jak tanio doleciec do NZ z PL?

Mam wyksztalcenie finansowe
i pracuje generalnie przy projektach unijnych w organizacji pozarzadowej.
Biore udzial w ich rozliczaniu, jezdze negocjowac umowy (z zagranicznymi
partnerami, wszystko po angielsku, mowie dosc plynnie), robie przy
organizacji eventow, zarzadzam przeplywem informacji, pisze teksty
promocyjne itd. Przypuszczam jednak, ze ksiegowosc nowozelandzka rozni sie
zarowno od polskiej, jak i od tej z funduszy unijnych i ze musialabym sie
uczyc od zera, a nawet gdy szybko sie ucze, firmy zwykle nie sa
zainteresowane pracownikiem, ktory normalna wydajnosc osiagnie po dluzszym
czasie. Papierkow typu ACCA oczywiscie nie mam. Ogladam sobie rozne www z
ogloszeniami dotyczacymi pracy i za jakis czas testowo zamierzam rozeslac
aplikacje, ale na odleglosc bedzie ciezko znalezc - zwlaszcza, ze mam
miesieczny okres wypowiedzenia i nie bylabym w stanie stawic sie "na juz".
Do jechania w ciemno i szukania na miejscu porzucajac to, co mam tutaj i z
czego jestem zadowolona - nie pali mi sie.

I tylko przyrody zal, bo jako nawiedzony turysta gorski zakochalam sie w
krajobrazach i roznorodnosci zwierzat na zdjeciach...

I.



Więc masz zawód dość podobny do mojego. Informatykowi jest ze 100x łatwiej.
Myślę, że musiałabyś mieć sporo szczęścia żeby coś znaleść w tym zawodzie,
co oczywiście nie jest wykluczone. Inna branża wchodzi w rachubę?

P.S. Nie dajcie się zwieść krajobrazom - szybko się mogą znudzić

Pozdrawiam


     

  Kto i kiedy założył grupę appm?

"Założył ją stm dnia 23-11-2001, i skomentował to postem który poniżej
cytuję:

tak mnie cos wzielo zeby zalozyc grupke dla wszystkich
kochanych, niekochanych, zawiedzionych i majacych jeszcze
nadzieje. Az sam sie dziwie ze nikt jeszcze wczesniej na to
nie wpadl.
Robta co chceta, zostawiam grupe w waszych paluszkach,
samemu majac nadzieje, ze czasem tu wpadne.
pozdrowienia
m"

Okolicznościowy zlot z okazji trzecich urodzin grupy odbędzie się
20. listopada, czyli w najbliższą sobotę, o godzinie 18:00 w Warszawie.
Dokładne miejsce nie zostało jeszcze ustalone, prace trwają. Konkretne

widziani są wszyscy grupowicze, czytelnicy i sympatycy appm.  Ma być
naprawdę interesująco, więc proszę szykować się do przyjazdu do stolicy
i czym prędzej wpisywać się na listę obecności, aby wspomóc organizację
imprezy:

1. Agniefka
2. Behemot
3. whiteleaf
4. ...


  fotoradary

| Ja niesmaku nie czuję ,  uważam że fotoradary powinny być ustawiane w
|  miejscach gdzie na drodze jest niebezpiecznie, a nie tylko po to
| żeby budżet poratować.

Ja nie kwestionuje slusznosci ich istnienia.
Ubolweam nad tym ze ludzie bardziej sobie glowy zawracaja
tym gdzie radar stoii czy stac moze niz tym aby jezdzic
bezpieczniej. Mi one nie przeszkadzaja a niech stoja nawet
co kilometr.

mOze do radarow podlaczyc karabin snajperski z celownikiem ;) ;D



a ja ubolewam, iż zamiast najpierw poprawić organizację ruchu, zwiększyść
przepustowość na głównych ciągach komunikacyjnych, zweryfikować zasadność
ograniczeń prędkośći (np. osobiście nie widzę przeciwskazań aby na odcinku
JPII Popiełuszki na Sikorskiego podnieść prędkość do minimum 70),
absurdalnych 40 jest w białym troszeczkę (czasami są to po prostu pamiątki
prac remontowych na jezdni a nie efekty zagrożeń) próbuje sie tylko łapać to
najtańsze i najprostsze, speed limit wymyślono dawno temu wsółczesny
samochód jest bezpieczniejszy z 100 na liczniku od pojazdu z czasów gdy
wymyslano 60 i 90.. Ponadto mi osobiście nie stwarzają zagfrożenia ludzie
jężdzący szybko, o wiele bardziej niebezpieczni są jadący wolniej ale nie
sygnalizujący manewrów, wyprzedzający bez wyobraźni, wymuszający
pierszeństwo i zachowujący się niepewnie przrd każdym skrzyżowaniem.
Pozdówka według kompa pokładowego moja śrdnia po mieście to 105 km/h nie mam
kolizji nakoncie piesi też jeszcze żyją.


  jak zdobyc vize H

mam jeszcze jedno pytanie... czy aby zalatwic praktyke (internship)
w firmie w USA to musze miec wize H czy do tego celu sa inne typy wiz?



na internship jedzie sie na wize J-1

Bo szczerze mam troche watpliwosci czy jakakolwiek firma by zechciala
mnie zatrudnic, gdyz nie mam zadnego doswiadczenia zawodowego...



jak ja jechalem na moj internship to tez nie mialem w zasadzie zadnego
doswiadczenia - ale na tym polega "internship" nie? zeby to
doswiadczenie zdobyc ;-)

co do wizy - ja zalatwilem to tak:

wysylalem do firm i w rozne miejsce moje CV z tekstem, ze szukam
pracy/praktyk... zglosil sie gosciu, ktory powiedzial co ma do
zrobienia - przepytal mnie z tego co wiem no i wyslal mnie do
organizacji "council-exchanges" co sie zajmuje zalatwianiem J-1 -
council-exchanges ma swoich "przedstawicieli" w Polsce - ja wybralem
Campus Usit w Poznaniu - sprawdzalem tez JDJ ale byli wtedy drozsi...
co tam jeszcze... nie wiem - wszystko zalatwia sie podobnie jak camp
czy work&travel (wczesniej bylem tez na campie wiec wiem)

jak masz jeszcze jakies pytania, to wal... generalnie najwazniejsze
jest znalezienie dobrego pracodawcy... a... musisz miec pokrycie
"pieniezne" - znaczy sie - albo firma wystawi Ci papier, ze bedzie Ci
placic (nie pamietam - sa jakies tam limity miesieczne ktore trzeba
spelnic) - albo musisz miec jakies zaswiadczenie z banku, ze stac Cie
na to...


