały nie ustawały, gdy szereg osób odniosło rany, Straż Ludowa poczęła odpowiadać na strzały i zarządziła środki bezpieczeństwa mające chronić przechodniów (...)"[6]Około godziny 17.00 tego dnia przed Prezydium Policji, mieszczącym się naprzeciw budynku Teatru Miejskiego oraz w okolicach Hotelu Bazar pojawiły się polskie oddziały Straży Ludowej, POW i SSiB. Dowódcy polscy wydali rozkaz zdobycia Prezydium Policji, obsadzonego przez Niemców. W walkach o ten budynek poległ pierwszy powstaniec wielkopolski w Poznaniu, Franciszek Ratajczak (śmiertelnie ranny, zmarł po przewiezieniu do szpitala).[7] Walki o ten budynek zakończyły się w nocy, kiedy to zawarto polsko-niemieckie porozumienie, na mocy którego Niemcy mogli opuścić Prezydium z bronią w ręku. Zastąpiły ich oddziały Straży Ludowej. Powstanie wybuchło również poza Poznaniem. Przywódcy z Poznania, Mieczysław Paluch, Bohdan Hulewicz i Władysław Wyskota-Zakrzewski przekazali na prowincję hasło "Nie należy dłużej czekać", co uruchomiło działania spiskowców w Gnieźnie, Jarocinie, Kórniku, Pleszewie, Śremie, Środzie, Wrześni i innych miejscowościach. W walkach pod Boczkowem zginął Jan Mertka (on i Ratajczak wymienieni zostali w komunikacie NRL). Tymczasem Polacy opanowali Dworzec Główny w Poznaniu, Pocztę Główną i część fortyfikacji miejskich rozbrajając oddziały niemieckie zmierzające do miasta koleją. Następnie wyzwolono Szamotuły, Środę Wielkopolską, Pniewy, Opalenicę, Buk, Trzemeszno, Wrześnię i Gniezno. 28 grudnia w Poznaniu Polacy zdobyli Cytadelę [8], fort Grolmann i arsenał przy ul. Wielkie Garbary (obecnie Garbary). Jeden z oddziałów, dowodzony przez Franciszka Budzyńskiego i Stanisława Nogaja, wtargnął do niemieckiej Komendy Generalnej V Korpusu Armii i zaaresztował generałów Reichswehry - Bock und Polacha oraz Schimmelpfeninga. Tego samego dnia po południu, Wydział Wykonawczy Rad Robotniczych i Żołnierskich, pragnąc uspokoić sytuację i przerwać dalszy rozlew krwi, powołał do życia Komendę Miasta o mieszanym, polsko-niemieckim składzie. Na jej czele stanął Jan Maciaszek, który został komendantem miasta. Powołany został w celu umożliwienia NRL pokojowego rozstrzygnięcie konfliktu (Naczelna Rada, w przeciwieństwie do POW nie chciała wybuchu powstania). Wydano także odezwę wzywającą do zachowania spokoju i nie ulegania prowokacjom. Tymczasem POW odmówiła uznania Maciaszka za swojego zwierzchnika. Faktyczną władzą dysponował więc Paluch. Chcąc zjednoczyć wszystkie oddziały pod jednym dowództwem, Komisariat NRL utworzył Komendę Główną Wojsk Powstańczych, z kapitanem Stanisławem Taczakiem na czele. Został on tymczasowym dowódcą powstania (równocześnie otrzymał promocję do stopnia majora). Powołano także Sztab, którego szefem został kapitan Stanisław Łapiński. W dniu 29 grudnia Polacy zdobyli między innymi Grodzisk Wielkopolski, Kłecko, Kórnik, Wielichowo, Gostyń i Witkowo. W tym samym czasie Niemcy zostali usunięci z Wronek. Następnego dnia do Poznania przybyła delegacja rządu pruskiego, w skład której wchodzili Eugen Ernst (podsekretarz stanu MSW), Paul Goehre (podsekretarz stanu w Ministerstwie Wojny) oraz Heinz Guderian (ówczesny kapitan Sztabu Generalnego). Polaków reprezentowali natomiast: ks. Adamski, Drwęski, Korfanty, W. Seyda oraz Trąmpczyński. Niemcami odmówili wzięcia odpowiedzialności za wywołanie starć z 27 grudnia. Uznano jednak, iż winien temu był 6. pułk grenadierów, który po rozmowach opuścił z bronią miasto.Działania poza PoznaniemPoza stolicą Wielkopolski, najwięcej Polaków zamieszkiwało środkowe i wschodnie tereny tej prowincji. W Środzie Polacy przejęli kontrolę nad miastem już 11 listopada, wykluczając Niemców z udziału w radach żołnierskich i robotniczych. Podobnie było w Śremie. W tym mieście 31 grudnia garnizon niemiecki sam poddał się powstańcom, przekazując im koszary oraz broń. Tymczasem na zachodzie, sytuacja była trudniejsza - zamieszkiwało tam więcej Niemców. Stopniowo uformowała się linia frontu Lubasz - Miały - Kwilcz - Lwówek. 30 grudnia 1918 doszło do wyzwolenia Wągrowca i Gołańczy. W tym samym czasie odziały niemieckie zostały wysłane z Bydgoszczy w celu oczyszczenia z Polaków Gniezna. W nocy pod Zdziechową doszło do bitwy z powstańcami. Polacy odnieśli w niej zwycięstwo, wzmocnieni przez posiłki z Wrześni. Dzięki temu mogli myśleć o dalszym rozszerzeniu działań zbrojnych, na obszary Kujaw. Następnego dnia rozpoczęła się ofensywa powstańców w tym kierunku, pod dowództwem Pawła Cymsa. Planował on zająć Inowrocław, zamieszkany w 67% przez ludność polską.[9] 31 grudnia powstańcy wyzwolili Kościan i Oborniki. Tego samego dnia do Kalisza przyjechał oficer łącznikowy z Warszawy, który przywiózł ze sobą rozkaz uderzenia na Ostrów. Miasto zostało zajęte bez walki. Pierwszego dnia stycznia Paderewski opuścił Poznań, owacyjnie witany w wyzwolonym Ostrowie, przez który przejeżdżał w drodze do Warszawy. W tym samym czasie powstańcy wyzwolili Jarocin, Krotoszyn (dokonano tego z pomocą pociągu pancernego "Poznańczyk"), Mogilno i Nakło. Zdobycie tej ostatniej miejscowości miało spore znaczenie, ponieważ dzięki temu Polacy byli w stanie kontrolować część linii kolejowej przebiegającej na trasie Berlin - Piła - Bydgoszcz - Toruń - Królewiec. Leżące nad Notecią Nakło było miejscem, przez które przebiegała granica geograficzna oddzielająca Wielkopolskę od Pomorza. Z tego względu mogło ono być znakomitym punktem wypadowym w dalszych działaniach, mających na celu opanowanie Bydgoszczy. 2 stycznia Polacy uderzyli na Nowy Tomyśl. Miasto to było zamieszkane w większości przez Niemców, ludność polska stanowiła tam tylko ok. 10% mieszkańców. Miejscowość została zdobyte i obsadzona przez powstańców o 3 nad ranem. Rozpoczęto przygotowania do ataku na Wolsztyn i Zbąszyń. Tymczasem w Inowrocławiu, po nieudanych negocjacjach z Niemcami, oddziały POW zaatakowały ratusz, pocztę, starostwo i koszary. NRL nakazał im przerwanie działań zbrojnych, zawierając porozumienie o rozejmie z dowódcami niemieckimi. Jednak powstańcy nawiązali kontakt z oddziałami Pawła Cymsa, które zbliżały się do miasta. 3 stycznia, w obawie o powstanie anarchii w Wielkopolsce Komisariat NRL podjął decyzję o przejęciu władzy, jednak pozostała ona tajna. Nazajutrz Komisariat NRL wydał dekret o powołaniu Wojciecha Trąmpczyńskiego na urząd Naczelnego Prezesa Prowincji Poznańskiej i Prezesa Rejencji w Poznaniu. Władze niemieckie wezwały do bojkotu nowo mianowanego urzędnika, który zażądał jednak aby pruscy urzędnicy pozostali na swoich stanowiskach. W nocy z 4 na 5 stycznia powstańcy zaatakowali oddziały niemieckie znajdujące się w Zbąszyniu. Początkowo udało się zająć miasto, jednak później napór Niemców zmusił Polaków do wycofania się. Do 5 stycznia powstańcy zajęli między innymi: Czarnków, Jutrosin, Kruszwicę, Miejską Górkę, Rawicz, Strzelno i Wolsztyn. Do Sierakowa przybył silny oddział wojska niemieckiego, który uprowadził ze stadniny ponad 100 rasowych koni (miały dużą wartość jako zwierzęta pociągowe). Mieszkańcy wezwali na pomoc powstańców z Szamotuł i Pniew. Miasto zostało opanowane przez polskie oddziały, które ruszyły na zachód i wkrótce dotarły do linii Zatom Stary - Ławica - Prusim. Tego samego dnia oddziały powstańcze podzielone na kilka grup, które zaatakowały Inowrocław. Walki o opanowanie miasta zakończyły się porozumieniem, na mocy którego wojska niemieckie opuściły Inowrocław z bronią w ręku. Następnego dnia władzę oficjalnie przejęli powstańcy. Poznań nie mógł czuć się jednak bezpiecznie, dopóki silny oddział niemiecki (250 żołnierzy) stacjonował na terenie lotniska Ławica. Istniało niebezpieczeństwo, iż lotnicy zdecydują się zbombardować stolicę Wielkopolski. W dniu 6 stycznia Polacy zajęli lotnisko. Zdobyto je wraz ze stacjonującymi tam samolotami, które następnie zostały wykorzystane do organizowania lotnictwa powstańczego. Niemcy usiłowali zniszczyć samoloty, m.in. próbowano zbombardować lotnisko. W tym samym czasie miały miejsce walki pod Czerskiem i Kościerzyną na Pomorzu. Natomiast przed kościołem parafialnym w Kwilczu przybyły z Poznania Ludwik Kaczmarek rozpoczął agitację wśród mieszkańców wsi (wychodzących po nabożeństwie z kościoła). Tego samego dnia w sąsiednim domu rolnika Bolesława Mizery zawiązała się kwilecka drużyna powstańcza, biorąca udział w walkach m.in. o Kamionnę i Kolno. Tymczasem Niemcy wysłali z Bydgoszczy oddział, który miał opanować Ślesin i okrążyć Nakło z kierunku północnego - miało to na celu przejęcie kontroli nad tymi strategicznymi terenami. Rozkaz dzienny nr 2 z 7 stycznia 1919 roku