     

  jak dostac DSa
Pytanie jak w temacie.
Chce sie dostac do Stanow. Wiem gdzie, tylko problem polega na tym, ze chce
sobie sama na miejscu znalezc prace. Niestety nie ma ofert pracy (w biurach
W&T) z tego miejsca, gdzie chce jechac, a obawiam sie, ze jezeli zalatwie
sobie prace przez biuro i nie pojawie sie u pracodawcy, to moge miec z tego
tytulu problemy (jezeli pracodawca zglosi to do organizacji).
Znacie moze jakichs pracodawcow, ktorzy nie robia problemow jezeli studen
sie u niego nie pojawi???
Znalazlam jeszcze jedna opcje- Columbus Club ma program, gdzie ma sie 2
tygodnie na znalezienie pracypo przyjezdzie do US, ale nie wiem na ile jest
to wiarygodne, bo nie znalazlam osoby, ktora by z takiej opcji juz kiedys
korzystala - moze tu znajduje sie ktos taki??
Bede wdzieczna za wszelkie wskazowki i podpowiedzi
Pozdrawiam
Asia

  jak dostac DSa

sorry, ze tak podwojnie, a teraz to juz nawet potrojnie
pozdr





Pytanie jak w temacie.
Chce sie dostac do Stanow. Wiem gdzie, tylko problem polega na tym, ze
chce
sobie sama na miejscu znalezc prace. Niestety nie ma ofert pracy (w
biurach
W&T) z tego miejsca, gdzie chce jechac, a obawiam sie, ze jezeli zalatwie
sobie prace przez biuro i nie pojawie sie u pracodawcy, to moge miec z
tego
tytulu problemy (jezeli pracodawca zglosi to do organizacji).
Znacie moze jakichs pracodawcow, ktorzy nie robia problemow jezeli studen
sie u niego nie pojawi???
Znalazlam jeszcze jedna opcje- Columbus Club ma program, gdzie ma sie 2
tygodnie na znalezienie pracypo przyjezdzie do US, ale nie wiem na ile
jest
to wiarygodne, bo nie znalazlam osoby, ktora by z takiej opcji juz kiedys
korzystala - moze tu znajduje sie ktos taki??
Bede wdzieczna za wszelkie wskazowki i podpowiedzi
Pozdrawiam
Asia




  jak dostac DSa

Chce sie dostac do Stanow. Wiem gdzie, tylko problem polega na tym, ze
chce



[cut!]

1) Poczytaj netykiete i zobacz co to jest topposting i dlaczego sie go nie
powinno robic.
2) Przeszukaj archiwum grupy. O ile pamietam temat byl juz walkowany.
3) Poczytaj forum na stronie: job.2p.pl
4) DS'a _nie_ da zalatwic sie bez udzialu organizacji.

Hint: Obowiazek pracy u _danego_ pracodawcy ma miejsce tylko wtedy jesli
jest on Ci "przydzielony" przez organizacje sponsorujaca. Jesli zalatwiasz
sobie prace sama (programy typu: independent, self-arranged itp) nie masz
obowiazku stawienia sie u tego pracodwacy. Oczywiscie pozostaje jeszcze
kwestia etyczna: jesli zobowiazujesz sie do pracy w danym terminie u danego
pracodawcy to dobrze jest ten obowiazek wypelnic, jednakze konsekwencji
prawnych nie poniesiesz.

Wiecej na forum job.2p.pl. Jest to w chwili obecnej najaktywniejsze forum
W&T.

Powodzenia!


  jak dostac DSa





sorry, ze tak podwojnie, a teraz to juz nawet potrojnie
pozdr

| Pytanie jak w temacie.
| Chce sie dostac do Stanow. Wiem gdzie, tylko problem polega na tym, ze
chce
| sobie sama na miejscu znalezc prace. Niestety nie ma ofert pracy (w
biurach
| W&T) z tego miejsca, gdzie chce jechac, a obawiam sie, ze jezeli
zalatwie
| sobie prace przez biuro i nie pojawie sie u pracodawcy, to moge miec z
tego
| tytulu problemy (jezeli pracodawca zglosi to do organizacji).
| Znacie moze jakichs pracodawcow, ktorzy nie robia problemow jezeli
studen
| sie u niego nie pojawi???
| Znalazlam jeszcze jedna opcje- Columbus Club ma program, gdzie ma sie 2
| tygodnie na znalezienie pracypo przyjezdzie do US, ale nie wiem na ile
jest
| to wiarygodne, bo nie znalazlam osoby, ktora by z takiej opcji juz
kiedys
| korzystala - moze tu znajduje sie ktos taki??
| Bede wdzieczna za wszelkie wskazowki i podpowiedzi
| Pozdrawiam
| Asia



tak, ten "Lociec Nie-swiunty" to na prawde dobra partia :)))))))))))))))
polecam :


  Wiza J1 i praca.

Mam pytanko dotyczące wizy J1, szczególnie dotyczące jej wazności po
zmianie
miejsca pracy.
Jedni mówią że jest ważna w każdej pracy,inni żę tylko w jednym miejscu.
Jaka jest rzeczywistość.

andrew



czesc
Nie wiem jak bylo kiedys ale teraz organizacja sponsorujaca ma obowiazek
wklepanie uczestnika programu (internship, work i travel) do SEVIS (Student
and Exchange Visitor Information System) czyli jednym slowem jest jakas
kontrola. Wiem tez ze nie mozna zmieniac miejsca pracy i pracowac na boku
ale jesli firma u ktorej miales pracowac czy pracowales zbankrutuje albo cie
wyroluje to organizacja jak najbardziej pozwala wtedy zmienic robote a sama
powinna ci w tym pomoc. Chodzi o to ze takie kroki bez zgody sponosora nie
moga byc podjete samowolnie. Jesli nie stawisz sie w miejscu pracy
okreslonym w programie to pracodawca moze cie zakablowac a twoj status J-1
zostanie anulowany przez  immigration services. Jasne jest jednak ze wiele
osob z tym sobie radzi i nie ma problemow z BCIS (czyli bylym INS) i Dep. of
State. Ci ktorzy twierdza ze mozna pracowac bez problemu maja pewnie racje
poniewaz na podstawie J-1 dostaje sie Social Security Number i nikt sie nie
rzuca ale napewno samowolka nie jest legalna. Jestem tego pewien chociaz
moze ktos jest madrzejszy i nie do konca mam racje...
Michal


  Stowarzyszenie IMO

Nie zgadzam sie jedynie co do skladek. Wprowadzenie ich jest teraz bez
sensu. Mialoby to sens, gdyby skladki byly wysokie (bo poczatkowo
grupa nie bedzie prawdopodobnie liczyla wielu czlonkow)...
Wowczas moznaby przeznaczyc je na reklame stowarzyszenia,
co mogloby przyniesc w przyszlosci jakies korzysci.
Ale mysle, ze niewiele osob zgodzi sie placic te kilkadziesiat(set?)
zlotych miesiecznie(rocznie?).



Ja na przyklad zgodzilbym sie placic 100 zlotych rocznie. I przy tysiacu
czlonkow to juz sa jakies pieniadze. A moze 50 zlotych miesiecznie?

A reklama sotwarzyszenia moglaby w duzym stopniu odbywac sie na
Internecie, przez serwis samej organizacji, przez bannery w roznych
miejscach. I to mozna zrobic niewielkim kosztem finasnowym, za to
oczywiscie kosztem pracy ludzkiej.

Jaroslaw Zielinski
http://winter.info.pl/ - Winter


  Ankieta dla użytkowników PHP

| Chciałem ją wypełnić. Ale te pytania są tak dziwaczne, jakby ktoś w
| miejsce jakiegoś szablonu pytań wstawił literki 'P', 'H', 'P' bez

No dokładnie ... co mam zrobic, jesli uzywam PHP hobbystycznie w pracy ?
Przeciez nie moge zaznaczyc obu odpowiedzi.



Przecież to na żywo zerżnięta jakaś ankieta dotycząca jakiegoś
narzędzia, z nazwą tego narzędzia zmienioną na PHP ;)

"Używanie PHP zwiększa moją produktywność"
"Używanie PHP umożliwia mi wykonywanie zadań szybciej"
"Używając PHP zwiększam swoje szanse na awans (podwyżkę)"
"Uważam, że PHP jest łatwy w użytkowaniu"
"Nasza organizacja wspiera użytkowanie PHP"
"Chociaż może być pomocne, to używanie PHP nie jest wymagane w mojej pracy"
"Mój szef nie wymaga bym używał PHP"

itd...


  Jak tworzyc DOBRE strony ? :)

pl.comp.www

to Ci sie chwali. i jak? wolisz 80kb tekstu czy 160 artykulow,
podzielonych na strony, uporzadkowanych w kategoriach?



Wolę strony, na których dowiem się czegoś konkretnego. Oczywiście
segregacja treści etc. ułatwia życie, ale jeśli jedyne miejsce z
potrzebną mi wiedzą jest na poziomie stron z 1996 roku, to mnie to
nie zraża - najwyżej zrobię sobie kopię na dysku i przerobię te
informacje na coś sensownego.

a co do gustow - nie zgadzam sie



Ależ z podanymi przez Ciebie przykładami się zgadzam, po prostu
chodziło mi o to, że jeżeli poszukiwanej przeze mnie informacji
nie ma w ładnej formie, to biorę w brzydkiej - po prostu wolę mieć
nawet przydki konkret, niż nie mieć go w ogóle.

no. a jesli chodzi o strony, gdzie mozna poczytac o webdesignie:



Jeszcze powinieneś podrzucić link o tym, jak sobie wydłużyć dobę
tak, żeby móc to wszystko przeczytać i zanotować - i wcale nie mam
tu na myśli artykułu w A List Apart o organizacji dnia pracy ;o)


  Opowiadanie amatora
PRzedstawiam Wam kawaleczek opowiadania (jedno juz tutaj wrzucilem
swojego czasu)

Prosze napiszcie co sadzicie o tym fragmencie:

Jak każdego ranka, także i dziś równo o godzinie 7.oo rozległ się ten
sam głośny dźwięk budzika. – Cholera już siódma. Trzeba wstawać
– pomyślałem. Po kilku minutach leżenia w łóżku wstałem i
skierowałem się w stronę kuchni. Dotarcie do niej było bardzo trudne
zważywszy na to jak upojna była poprzednia noc. Po zrobieniu i wypiciu
bardzo mocnej kawy zabrałem się do pracy...

Jako młody chłopak w głowie były mi różne głupie rzeczy. Swoje duże
umiejętności komputerowe niekoniecznie potrafiłem spożytkować we
właściwy sposób. Mając piętnaście lat złamałem zabezpieczenia serwerów
rządowych. Idioci z ABW nie potrafili mnie wykryć...Co jednak nie
udało się mało inteligentnym służbistom, udało się elitarnej grupie
hackerów nazywanej w środowisku „Omega”. Nie minęły trzy
dni od włamania się, a ja siedziałem na krześle z czarnym workiem na
głowie w miejscu, o którym nie miałem pojęcia. A może byłem znacznie
bliżej domu niż mi się wydawało, lecz nie zdawałem sobie z tego sprawy?
 Nie ważne...

Dziś „Omega” to wciąż tajna organizacja. Od dnia, gdy siłą
mnie do niej wcielono minęło siedem lat, a sama
„instytucja” poczyniła wiele kroków naprzód w rozwoju.
Przykład? Sprzedaje usługi swoich członków potężnym firmom – tak
jak moje...


  Pytanie o intensywność i tempo pracy korektorów

Gdybyś najpierw wydrukowała wszystko, potem wszystko sczytała,
zaznaczając markerem miejsca wymagające korekty, potem naniosła
poprawki i zapisała pliki, potem wygenerowała pdf-y a potem je
wydrukowała - może udałoby Ci się zwiększyć tempo pracy.



Prawdopodobnie taka organizacja pracy będzie niemożliwa. Dlaczego? Bo pewnie
nie będę miała od razu kompletu opracowanych przez redaktorów i grafika
layoutów. Ponadto grafik będzie czekał na dokończenie poszczególnych
artykułów, by wysyłać je do drukarni :)

Podkreślam - *może*, bo nie znam się na tej pracy. Ponadto, stosując
taką organizację, mogłabyś w razie totalnej katastrofy "podzlecić"
pewne prace (np. druk dokumentów może zrobić student na UoD za 7 albo
10 zł za godzinę, albo sekretarka po godzinach, za podobną stawkę).



Obawiam się, że to niemożliwe :). Dodatkowym utrudnieniem jest jeszcze to, że
makintosz, na którym mam wprowadzać korektę, nie będzie mi dostępny "na
zawołanie", gdyż będzie na nim pracował grafik.

Pzdr

kasia


  dla własnej ciekawości: YMCA
jest taka piosenka, śpiewana bodaj przez Village People (dobrze kojarzę?).
Piosenka ta pojawia się w paru miejscach (reklamy, nawet "Shrek").
więc cóż to jest to YMCA? poszukałem trochę na gógle i wygląda na jakąś
organizację charytatywną, czy coś w stylu hufca pracy? strony są niestety
bardzo lakoniczne. czy YMCA jest to skrót który ma jakieś rozwinięcie?

wszystkim, którzy zechcą zaspokoić moją ciekawość z góry dzięki.


  dla własnej ciekawości: YMCA

jest taka piosenka, śpiewana bodaj przez Village People (dobrze kojarzę?).
Piosenka ta pojawia się w paru miejscach (reklamy, nawet "Shrek").
więc cóż to jest to YMCA? poszukałem trochę na gógle i wygląda na jakąś
organizację charytatywną, czy coś w stylu hufca pracy? strony są niestety
bardzo lakoniczne. czy YMCA jest to skrót który ma jakieś rozwinięcie?

wszystkim, którzy zechcą zaspokoić moją ciekawość z góry dzięki.



No dobra, juz ci moi przedpiscy zdefiniowali nazwe i pochodzenie nazwy. A
teraz wracajac do Village People spiewajacych YMCA jako refren w ich
piosence, no bo o to pytasz, postaram sie wytlumaczyc, dlaczego. YMCA jest
organizacja kulturalno-sportowa, uzywana przez mlodziez i doroslych, ale
najbardziej uczeszczanym programem jest tam basen, czesto jedyny publiczny
basen w miescie. Na basenie, jak wiadomo, sa przebierealnie. Jesli jestes
homoseksualista, to takie przebieralnie sprawiaja ci duzo przyjemnosci. The
Village People to grupa muzyczna homoseksualistow. Dlatego z taka radoscia
spiewaja o YMCA. Comprende?

tu link do slow piosenki, gdzie wszystko staje sie jasne:

http://thestarmap.com/lyrics/Village_People/YMCA.htm

MB


  Nazwy przedmiotów studium medycznego
Coralgol:

a propos OIOM-u:

ICU - to nazwa miejsca, natomiast przedmiot nazywa się Intensive Care (bez
Unit)



???
To to też miała być nazwa przedmiotu? Dziwna...
Jeśli tak, to oczywiście masz rację.
Ja zrozumiałem, że to element (lub raczej skrót myślowy) dłuższego określenia,
np. "Praktyka na OIOM-ie", "Organizacja pracy na OIOM-ie".