dokonał podziału opanowanych ziem na siedem Okręgów Wojskowych: * I Okręg: Poznań Miasto, Poznań Wschód, Poznań Zachód (dowódca: rtm. Bolesław Koperski), * II Okręg: Września, Środa, Witkowo, Gniezno (ppłk Kazimierz Grudzielski), * III Okręg: Wyrzysk, Bydgoszcz, Szubin, Inowrocław, Strzelno, Mogilno, Żnin, Wągrowiec (por. Napoleon Kaczorowski), * IV Okręg: Chodzież, Czarnków, Wieleń, Skwierzyna, Międzychód, Szamotuły, Oborniki (ppor. Zdzisław Orłowski), * V Okręg: Międzyrzecz, Nowy Tomyśl, Grodzisk, Babimost, Śmigiel, Kościan, Wschowa, Leszno (ppor. Kazimierz Zenkteler), * VI Okręg: Śrem, Jarocin, Pleszew, Gostyń, Rawicz, Krotoszyn, Koźmin Wielkopolski (ppor. Zdzisław Ostroróg-Gorzeński), * VII Okręg: Ostrów Wielkoipolski, Odolanów, Ostrzeszów, Kępno (ppor. Władysław Wawrzyniak). Następnego dnia, Rozkazem dziennym nr 8 stworzono kolejne dwa Okręgi: * VIII Okręg: Inowrocław, Strzelno (ppor. Paweł Cyms), * IX Okręg: Kościan, Śmigiel, Leszno, Wschowa (ppor. Gomerski). Nieco wcześniej Niemcy zajęli opanowany przez Polaków Czarnków, wysyłając silne oddziały z Piły. Sieraków został wyzwolony przez powstańców; rozpoczęła się tam ofensywa wojsk powstańczych na linii Sieraków - Chorzępowo - Zatom Stary - Kolno - Kamionna - Mnichy - Tuczępy - Miłostowo - Zębowo. W wyniku ciężkiego boju powstańcy zajęli Chodzież. Tuż po walce Polaków ostrzelał niemiecki samolot, który został jednak zestrzelony przez powstańców. Planowano dalszy marsz na Piłę, jednak rozkazy z Poznania zabroniły takich działań. W stolicy Wielkopolski nie doszło do planowanych kolejnych rozmów polsko-niemieckich, ponieważ przedstawiciele rządu pruskiego je zbojkotowali.Dowództwo gen. Dowbora-MuśnickiegoW dniu 8 stycznia 1919 Komisariat NRL przejął władzę cywilną i wojskową, nie określając jednak jej zasięgu terytorialnego. Mianował jednocześnie na wodza naczelnego powstania generała Józefa Dowbora-Muśnickiego. Po konsultacjach przysłanego przez Piłsudskiego[10] wojskowego z Korfantym, Adamskim i Poszwińskim, podpisał on umowę określającą warunki współpracy z NRL. Generał Dowbor-Muśnicki 11 stycznia otrzymał mocą dekretu NRL tytuł "Głównodowodzącego wszystkich Sił Zbrojnych Polskich byłego zaboru pruskiego". Pomimo wysłania Dowbora-Muśnickiego do Wielkopolski, Piłsudski nie cenił jego osoby. Liczył na kompromitację generała. Było to wywołane niechęcią Naczelnika do żołnierzy polskich, którzy służyli w armii rosyjskiej, a później znaleźli się w formowanych przez endeckich polityków polskich oddziałach walczących po stronie Rosji w I wojnie światowej. Do takich żołnierzy zaliczał się Dowbor-Muśnicki. Piłsudski miał nadzieję, iż Polacy będący poprzednio w armii pruskiej, nie zechcą służyć pod oficerem wyszkolonym w armii carskiej. W tym samym czasie Polacy odbili Chodzież (bitwa pod Chodzieżą) i Czarnków, odnieśli zwycięstwo w bitwie pod Ślesinem oraz zajęli Sieraków. Próbowali także odzyskać Szubin, ale akcja ta nie powiodła się. W jej trakcie powstańcy ponieśli znaczne straty. Polacy zamknęli trzy śluzy między Czarnkowem a Wieleniem, co spowodowało zalanie doliny Noteci na tym odcinku i oddalenie niebezpieczeństwa niemieckiego ataku. 9 stycznia 1919 NRL oficjalnie ogłosiła przejęcie władzy. Rozpoczęło się stopniowe spolszczenie administracji. Ze stanowisk usunięci zostali najbardziej antypolscy urzędnicy. W powiatach niemieckie landraty podporządkowano polskim starostom, którzy po pewnym czasie przejęli wszystkie ich uprawnienia. Tymczasem Polacy zostali wyparci z Nakła i Ślesina. Polscy lotnicy dokonali nalotu na lotnisko we Frankfurcie nad Odrą. 10 stycznia 1919 miały miejsce walki na froncie południowym w okolicy Kąkolewa, Leszna i Rydzyny. Powstańcy zdobyli Sarnowę. 11 stycznia Polacy utracili Sarnowę. Ponownie nie udało im się zdobyć Zbąszynia. Tego samego dnia miało miejsce polskie zwycięstwo w bitwie pod Szubinem, zajęcie Łabiszyna, Żnina i Złotnik. Wydarzenia pod Szubinem opisywane były następująco:„Podczas bitwy stoczonej pod Szubinem dopuszczali się żołnierze niemieccy okrucieństw na Polakach. Naoczny świadek opowiada, że Niemcy o rannych żołnierzy polskich nie troszczyli się zupełnie. Z poległych zdzierano mundury i buty, pozostawiając ich tylko w koszuli. Ponieważ nie było opieki lekarskiej, ranni odwiezieni przez obywateli i gospodarzy do miasta padali na ulicy. Pomocy i żywności Niemcy zakazywali udzielać rannym. Jeńców polskich bito kolbami. Odznaczyli się przy tym uzbrojeni urzędnicy kolejowi z Bydgoszczy i żołnierze, którzy odgrażali się, że wszystkich pozabijają. Potwierdza się także wiadomość, że w Krzyżu wszystkich wojskowych polskich internują. Żywność żołnierzom polskim poodbierano. Kto miał więcej niż jedną koszulę, musiał wszystko oddać. Żołnierze niemieccy głosili cynicznie: Nie walczymy za Ojczyznę, lecz za pieniądze." [11]Liczne starcia powstańców z oddziałami niemieckiego Grenzschutzu na terenie powiatu międzychodzkiego m.in. w Zatomiu Starym, Ławicy i w najbardziej wysuniętym na zachód punkcie oporu - Kolnie, które tego dnia dwukrotnie przechodziło z rąk niemieckich do polskich. Polakom udało się jednak wyprzeć Niemców z Kamionnej. W dniu 12 stycznia 1919 r. miały miejsce walki pod Lesznem i Lipnem, a pluton Grenzschutzu wspierany przez artylerię wtargnął do Zatomia Starego. Po brawurowej kontrakcji powstańców został jednak stamtąd wyparty. Następnego dnia Niemcy zdobyli Szamocin. Szef sztabu polskiego wydał rozkaz zabraniający powstańcom przekraczania rzeki Obry (poprzednio planowali oni zajęcie całego terytorium Wielkopolski i zdobycie Kargowej). Dowództwo dobrze rozumiało jednak, iż zdobycie i utrzymanie np. powiatu skwierzyńskiego, w którym na 1000 mieszkańców tylko 53 było narodowości polskiej, było niemożliwe. Takie działanie nie wzmocniłoby, lecz osłabiło siłę powstania, a sam ruch nie byłby już narodowowyzwoleńczy (co miało szczególne znaczenie w perspektywie planowanej konferencji pokojowej). 14 stycznia Komisariat NRL zaapelował do Romana Dmowskiego o pomoc w zawarciu rozejmu. Powstańcy z placówki w Zatomiu Starym stoczyli bój o sąsiednią wieś Zatom Nowy; podczas walki dwóch Polaków dostało się do niemieckiej niewoli, a jeden został ranny. Następnego dnia miała miejsce nieudana próba odbicia Szamocina, Polacy zajęli Kargowę i Babimost. W połowie miesiąca NRL rozpoczęła wydawanie "Tygodnika Urzędowego Naczelnej Rady Ludowej". Pierwszy numer ukazał się 16 stycznia. W tym samym czasie, w nowo utworzonym rządzie Ignacego Paderewskiego zasiadło dwóch Wielkopolan: Józef Englich jako minister skarbu oraz Kazimierz Hącia jako minister przemysłu i handlu. Tymczasem władze stwierdziły konieczność zwiększenia liczebności oddziałów powstańczych, stąd 17 stycznia ogłoszono pobór do Armii Wielkopolskiej – objął on roczniki: 1897, 1898 i 1899. Następnego dnia dokonano podziału frontu na kilka odcinków: północny, zachodni, południowo-zachodni ("Grupa Leszno") i południowy. Zadbano także o kwestie ekonomiczne - 20 stycznia 1919 wprowadzono zakaz przekazywania pieniędzy do banków w Rzeszy leżących poza linią frontu. 18 stycznia 1919 roku rozpoczęły się obrady konferencji pokojowej. Jednym z reprezentantów Polaków był tam Roman Dmowski, który wygłosił słynne przemówienie, w którym poruszył m.in. kwestię ziem zaboru pruskiego. Dmowski mówił:"W obecnej chwili Niemcy zachowują janusowe, podwójne oblicze: na zachodzie mówią o pokoju, a na wschodzie przygotowują wojnę. Wojsko na froncie zachodnim uznaje swoją porażkę, ale oddziały, które są skoncentrowane na froncie wschodnim, marzą jeszcze od podbojach; zdają sobie doskonale sprawę z tego, co utraciły na zachodzie, ale chcą utrzymać - jeśli to możliwe - pójść dalej na wschód, aby zabezpieczyć sobie penetrację Rosji."[12]Na zakończenie swego wystąpienia, lider narodowej demokracji został zapytany o żądania rządu polskiego względem zaboru pruskiego. Odpowiedział, iż Polacy pragną jedynie uzyskać od Niemców zapewnienie wstrzymania wszelkich działań zbrojnych na terenie Wielkopolski. 