Adam


  Jak nie spamować?

panowie, ale mowa tu jest o organizacji non-profit.
fundacja, która poszukuje pieniędzy na operacje chorych dzieci
i chce dotrzeć np. do firm, które mogą chcieć pomóc nie czerpie
z tego zysków tak jak sprzedawcy viagry.



to na miejscu takiej organizacji nie wkurzałbym ludzi, którzy przed
otrzymaniem spamu potencjalnie mogliby wspomóc, a po otrzymaniu spamu
zaczeliby psy wieszać, jest wiele organizacji/fundacji - jak mam pomóc
to wybiorą tą, która ma najlepszą reputację.
Jest wiele metod rezreklamowania się (podane wcześniej) - a nikt nie
popiera spamerów. Popularność zdobywa się cierpliwością i mrówczą pracą
a nie jednorazową akcją o wątpliwym wydźwięku.


  Rynek pracy - moze wolontariat?
Grzegorzu, co ty opowiadasz. Po co komu potrzebna praca wolontariuszy.



Potrzebna. Chocby szpitalom, organizacjom pozaradowym. A i w wielu inych
miejscach mogliby sie odnalesc.
Przecież to bez sensu. To jakieś wariaty. Ja bym tak nie potrafił.



Sa tacy, co potrafia. Fakt, ze czesto nazywani sa wariatami.
/GS

  Rynek pracy - moze wolontariat?

| Grzegorzu, co ty opowiadasz. Po co komu potrzebna praca
wolontariuszy.
Potrzebna. Chocby szpitalom, organizacjom pozaradowym. A i w wielu
inych
miejscach mogliby sie odnalesc.
| Przecież to bez sensu. To jakieś wariaty. Ja bym tak nie potrafił.
Sa tacy, co potrafia. Fakt, ze czesto nazywani sa wariatami.
/GS



Czy jak piszecie to myślicie

  DZIENNIKARZ: Do Sz.Pana Ryszarda Nowosielskiego...

Ogolnie rzecz biorac, ludzie zbyt dobrze znajacy sie na rzeczy
nie sa zbyt lubiani przez ludzi. Stad wynika potrzeba
"dyplomatycznych" dzialan w stosunkach miedzyludzkich:
po pierwsze, zeby sukcesy byly wybaczone, po drugie, zeby
kierownictwo i koledzy mieli w nich "swoje"  miejsce, po trzecie,
zeby nikt nie mogl aktywnie szkodzic.

Oznacza to wieksza "aktywnosci spoleczna" i kontrolowane
ponoszenie strat czasu, pieniedzy, cierpliwosci...   na rzecz
szerszego otoczenia w pracy. Oznacza to tez ostrozna
polityke informacyjna.
Niewatpliwie tak, swiat nalezy do "ludzi organizacji", ale wtedy
nie nalezy sie dziwic, ze  Sony psuje sie po osmiu godzinach
lub, ze spodeczki rozchodza sie w rekach Danieli, mimo, ze Jej
o to nie chodzi bynajmniej.

Ryszard Nowosielski



Niezly ten Twoj wywod na temat profesjonalismu i koniecznej dyplomacji.
To bycie specjalisty w pozycji "beserwisera" to jest bardzo powazna
sprawa, ktorej ludzie nie dostrzegaja i klada na obie lopatki wlasny
sukces, rozbijajac sie o rafy mniejszych lub wiekszych konflikow
charakterologicznych.
Daniela


  List do Polonii posla Lopuszanskiego

Podaje za Panem Mirkiem Wiechowskim z listy Polska. zb.
___________________________________________________________

Rodacy!

Pragne poinformowac,  ze  podjalem  decyzje  o  ubieganiu  sie  o  urzad
Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.



Gratuluje poczucia realizmu. Moze Pan liczyc na 2% glosow.
 Ale jesli to poprawia Pana samopoczucie....

Dzis zagrozona jest  polska  wlasnosc,  polskie  miejsca  pracy,  polska
wytworczosc, rolnictwo i  handel,  polski  potencjal  naukowy.  Atrybuty
suwerennosci panstwowej  przekazywane  sa  ponadnarodowym  organizacjom.
Podstepnie  niszczony  jest  polski   patriotyzm,



itd, itp

Pan Lopuszanski znany jest jako dzialacz polityczny ktory jest ciagle w
wielkim strachu.
Jeczy i placze na kazdy temat. Polska mu sie nie podoba.
Najsmieszniejsze jest ze w Sejmie zawsze glosuje razem z bylymi komunistami,
oczywiscie z zupelnie innych powodow !!! :))
Jego koncepcja samotnej Polski jest na reke szczegolnie Rosji. Jak ona sie
wzmocni
to sie nami zajmie.
Dobrze byloby dla Polski gdyby ten placzliwy czlowiek przestal zajmowac sie
polityka.


  drzwi

a także WC i łazienki. Co to dokładnie znaczy - "pomieszczenia, w których
stale przebywają ludzie"?



Dz.U.99.15.140 "OBWIESZCZENIE ... w sprawie warunków technicznych,
jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie"

§ 4. Pomieszczenia przeznaczone na pobyt ludzi dzielą się na:

1) pomieszczenia przeznaczone na stały pobyt ludzi, w których
przebywanie tych samych osób w ciągu doby trwa dłużej niż 4 godziny,

2) pomieszczenia przeznaczone na czasowy pobyt ludzi, w których
przebywanie tych samych osób w ciągu doby trwa od 2 do 4 godzin
włącznie.

§ 5. 1. Nie uważa się za przeznaczone na pobyt ludzi pomieszczeń, w
których:

1) łączny czas przebywania tych samych osób jest krótszy niż 2 godziny
w ciągu doby, a wykonywane czynności mają charakter
dorywczy, bądź też praca polega na krótkotrwałym przebywaniu związanym
z dozorem oraz konserwacją maszyn i urządzeń lub
utrzymaniem czystości i porządku,

2) mają miejsce procesy technologiczne nie pozwalające na zapewnienie
warunków przebywania osób stanowiących ich obsługę, bez
zastosowania indywidualnych urządzeń ochrony osobistej i zachowania
specjalnego reżimu organizacji pracy,

3) jest prowadzona hodowla roślin lub zwierząt, niezależnie od czasu
przebywania w nich osób zajmujących się obsługą.

gr


  Ile kosztuje metr kw. domu?

Ja właśnie podpisuję umowę z firmą na stan surowy otwarty (same mury +
chudy beton na parterze + strop +dach z folią + pełne deskowanie +
papa). Z materiałami firmy 560 PLN za metr kwadratowy. Czas budowy
średnio od 1.5 do 2.5 miesiąca zależnie od domu i pogody.

Janusz



Moim zdaniem cena jest zno na i termin realny przy dobrej organizacji. Je li
podstawowym materiałem jest beton komórkowy to masz odpowied  na czym
zarabia wykonawca.
W moim przypadku - Toruń - taki zakres prac kosztował mnie nieco mniej. Na
135 m2 materiały (Porotherm) podstawowe do stanu surowego otwartego + wię ba
z deskowaniem i łatami pod blahodachówkę, wykopami, transportem wyniosła ok.
50 000zł, natomiast robocizna na rachunek 15 000 zł.
Dostarczanie materiałów samemu gwarantuje to że dokładnie wiesz co ,ile,
gdzie i za ile kupujesz. Maleją koszty transportu. Masz możliwo ć negocjacji
cen oraz mówiąc wprost dzielenia się zyskiem z podwykonawcani usług nie
biorąc po prostu rachunków na wszystko.
Czas trwania budowy 2,5 miesiąca, ekipa budowała jeszcze w dwóch miejscach.
Życzę wytrwało ci    Jacek.