21 stycznia NRL ustaliła rotę przysięgi Armii Wielkopolskiej. Z tego powodu pojawił się konflikt pomiędzy Radą, a szefem sztabu, piłsudczykiem Stachiewiczem. W sytuacji, gdy przedstawiciele Wielkopolski zasiadali w rządzie w Warszawie, a Trąmpczyński miał zostać marszałkiem Sejmu Ustawodawczego, NRL wciąż obstawała przy formalnej przynależności ziem wielkopolskich do Prus. Tekst przysięgi zobowiązywał więc żołnierzy do wierności Radzie, a nie władzom warszawskim. Konflikt z Dowborem-Muśnickim doprowadził do rezygnacji Stachiewicza z zajmowanego stanowiska. Zastąpił go pułkownik Władysław Anders. Wkrótce potem oficerowie-piłsudczycy zostali usunięci z najwyższych stanowisk dowódczych w Armii Wielkopolskiej. Jednocześnie do Paryża przesłano sprostowanie fałszywych informacji rozpowszechnianych przez władze w Berlinie na temat stosowania przez powstańców terroru wobec ludności cywilnej. Żądano przysłania misji alianckiej, wskazując na możliwość udziału Armii Wielkopolskiej w walkach z bolszewizmem. W prasie zagranicznej ukazały się liczne artykuły o sytuacji w Wielkopolsce. Tymczasem 22 stycznia na froncie północnym powstańcy utracili Potulice, a na froncie południowym miała miejsce zwycięska bitwa pod Robaczyskiem. Tego samego dnia Joseph Noules został wyznaczony przez Radę Najwyższą Państw Koalicyjnych na szefa mającej przybyć do Polski misji. 23 stycznia powstańcy skutecznie bronili się w Miejskiej Górce. Na froncie zachodnim powstańcy 25 stycznia zdobyli Babimost i Kargową. Jednocześnie wstrzymano wszystkie połączenia pomiędzy Wielkopolską i Rzeszą. Polskie władze doprowadziły także do ostatecznego zniesienia wszelkich pruskich ograniczeń dotyczących języka polskiego w szkolnictwie. 26 stycznia 1919 żołnierze Armii Wielkopolskiej, wraz z gen. Dowborem-Muśnickim, złożyli uroczystą przysięgę na placu Wilhelmowskim, przemianowanym wówczas na plac Wolności w Poznaniu. Nazajutrz ruszyła jednak niemiecka ofensywa w rejonie Bydgoszczy i Nakła. Miała miejsce bitwa pod Rynarzewem, Niemcy zajęli Szubin. Następnego dnia, 29 stycznia 1919 roku, Roman Dmowski wygłosił na posiedzeniu Najwyższej Rady Państw Koalicyjnych przemówienie, w którym uzasadnia prawa Polski do ziem zaboru pruskiego, oskarżając kolejny raz Niemców o dwulicowość. Tymczasem w Wielkopolsce, w dniach 1-2 stycznia toczyły się bardzo ciężkie walki o Szubin, Łabiszyn i Rynarzewo. Z powodu przedłużających się krwawych walki, obie strony postanowiły ponownie rozpocząć rokowania. 2 lutego miał miejsce początek rozmów polsko-niemieckich w Berlinie. Jednocześnie 3 lutego załamała się niemiecka ofensywa na froncie północnym. Polacy kontratakiem odrzucili wroga za Noteć. Odbito Rynarzewo, a powstańcy odnieśli zwycięstwo w bitwie pod Kcynią. Tam Niemcy zostali rozbici pomimo wsparcia artyleryjskiego i wykorzystania w walce pociągu pancernego. Powstańcy zdobyli dużą ilość broni. Wielu Niemców poległo - ci, którym udało się przeżyć, wspominali później o "rzezi pod Kcynią". Zwycięstwo w tej bitwie pozwoliło na osiągnięcie linii rzeki Noteci - co oznaczało przywrócenie linii frontu sprzed podjęcia przez Niemców ofensywy. Wrogowi udało się jednak zająć Chodzież i Margonin, a na froncie południowym Polacy po krwawej bitwie utracili Zduny. 4 lutego Polacy odbili Szubin. Miały też miejsce walki na froncie południowym w okolicach Rawicza - obie strony poniosły znaczne straty, a powstańcom nie udało się zdobyć miasta (popełniono poważne błędy w wyborze strategii i przygotowaniu akcji). W tym samym dniu rozpoczęły się rozmowy przedstawicieli rządu warszawskiego z Komisariatem NRL w sprawie reprezentacji zaboru pruskiego w Sejmie Ustawodawczym. Tymczasem rozmowy w Berlinie skończyły 5 lutego się fiaskiem. Strona polska odrzuciła niemieckie warunki, nakazujące rozwiązanie Armii Wielkopolskiej, uznanie suwerennych praw Niemiec do Wielkopolski i zapłacenie przez stronę polską odszkodowania za szkody powstałe podczas walk. Pomimo zerwania rozmów zaznaczono jednak, że obie strony gotowe są do pertraktacji pokojowych. Tego samego dnia powstańcy próbowali ponownie zdobyć Rawicz, lecz i tym razem zakończyło się to niepowodzeniem (zdobyto tylko kilka wsi położonych niedaleko miasta). 6 lutego 1919 zakończyły się rozmowy w sprawie reprezentacji zaboru pruskiego w Sejmie Ustawodawczym. Biorąc pod uwagę to, że Wielkopolska, Kujawy oraz Śląsk i Pomorze były nadal formalnie częścią Rzeszy, aby uniknąć reperkusji międzynarodowych, zrezygnowano z przeprowadzenia planowanych wyborów. Miały one wyłonić 126 posłów, dając prawo udziału w obradach 16 polskim reprezentantom w Reichstagu. Nazajutrz miały miejsce ciężkie walki o Kolno, które wielokrotnie było tracone i odbijane. Jednocześnie Komisariat NRL mianował 122 byłych podoficerów cesarskiej armii niemieckiej na stopień podporucznika, a Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wydał dekret oficjalnie dopuszczający 16 przedstawicieli zaboru pruskiego do obrad w Sejmie Ustawodawczym. Na drugim posiedzeniu Sejmu 14 lutego Wojciech Trąmpczyński z Wielkopolski został wybrany marszałkiem.