  KOMENTARZ DOTYCZĄCY MOJEGO POMYSŁU TOWARZ...
Witam
Moim zdaniem nie chodzi tu o fakt tworzenia nowego stowarzyszenia, ile o
slomiany zapal i brak konkretow. Nie sztuka jest pieknie mowic,
obiecywac zlote gory etc.
Ja osobiscie, co juz zreszta pisalem, nie mam nic przeciwko tworzeniu
czegos nowego - ale niech nie konczy sie tylko na teorii. Nie oklamujmy
sie , organizacja jakiejkolwiek imprezy, a nawet samo tworzenie
organizacji to pieniadze, czas, znajomosci, telefony. Tysiace pieknych
idei umieralo poprzez biurokracje. Zwiedzanie etc to ta przyjemna strona
medalu, ale sa tez te ciemne - kasa, walka o miejsce w zarzadzie,
uzeranie sie z PKP, urzedem skarbowym etc.
Po prostu nie wydaje mi sie, by sam zapal w tym przypadku starczyl.
Wydaje mi sie, ze TomMK nie zdaje sobie do konca sprawy z ogromu
pracy,jaka trzeba w to wlozyc. A gdzie jakis czas na nauke, prace? Malo
kto moze sobie pozwolic w dzisiejszych czasach na pelne oddanie sie
swojemu hobby, a na pewno nikt w tak mlodym wieku. Dlatego wiekszosc
ludzi jest sceptycznie nastawiona, gdyz ogladala juz wielkie idee,ale
takze szybkie ich upadki.
To oczywiscie moje zdanie.
Pozdrawiam
Piotrek

  Bagaż


| Popierasz likwidację stanowisk pracy i zwolnienia pracownicze?
Gratuluję!

A cóż w tym zdrożnego, jeśli pozytywnie wpływa na wynik ekonomiczny
przedsiębiorstwa?



Witam,
tez mi sie zdaje, ze PKP nie jest dla kolejarzy, tylko dla klientow. I jesli
nie umie zorganizowac swojej dzialalnosci, zeby przynosila zyski, to nic
dziwnego, ze pracownicy musza tracic prace.
Dodatkowo mysle, ze akurat zapewnic zyskownosc przewozu wszelkich przesylek
kolejowych jest tak latwo, ze ta wiadomosc naprawde swiadczy to o totalnym
kryzysie PKP. Mam na mysli szczegolnie przesylki miedzy W-wa, a np.
Poznaniem, Krakowem czy Lodzia. Przy sprawnej organizacji paczka z W-wy do
Krakowa moglaby zostac dostarczona w ciagu 5-6 godz. Na tym mozna zarobic b.
duze pieniadze - pociagi jezdza co godzine (z malymi wyjatkami; chyba
doczepienie wagonu bagazowego nie stanowi wiekszego problemu). Przejazd trwa
3h (gdyby trzeba bylo wagon zapelnic na Wsch.). Godzina w W-wie i godzina w
Krakowie (to ostroznie liczac). Czas jest b. dobry, a dzieki efektowi skali
mozna zaoferowac duzo nizsze ceny niz firmy, ktore woza paczki samochodami.
Trzeba tylko troche sie zastanowic. I dzieki temu tez mozna stworzyc iles
miejsc pracy.
Pozdrawiam,
Kuba


  Tesco?
| Organizacje konsumenckie są od tego, by narzekać i lamentować - to ich
praca. Istotne, że DB przyciągnęła do siebie liczną rzeszę klientów, którzy
w inny sposób nigdy by z kolei nie skorzystali.

Owszem, lecz nie kosztem dezorganizacji sprzedaży, szerzenia zamętu wśród



posiadaczy np. Bahncard i jednak pewnej tandety obsługi. Cierpi na tym kultura
kolei i w ogóle kultura podróży, co miałem możliwość zaobserwować podczas moich
ostatnich podróży ICE w Niemczech, gdy wobec znacznego przeładowania wagonów
dochodziło do przypadków omyłkowych podwójnych rezerwacji tego samego miejsca.
Może trochę inaczej jest w 1 klasie, ale jak długo się ona w obliczu tych
wszyswtkich egalitarnych ciągot utrzyma? Jest chyba jakaś granica obniżania
standardu, także w przypadku Billigflieger. Poza tym nie każda konkurencja jest
uczciwa i urządy antykartelowe powinny te sprawy drążyć. Wobec koncepcji aż tak
radykalnej redukcji kosztów jestem nastawiony sceptycznie. Za bardzo to
przypomina tzw. Wegrationalisierung, które do niczego dobrego nie prowadzi.
Oprócz tego powinniśmy chyba jednak zmniejszyć jakoś bezrobocie. Roman Dziergwa


  Terror
Tego pięknie ponurego dnia 2004-03-12 12:41, użyszkodnik Beth Winter
spamuje:

| nie wiem, ale chetnie wzialbym tydzien wolnego, w towarzystwie takiej
| osoby. Tylko wczesniej musialbym poczytac/popytac o ciekawe sposoby na
| torturowanie w najbardziej okrutny sposob... oczywiscie z maxymalnie
| dlugim zachowaniem pacjenta przy zyciu.
O. Chcesz linki? Mialam gdzies taki fajny leksykon metod torturowania...



wole zrodla KGB :

| I jeszcze jedno. Jesli to na prawde Al-Quaida,
| to czy my będziemy nastepni?
| wiosna idzie, na lowerku bede pomyklal do pracy.
| jazda metrem powoli staje sie ryzykowna.
Szczegolnie w weekend kwietniowo-majowy. Ja chyba wybede do Trojmiasta,
chyba ze sie uda podlapac jakas fuche przy organizacji tego wszystkiego
~_~



ano niestety... w maju bede musial byc na miejscu...


  wylosowałem zielona karte i mam dylemat

tak jak w temacie mam spotkanie w marcu z konsulem i nie wiem czy na nie
pojechać.Wiza kosztuje około 900 usd  i chcą by im udowodnić że utrzymam
sie
mam rodzine odpowiednia ilość kasy lub list od przyszłego
pracodawcy.Rodziny
przyjacół nie mam w stanach co do kasy to nie wiem ile dla konsula to jest
wystarczająco na jakiejs stronie przeczytałem ze to suma 2000 usd na 3 -4
tygodnie. ale nie wiem czy to zadowoli konsula a jak nie to 900 usd w
błoto
.Co do organizacji polskich pisałem już w różne miejsca od Chicago po NYC
i
nawet mi nie odpisali widac nie lubią polakow z polski. Co radzicie jechac
nie jechac na to spotkanie ----może ktoś ma doświadczenie w tym
wzgędzie??]
Tomek



gratulacje z powodu losowania, tez bym chcial cos kiedys wygrac w losowaniu.
Inna rzecz ze powinienies sie chyba cieszyc raczej, z reszta miales jakis
powod sie o ta wize ubiegac no i szczescie dopisalo.Powalczyl bym o ta
zielona karte chociazby z tego powodu ze tu mozesz zawsze wrocic a w inna
strone to juz inaczej !!!
Na polonie w Stanach bym nie ostroznie nie liczyl, rzeczywiscie wystarczy
sie przyjrzec prezesowi tej organizacji i na wymioty zbiera. Sami ludzie tam
sie niszcza nawzajem, Polak potrafi. Zreszta na tej grupie dyskusyjnej to
ladnie widac, jak zamiescilem post o niemieckich prawo jazdach to nikt nic
nie wie, jak bym zamiescil post ze oferuje prace w Nimczech to bym mial
tysiac interesantow a na grupie by sie ani jeden post nie ukazal.
Zdobadz jak najwiecej informacji, ubezpiecz sie z wszystkich stron ale nie
rezygnuj i walcz o to, szczegolow nie znam i nie moge Ci pomoc.
pozdro
euro