[13] 9 lutego udało się zatrzymać niemiecką ofensywę na zachód od Trzciela, a 10 lutego także powstrzymanie ataku wroga pod Rawiczem. W tym samym dniu miała miejsce wyjątkowo krwawa bitwa o Słupię. Następnego dnia Komisariat NRL rozwiązał wszystkie rady miejskie, ustalając termin wyborów do nowych samorządów na 25 marca. Miało to służyć całkowitej polonizacji administracji wielkopolskiej. Ataki wroga nie osłabły jednak i 12 lutego Niemcy wsparci przez pociągi pancerne zdobyli Kargowę i Babimost. Ich natarcie zostało zatrzymane pod Kopanicą. Na 14 lutego datowany jest początek rozmów o przedłużeniu rozejmu kończącego I wojną światową z 11 listopada 1918. Niemcy sprzeciwili się objęciu nim również frontu wielkopolskiego, jednak pod naciskiem Francji, wyrazili ostatecznie zgodę. Jednocześnie podjęli szeroko zakrojone działania mające na celu dużą ofensywę na terenach działań zbrojnych - m.in. Niemieckie Naczelne Dowództwo zostało przeniesione do Kołobrzegu (wówczas Kolberg) w ramach przygotowań do skierowania wszystkich dostępnych sił przeciwko Wielkopolsce. W tym samym czasie niemiecki minister spraw zagranicznych, hrabia Ulrich von Brockdorff-Rantzau przedstawił na forum Zgromadzenia Narodowego Rzeszy w Weimarze cele polityczne polityki zagranicznej państwa niemieckiego. Ton jego wypowiedzi świadczył o tym, że stanowisko jego rządu pod naciskiem części państw alianckich, zmienia się:"Oświadczyliśmy, że zgadzamy się, by wszystkie niewątpliwie polskie obszary naszej Rzeszy powiązały się z państwem polskim. Przyrzeczenia tego chcemy dotrzymać. Jednak to, które obszary podpadają pod 13 punkt programu Wilsona, jest sporne. Zdecydować o tym może czynnik bezstronny: dokąd to nie nastąpi, obszary te należą do Rzeszy."[14]W dniu 16 lutego 1919 r. w Trewirze o godzinie 18.00 został podpisany układ przedłużający rozejm między państwami Ententy a Niemcami, który objął również front wielkopolski. Takie rozwiązanie postulował francuski marszałek Ferdinand Foch.[15] Jednocześnie Armia Wielkopolska została uznana za wojsko sprzymierzone. Fragment układu:"(...) Niemcy powinni niezwłocznie zaprzestać wszelkich działań ofensywnych przeciwko Polakom w Poznańskiem i we wszystkich innych okręgach. W tym celu zabrania się wojskom niemieckim przekraczania następującej linii: dawna granica Prus Wschodnich i Prus zachodnich z Rosją aż do Dąbrowy Biskupiej, następnie zaczynając od tego punktu linii na zachód od Dąbrowy Biskupiej, na zachód od Nowej Wsi Wielkiej, na południe od Brzozy, na północ od Szubina, na północ od Kcyni, na południe od Szamocina, na południe od Chodzieży, na północ od Czarnkowa, na zachód od Miał, na zachód od Międzychodu, na zachód od Zbąszynia, na zachód od Wolsztyna, na północ od Leszna, na północ od Rawicza, na południe od Krotoszyna, na zachód od Odolanowa, na zachód od Ostrzeszowa, na północ od Wieruszowa, a następnie aż do granicy śląskiej."[16]Między rozejmem a zjednoczeniemPodpisanie rozejmu nie oznaczało automatycznego zaprzestania wszelkich działań zbrojnych. Nie zostało określone, kiedy układ wchodzi w życie, a Niemcy - wbrew postanowieniom rozejmu - zatrzymali tereny ciągnące się od Miałów na północy, poprzez Międzychód i Zbąszyń na południu. 18 lutego 1919 doszło do potyczki pod Rynarzewem, Polacy zdobyli wówczas pociąg pancerny. W celu nadzorowania przestrzegania rozejmu do Poznania przybyła delegacja członków Misji Międzysojuszniczej państw alianckich, której przewodniczył Joseph Noulens. Została ona przywitana entuzjastycznie przez polskich mieszkańców stolicy Wielkopolski. W dniu 5 marca delegacja spotkała się z przedstawicielami rządu niemieckiego, a następnego dnia wystosowała prośbę do generała Dowbor-Muśnickiego o wysłanie pomocy wojskowej na wschód Polski. 9 marca 1919 roku ochotnicza kompania powstańców ruszyła do Małopolski aby wziąć udział w walkach przeciw Ukraińcom okrążającym Lwów. Od 7 do 19 marca w Poznaniu trwały trójstronne negocjacje pomiędzy stroną polską, niemiecką, a przedstawicielami państw alianckich. Wkrótce jednak Niemcy zerwali rokowania i wyjechali z miasta. Noulens zapewnił wówczas Polaków o zdecydowanej reakcji wojsk francuskich na wypadek pogwałcenia rozejmu przez siły Rzeszy. 20 marca 1919 zniesiono tzw. Ostmarkenzulage – dodatek do pensji urzędników niemieckich pracujących na wschodzie, co miało zachęcić Niemców do osiedlania się w zaborze pruskim. Trzy dni później w niezwykłym pośpiechu przeprowadzono wybory do Rady Miejskiej w Poznaniu. Wzięło w nich udział tylko pięć list: polska, niemiecka, wolnych związków (SPD), żydowska i wystawiona przez PPS. Polska lista otrzymała 55595 głosów (czyli 65,8%), a niemiecka - 23788 (28,1%). W wyniku wyborów przedstawiciele listy polskiej obsadzili 42 miejsca w Radzie na 60 ogółu.[17] Był to ogromny sukces Polaków, jeżeli zważyć, iż w składzie poprzedniej Rady Miejskiej mieli jedynie 10 przedstawicieli. Wybory przebiegały podobnie również w mniejszych miastach Wielkopolski - ich wyniki oznaczały znaczną polonizację rad miejskich. 24 marca 1919 roku Komisariat NRL skierował do Rady Ministrów RP w Warszawie wniosek o utworzeniu odrębnej administracji dla byłego zaboru pruskiego. Wojciech Korfanty nazwał ewentualne przystosowanie tych struktur do istniejących na pozostałych terenach kraju, do czego dążył rząd, "krokiem wstecz". Ostatecznie pod naciskiem Ignacego Paderewskiego podjęto decyzję o zachowaniu przez Komisariat NRL pełni władzy na terenie byłego zaboru aż do ustalenia granicy zachodniej i przyszłej autonomii tych ziem (ostatecznie otrzymał ją jedynie Górny Śląsk). Komisariat NRL rozbudował również Armię Wielkopolską powołując roczniki 1891, 1892, 1893, 1894 i 1901. 5 kwietnia Sejm Ustawodawczy uchwalił ustawę, zarządzającą wybory uzupełniające w byłej Prowincji Poznańskiej na 1 czerwca. Dokument określał, iż w ich wyniku obsadzone miało być 42 mandaty. 9 kwietnia Komisariat NRL zarządził ośmiogodzinny dzień pracy w przemyśle i handlu 10 kwietnia 1919 Komisariat NRL wydał rozporządzenie o usunięciu niemieckojęzycznych napisów na urzędach, dworcach kolejowych i zmianie nazw ulic na polskie. Karą za złamanie przepisu były dwa lata więzienia i grzywna 10 000 marek polskich. 16 kwietnia NRL postanowiła natomiast, że 3 maja będzie obchodzone jako święto państwowe. Obszar Wielkiego Księstwa Poznańskiego z zaznaczonymi uregulowaniami terytorialnymi po rozejmie w Trewirze i granicami województwa poznańskiego po traktacie wersalskim. Obszar Wielkiego Księstwa Poznańskiego z zaznaczonymi uregulowaniami terytorialnymi po rozejmie w Trewirze i granicami województwa poznańskiego po traktacie wersalskim. W tym czasie generał Dowobor-Muśniowiecki zajął się przede wszystkim rozbudową Armii Wielkopolskiej. 3 maja jej część wzięła udział w defiladzie, która odbyła się na podpoznańskim lotnisku Ławica. Siły wielkopolskie liczyły sobie już wówczas ok. 70 tys. żołnierzy, wchodzących w skład 12 pułków strzeleckich, 2 brygad kawalerii, 3 pułków artylerii, 4 dywizjonów lotniczych, pododdziału łączności i saperów oraz służby sanitarnej. W dniu 7 maja 1919 roku Wojciech Korfanty zgłosił w Sejmie wniosek, w którym postulował przeprowadzenie ujednolicenia armii narodowej. Siły polskie w byłym Królestwie Polskim i Galicji podlegały Józefowi Piłsudskiemu. Armia w Wielkopolsce - generałowi Dowbor-Muśnickiem. W dniu 7 maja miało również miejsce rozpoczęcie działalności przez Wszechnicę Piastowską. 15 maja język polski stał się jedynym językiem urzędowym, podczas gdy język niemiecki pozostał językiem pomocniczym. Jednocześnie braki w kadrze urzędniczej sprawiły, że język niemiecki utrzymał się jako język urzędowy w sądownictwie do 1920 roku. 24 maja konieczność wprowadzenia jednolitego dowództwa zauważył gen. Dowbor-Muśnicki, który pisał do Komisariatu NRL:"Ze względu na ogólną sytuację wojskową i grożące niebezpieczeństwo rozszerzenia się walki z Niemcami na całą granicę polsko-niemiecką uważam za wskazanie ześrodkowanie w jednym ręku dowództwa nad całym ewentualnym frontem zachodnim i wnoszę do Komisariatu NRL o poczynienie odpowiednich w tym kierunku kroków."[18]Dowbor-Muśnicki myślał o sobie, jako o dowódcy całości sił polskich na froncie zachodnim. Jednak 25 maja 1919 Armia Wielkopolska została podporządkowana Naczelnemu Dowództwu WP, przy zachowaniu jej odrębnej organizacji. Natomiast w dniu 30 maja 1919 roku przekształcono Straż Ludową w Wojska Obrony Krajowej. 