  Blondas na utrzymaniu

Zachcialo mi sie blondasa no i mam problem....
Probowalem takiego znalezc na czaterii, no i znalazlem, 19 lat, swiezo
upieczony maturzysta (liceum ekonomiczne), jednak to jest taki dosc ciemny
blondyn (szatyn? mowilem, ze prawdziwych blondynow juz nie robia!).
Problem jest w tym, ze chlopaka ojciec wyrzucil z domu za bycie gejem tuz
po tym jak zmarla jego matka (na raka). Od poniedzialku szuka po Warszawie
(przyjechal az z Bialegostoku) kogos, kto by go przygarnal. Proboje
szczescia na roznych czateriach i wp, a wiadomo jaki element moze tam
znalezc. Biedny, zaglodzony, wychudzony dzieciak, z ktorym nie wiem co
zrobic. Niestety, ze wzgledu na skomplikowana sytuacje, jaka jeszcze przez
rok (z kawalkiem) bede mial, nie moge go u siebie trzymac dluzej niz ten
weekend. Probowalem dzwonic do roznych znajomych i do
jestesmy.razem.prv.pl z prosba o rade, co z nim zrobic. Znajomi rozlozyli
rece, a organizacja obiecala sie odezwac. Znajomi mowia, ze powinien
znalezc prace w Pizza Hut (kurna, ja tam nikogo nie znam, on tez!), gorzej
bedzie z mieszkaniem. Jesli ktos ma jakies mozliwosci, prosze o odpowiedz.
Ja zrobilem, co moglem: wypralem, wykompalem, nakarmilem, przenocowalem.
Pozdrawiam
PaulKing



Może zabrzmi to brutalnie, ale jedyne co mogę zaproponować to noclegownię
Markotu. Są takie chwile, kiedy trzeba schować dumę do kieszeni. Zresztą
warunki w Markocie są znośne i dają szansę na spokojne poszukanie pracy.
Pomysł z Pizza Hut jest dobry, pod warunkiem, że chłopak posiada aktualną
książeczkę sanepidu. Jeżeli nie, to będzie problem, bo wyrobienie jej trwa
tydzień i kosztuje 50 zeta.
Niech się chłopak uda do Markotu, tam może mu coś polecą - doradzą.
Przykro mi, ale ani ja, ani ILGCN nie mozemy w tej chwili pomóc materialnie,
bo nasze miejsce noclegowe jest zajęte.
Pozdrawiam
Szymon Niemiec


  jak tanio doleciec do NZ z PL?

A jakie wrazenia czlowieka?



Bardzo pozytywne - piekna przyroda i wyluzowani ludzie. Mieszkalam jakis
czas w Zachodniej Europie i od tamtego czasu przeszkadza mi momentami w
Polakach to, ze sa za malo wyluzowani :)
"Czlowiek" rozeznal tez, ze nie bedzie mial tam problemow ze znalezieniem
normalnej pracy (branza informatyczna) w wiekszych osrodkach. Niestety,
realne od strony biurokratycznej plany przeniesienia sie potkna sie chyba o
mnie - moja orientacja w rynku pracy NZ jest niewielka, ale widze to
pesymistycznie - moze podziel sie swoja opinia. Mam wyksztalcenie finansowe
i pracuje generalnie przy projektach unijnych w organizacji pozarzadowej.
Biore udzial w ich rozliczaniu, jezdze negocjowac umowy (z zagranicznymi
partnerami, wszystko po angielsku, mowie dosc plynnie), robie przy
organizacji eventow, zarzadzam przeplywem informacji, pisze teksty
promocyjne itd. Przypuszczam jednak, ze ksiegowosc nowozelandzka rozni sie
zarowno od polskiej, jak i od tej z funduszy unijnych i ze musialabym sie
uczyc od zera, a nawet gdy szybko sie ucze, firmy zwykle nie sa
zainteresowane pracownikiem, ktory normalna wydajnosc osiagnie po dluzszym
czasie. Papierkow typu ACCA oczywiscie nie mam. Ogladam sobie rozne www z
ogloszeniami dotyczacymi pracy i za jakis czas testowo zamierzam rozeslac
aplikacje, ale na odleglosc bedzie ciezko znalezc - zwlaszcza, ze mam
miesieczny okres wypowiedzenia i nie bylabym w stanie stawic sie "na juz".
Do jechania w ciemno i szukania na miejscu porzucajac to, co mam tutaj i z
czego jestem zadowolona - nie pali mi sie.

I tylko przyrody zal, bo jako nawiedzony turysta gorski zakochalam sie w
krajobrazach i roznorodnosci zwierzat na zdjeciach...

I.


  Antyklerykałowie: Precz z konkordatem (info.onet.pl)

APP "Racja" poparla w swym programie uczynienie z Polski panstwa wasalnego
Unii Europejskiej. Straty finansowe sa znacznie wieksze niz w przypadku
konkordatu. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień. Reasumujac
tylko
przeciwnicy integracji z UE maja moralne prawo do krytyki konkordatu.



Różnica jest tylko taka, że Watykan nie oferuuje nam funduszy pomocowych,
miejsc pracy, kapitału i innych korzyści gospodarczych. Bierze natomiast
obiema rękami...

| Jesteśmy głosem sprzeciwu wobec narastającej biedy naszego
| społeczeństwa, która wynika ze złego rządzenia krajem oraz
| niesprawiedliwego podziału dóbr i przekazywania ich m.in. Kościołowi
| rzymskokatolickiemu".

ROTFL. Ile z tych dóbr przekazuje się KrK? Jak dla mnie jest to typowa dla
komuchów próba zrzucenia odpowiedzialności na kozła ofiarnego, jakim jest
organizacja religijna.



Niestety mnóstwo i na różne sposoby był niedawno taki raport ile państwo
dopłaca do czarnej mafii (sam się z siebie śmieję za takie porównanie:). Z
komuchami natomiast nie trafiłeś, bo najwięcej korzyści KRK dostał właśnie
od nich. Na przykład coś co doprowadza mnie do pasji: dwie godziny religii
tygodniowo i to w środku zajęć, żeby broń Boże nie można było z niej
zrezygnować, fajnie co?

|  Według niego "co roku około półtora miliarda złotych wypływa do
kieszeni
| kościoła".

Warto wspomnieć, że znakomita większość tych pieniędzy pochodzi z
_dobrowolnych_ datków.



Dobrowolne datki to inna historia, chodzi przede wszystkim o dopłaty z
budżetu na przykład na katolickie uczelnie.

| "My jesteśmy jedyną siłą, która może zająć się tym tematem i
| skutecznie odsunąć kościół od koryta"

I dorwać SIEBIE do tego samego koryta.



Tu niestety masz całkowitą rację ):

Pozdrawiam
Asmi


  Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych ULICA
         Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych ULICA

                    zaprasza w dniu

                  8 marca

              na imprezę pt:

               BYĆ KOBIETĄ

W TRAKCIE SPOTKANIA PORUSZONY ZOSTANIE TRUDNY TEMAT -PRZEMOCY WOBEC

KOBIET W ZWIĄZKACH.

godz.15.30 pl.Wolności

pikieta i happening-"Stop przemocy"

godz.16.00 Pub Pod Minogą ul.Nowowiejskiego 8

FILM I WYKŁAD poprowadzony przez przedstawicieli Niebieskiej Linii

(Ogólnopolskiego Porozumienia Osób, Instytucji i Organizacji

pomagających Ofiarom Przemocy Domowej) Przemoc wobec kobiet w

rodzinie-przerwijmy zmowę milczenia.

Na miejscu możliwość zasięgnięcia bezpłatnych porad u radcy

prawnego,dyskusja przy udziale zaproszonych specjalistów zajmujących

się na codzień pracą z ofiarami przemocy, wystawa prac i fotografii.

W Polsce jest 750 tys.kobiet ofier przemocy domowej.Ich dramat odbywa

się w czterech ścianach.Dane policyjne,statystyki sądowe wykazują,że

to właśnie kobiety padają najczęsciej ofiarami przemocy

wewnątrzrodzinnej.Co 3 kobieta na różnym etapie związku doświadczyła

przemocy ze strony partnera.

Jeśli chcesz dowiedzieć się co to jest przemoc w rodzinie,jakie są

jej formy,przyczyny,skutki, dlaczego kobieta nie potrafi wyzwolić się

z krzywdzącego związku,jak zachować się jeśli znane są Tobie takie

przypadki,jaka jest alternatywa dla sprawców- serdecznie zapraszam na

nasze spotkanie.

                     Z poważaniem Katarzyna Leonarczyk


  jak zdobyc vize H
dzieki za info...

amm jeszcze male pytanie jesli chodzi o to zabezpiecznie finansowe...
ile na taki internshipe sie zarabia... jakie sa to kwoty?rzedu 1000$ czy
wiecej...
n oi jak dlugo czekales na odpowiedz od firm z propozycja pracy i czy
wymagaja posiadania certyfikatow umiejetnosci jezykowych?
jeszcze raz dzieki

michal


| mam jeszcze jedno pytanie... czy aby zalatwic praktyke (internship)
| w firmie w USA to musze miec wize H czy do tego celu sa inne typy wiz?

na internship jedzie sie na wize J-1

| Bo szczerze mam troche watpliwosci czy jakakolwiek firma by zechciala
| mnie zatrudnic, gdyz nie mam zadnego doswiadczenia zawodowego...

jak ja jechalem na moj internship to tez nie mialem w zasadzie zadnego
doswiadczenia - ale na tym polega "internship" nie? zeby to
doswiadczenie zdobyc ;-)

co do wizy - ja zalatwilem to tak:

wysylalem do firm i w rozne miejsce moje CV z tekstem, ze szukam
pracy/praktyk... zglosil sie gosciu, ktory powiedzial co ma do
zrobienia - przepytal mnie z tego co wiem no i wyslal mnie do
organizacji "council-exchanges" co sie zajmuje zalatwianiem J-1 -
council-exchanges ma swoich "przedstawicieli" w Polsce - ja wybralem
Campus Usit w Poznaniu - sprawdzalem tez JDJ ale byli wtedy drozsi...
co tam jeszcze... nie wiem - wszystko zalatwia sie podobnie jak camp
czy work&travel (wczesniej bylem tez na campie wiec wiem)

jak masz jeszcze jakies pytania, to wal... generalnie najwazniejsze
jest znalezienie dobrego pracodawcy... a... musisz miec pokrycie
"pieniezne" - znaczy sie - albo firma wystawi Ci papier, ze bedzie Ci
placic (nie pamietam - sa jakies tam limity miesieczne ktore trzeba
spelnic) - albo musisz miec jakies zaswiadczenie z banku, ze stac Cie
na to...




  Work&Travel 2004

Witam,

Mam pytanie odnosnie Work&Travel USA 2004. Dokladnie mi chodzi o opinie
uczestnikow ktorzy juz korzystali z tego programu.Jakie biuro podrozy
najlepiej wybrac, tak zeby nie zostac na lodzie. Bylabym wdzieczna za
kazda
podpowiedz. Z tego co kiedys pisala gazeta wyborcza, do organizacji takich
wyjazdow ma prawo tylko armatur, moge sie mylic, bo to czytalam dawno
temu.



Prawda jest taka iż nie wiadomo jak traktować Program W&T. Jako program
pośrednictwa pracy czy jako praktyki.
    Byłem na spotkaniu organizowanym przez ytp i z tego co oni pokazywali
kwity to mają jakąś tam koncesje Ministra Pracy czy cuś takiego a zrobili to
tylko dlatego iż przyszedł jakiś smutny pan z ministerstwa i powiedział
trzeba zamknąć kramik. Mają też gwarancje banku że jakby zbankrutowali to
zwraca bank kaske. Ale gwarancja opiewa na tak zawrotną sume żę zwrotu
byłaby jakaś smieszna kwota(chyba 20 zl ale nie pamientam zbyt dobrze).
    Jeśli szukasz jakiegos pewnego biura to może być pewien kłopot.
    Ja osobiście radze popytać sie:
-znajomych
-internet
-a przedewszystkim pójść na jakieś spotkanie, obwąchać ich
    Od znajomych możesz otrzymywać sprzeczne opinie na temat tych biur może
to wynikać z :
- szczęścia z powodu trafionego miejsca pracy
- własnych predyspozycji w załatwieniu pracy
- celu wyjazdu(np niektórza jada zarobić inni imprezować jeszcez inni
porozrabiać)
- obrotności tych osób
- charakteru uczestnika
- inne niewymierzone wyżej
    Niestety nikt nie doona wyboru za Ciebie. Musisz sama zadecydować


  Praca w fiemie Farmaceutycznej?
Skad wiesz ze jest jak piszesz? MIales doczynienia? byles nim? HM?? Wiec
raczej odradzasz z tego co piszesz... i tylko ze wzgl na charakter czlowieka
czy sa jeszcze jakies inne minusy.....  Obecnie jestem sprzedawca, i mam w h
roboty... ale nie lubie byc natretny.... hmmm sam  nie wiem co czynic..Praca
obecna na miejscu, zarobki ok 1700zl na reke, no co do umowy mialbym
watpliwosci:)

| Witam co myslicie o pracy w firmie farmaceutycznej , znanej bardzo,
| rozwojowej i stabilnej. Oczywiscie nie jest to nic chyba rewelacyjnego,
| bo stanowsko jakie proponuja to przedstawiciel medyczny. NIe wiem moze
| ktos ma doswiadczenia jakies to prosze sie nimi podzielic. Proponuja
| 2300zl na umowie... w okres probnym. Rozumie iz chodzi o jezdzenie po
| klientach , dktr, moze apteki itp , CO myslicie nie pakowac sie ? mozna
| cos zarobic? - mnie to wygalda na zwykla akwizycje ale moge sie mylic..

Generalnie pensja moze i niezła plus samochod.
Dostajesz region swoich lekarzy za których to jestes odpowiedzialny plus
ewentualnie pozyskiwanie nowych.
Musisz miec bardzo dobra organizacje pracy, byc lekko bezczelnym zeby
wpychac sie przed drapieznych pacjentów czekających w kolejce. Raz Ci sie
uda załatwić 10 lekarzy w 6h a raz nawet trzech nie zdolasz obejsc.
Kolejny minus to fakt, ze praca pod wzgledem moralnym jest na granicy
uczciwosci. Generalnie zlecając jakies tam pseudo badania badz oferujac
roznorakie kursy, szkolenia, wyposazenia gabinetu czy inne jakies tam
gifty(do gabinetu) wymuszasz na lekarzu, żeby leczył pacjenta lekarstwem
twojej firmy ktory jest dostepny tylko na recepte.
Praca dosyc mecząca, dość trudna a branzy medycznej nie musisz znac dobrze
tylko jej "klymat" i byc lekko cfaniakowaty, ale na poziomie!
Wyniki Ci spadają to OUT, wyniki Ci rosną przez długi czas to awansujesz
na menadzera-kontrolera takich jak ty.