1 czerwca 1919 na terenie Wielkopolski odbyły się wybory uzupełniające do Sejmu Ustawodawczego. Miały one miejsce, ponieważ Sejm odrzucił propozycję Korfantego, aby izba dokooptowała do swego składu 71 członków NRL. Wielkie Księstwo Poznańskie zostało podzielone na cztery okręgi wyborcze: mogileński (z którego wybrano 10 posłów), gnieźnieński (11 posłów), poznański (12 posłów) i ostrowski (9 posłów). Wybory przeprowadzono tylko w trzech okręgach - w okręgu mogileńskim było to niemożliwe z powodu pozostawania najważniejszych instytucji w rękach niemieckich.[19] Zwycięstwo odniosła prawica, a dokładniej wspólna lista ugrupowań o tej orientacji ideowej, o nazwie Zjednoczenie Stronnictw Narodowych.[20] Otrzymała ona aż 97% głosów, zapewniając sobie tym samym wszystkie 42 miejsca w Sejmie Ustawodawczym przeznaczone dla Wielkopolan. Zawarcie rozejmu nie przerwało koncentracji wojsk niemieckich, szykujących się do kontrataku. Bardzo trudna stała się sytuacja osób narodowości polskiej zamieszkałej na terenach kontrolowanych przez Niemców. Narastające zagrożenie niemiecką kontrofensywą sprawiło, że Komisariat NRL wprowadził 5 czerwca na terenie wszystkich podległych mu ziem stan wyjątkowy. W pasie 20 km od linii frontu władze cywilne zostały podporządkowane wojskowym, a kilka dni później wprowadzono karę śmierci za działanie na szkodę Armii Wielkopolskiej, lub na korzyść armii niemieckiej. Internowano też część zamieszkałych na terenie Wielkopolski mężczyzn narodowości niemieckiej. Pomimo tego, 6 czerwca miały miejsce starcia koło Bydgoszczy, a 18 czerwca - potyczki pod Rynarzewem. 28 czerwca 1919 odbyła się oficjalna ceremonia podpisania traktatu wersalskiego. Przyznał on Wielkopolskę (poza kilkoma skrawkami) Polsce. Tereny zajęte przez powstańców zostały włączone w skład państwa polskiego. Stąd 1 lipca Komisariat NRL mógł oficjalnie znieść granicę celną z byłym Królestwem Polskim. W skład Polski włączono również miasta, których Polakom nie udało się zdobyć: Leszno, Kępno, Rawicz i Zbąszyń. W tym czasie miał miejsce duży odpływ ludności niemieckiej z terenów Wielkopolski - przykładowo tzw. Związek Uchodźców z Poznania wiosną 1919 roku liczył ok. 30 tys. osób. Byli to najczęściej członkowie rodzin urzędników niemieckich i żołnierzy. Ich miejsce zajmowali m.in. polscy robotnicy, przybywający z Nadrenii-Westfalii i z Galicji. 9 lipca zniesiono stan wyjątkowy, poza strefą przyfrontową. Jednocześnie pojawił się problem kształtu ustroju ziem byłego zaboru pruskiego - 10 lipca 1919 miały miejsce obrady rządu RP z udziałem całego Komisariatu NRL, na których zagadnienie to poddano pod dyskusję. Ostatecznie podjęto decyzję o utworzeniu Ministerstwa Byłej Dzielnicy Pruskiej. W dniu 1 sierpnia Sejm Ustawodawczy przegłosował ustawę "O tymczasowej organizacji zarządu byłej dzielnicy pruskiej" tworzącą Ministerstwo Byłej Dzielnicy Pruskiej i określającą proces stopniowej unifikacji Wielkopolski z resztą kraju. Ustawa weszła w życie 12 sierpnia 1919 roku. Ministrem Byłej Dzielnicy Pruskiej został Władysław Seyda. W związku z rozpoczęciem procesu scalania Wielkopolski z resztą państwa polskiego, 19 sierpnia doszło do rozwiązania NRL, a 6 listopada podobny los spotkał Komisariat NRL. 28 sierpnia natomiast Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego wydało rozkaz dzienny nr 216, włączający Armię Wielkopolską w struktury WP i tworzący w Poznaniu Dowództwo Okręgu Korpusu VII. Postanowienia traktatu wersalskiego weszły w życie dopiero 10 stycznia 1920 roku. Na ich mocy oddziały z Wielkopolski przejęły pozostające w rękach niemieckich przyznane Polsce fragmenty Wielkopolski i Pomorza. Rozkaz o rozpoczęciu takich działań został wydany przez dowództwo frontu wielkopolskiego 13 stycznia, a cała akcja zaczęła się 17 stycznia. Front wielkopolski został ostatecznie zlikwidowany 8 marca 1920 roku.EpilogW dniu 24 marca 2005 roku, w wieku 106 lat zmarł ostatni powstaniec wielkopolski, porucznik Jan Rzepa.Literatura* A. Czubiński, Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Geneza-charakter-znaczenie, Poznań 1978 * A. Czubiński, Rola Powstania Wielkopolskiego w walce narodu polskiego o powstrzymanie niemieck