Ja osobiscie nie chciałbym pracować w takiej strukturze, ale na pewno
znajda sie tacy którym będzie to bardzo odpowiadało, bo jak wspominałem
zależy to od CHARAKTERU człowieka.


  Jak zaprojektować jądro DBMS

| jest warta wzmianki w częsci teoretycznej ale nie implentowanie w mgr, IMHO
| 3. Rozumiem że jest zgoda na to, ze nie musi to dzialac ?

Raczej nie zrobie całego systemu bo to przekracza możliwości jednej
osoby. Nawet nie wiem czy zrobię całe jądro. Tzn mam zrobic jeden moduł
do końca, a reszta tak po trochu żeby można było to odpalić w całości i

komukolwiek.



Niewiele wiem, ale ...
| zapewni? mi takie us?ugi jak wymiana bloków pami?ci na lini dysk-RAM, tak ?ebym
| móg? oprogramowa? algorytmy optymalizacji dost?pu do dysku takie jak algorytm
| windy, uk?adanie danych w s?siednich cylindrach, czy dwufazowe sortowanie przez
| scalanie. Czy u?wac Api konkretnego systemu. Czy te biblioteki (boost lub ACE)
| zapewni? przeno?no?? j?dra. Czyta?em ?e nowoczesne DBMS maj? w?asne modu?y obs?ugi
| dysku twardego z pomini?ciem systemu.



Laaaata temu kibicowałem, to chyba św.p. Informix na serwerach Unixowych
lubial tzw Raw partition (traktował to jako prymitywny w logice a szybki
plik)
Chyba tylko w tych warunkach te pytania mają sens. algorytm windy, jak sie
wtedy pisalo praca elewatorowa (pewnie coś bliskiego).

Ten surowy plik to pewnie jakiś podmoduł low-level chyba zupelnie
nieprzenośny, wręcz zastępujący systemo peracyjny  w tym zakresie.
Latka temu na projkektach studenckich takie cos sie zaznaczało i symulowalo
w high-level, że niby jest.
Ciekawe zadanie dla inteligentego studenta (chyba nie jest nieralne), choć
bez nadziei na zastosowanie 'przemysłowe'.
Pisanie na surowej partycji Linuxa, algorytny z geometrią dysku itd.
Kolejka zlecen do zapisu/odczytu ....

RAM -dysk to tez niskopozmowe...

Nie wiem jak dzis Oracle, ale reszta baz jakoś nie używa surowych partycji
itd. Firebird używa jednego pliku, postgres wielu i są na wielu systemach
Na pewno dylemat albo przenośność, albo pomijanie systemu.
sortowanai to już wyzszy poziom.

ACE to sieciowka, jakąś przydatnośc pewnie by miało  zwlaszcza
asynchroniczna organizacja pracy tego systemu, konieczna z tytułu sporego
czasu wykonania operacji (w pesymistycznym przypadku), oddawania wyników na
raty itd),
Może otoczrenie ACE bymn nazwal kernelem ?

boosta i std oczywiście tak, ale nie widze startegicznego,
'architekturalnego' miejsca dla tych bibliotek....

Jakie wyniki by dały przeszpiegi w środowisku postgres, firebird, SapDB ?
Może Mysql mniej, jeśli ma to koncepcyjnei naśladowac ciężkie bazy.


  nowa grupa dyskusyjna
Wlasnie zalozylem nowa grupe dyskusyjna w hierarchi free.*.
Grupa ta nazywa sie free.pl.comp.games.development i w zalozeniach ma
skonsolidowac w jednym miejscu osoby zainteresowane badz aktualnie bedace
czescia przemyslu produkcji gier komputerowych w naszym kraju.

Ogolna idea polega na tym, aby w tym miejscu wymienialy swoje poglady osoby
zarowno pajace sie amatorska pasja zwiazana z tematem, jak i
profesjonalisci, ktorzy pracuja w tym fachu. Zebrawszy taka grupe ludzi
mozna doprowadzic do sytuacji zamknietego kola samodoskonalenia sie, gdzie
weterani boju mogli by ustrzec nowicjuszy chocby przed bledami, ktorzy sami
popelnili.

Kolejnym idealem grupy jest wzmocnienie grupy ktora w skrocie nazwę "tworcy
gier komputerowych", tak aby spopularyzowac i co najwazniejsze poprowadzic
jak najbardziej profesjonalna sciezka wszystkich chetnych.

Tematem grupy jest wszelka dzialalnosc zwiazan z tworzeniem gier
komputerowych, poczawszy od kwestii programistycznych, graficznych,
muzycznych, konczywszy na sprawie projektowania, produkcji, managerstwa, a
takze ofert pracy.

Jesli w przyszlosci zajdzie taka potrzeba to wzorem comp.games.development.*
bedzie mozliwe rozdzielenie poszczegolnych dzialow dyskusji zwiazanych z
tematem.

Aktualnie powstanie takiej grupy mozna zinterpretowac jako test potrzeb, a
wynikiem tego testu bedzie odpowiedz na pytanie "Czy w Polsce jest potrzeba,
na powstanie miejsca/organizacji jednoczacej tworcow gier komputerowych jako
grupe zawodowa".

Wszyscy dla siebie niewazne czy jestesmy amatorami czy zawodowcami moze
traktowac siebie jako konkurencje, bo nia fizycznie jestesmy. Ale nawet w
silnej konkurencji mozemy sie dla dobra ogolnego problemu zjednoczyc. Dobrem
tym moze byc chocby stworzenie lepszych podstaw edukacji w tym kierunku,
promowanie idei kupowania legalnego oprogramowania, ktore moze tylko
wszystkim pomoc.

pozdrawiam i zapraszam do dyskusji,
Daniel "HollowOne" Biesiada

PS. jesli ta grupa bedzie martwa to bedzie to oznaczac tylko tyle, ze nie ma
w tym kraju takiej potrzeby i albo ludzie nie sa tematem zainteresowani,
albo wystarczaja im dotychczasowe zrodla informacji. Dlatego tez
jakiekolwiek flamewary odnosnie tej grupy sa niepotrzebne i jesli bardzo wam
sie ta idea nie podoba, po prostu zignorujcie to przeslanie, a temat sam
wygasnie.


  Pod obłoki

----- Original Message -----

Sent: Monday, March 01, 2004 11:52 PM
Subject: Re: Pod obłoki
| Marek P.
| jak zwykle nieczytelny

e tam.
k.



Pisałem kiedyś fragmenty pracy magisterskiej. Wściekałem się, że sam nic nie
rozumiem, taki bełkot. Ale pewna mądra koleżanka powiedziała, żebym trochę
zdał się i na czytelnika - jeśli się lepiej zna materię, to można i
przeczytać ze zrozumieniem, i odnieść do swoich doświadczeń i poglądów.

Natomiast wiersz pisany w sposób całkowicie improwizowany. Miały być
pierwsze skojarzenia, nawet jeśli bełkot, dopiero potem zrodziła się idea,
by porządkować - owym Z BLISKA - Z DALEKA, co miało nadać wrażenie, że
wiersz jest spójny, domknięty, ma jakąś wewnętrzną organizację.

ja tylko kilka słów o (moim zdaniem) usterkach wiersza.

| Marzę o tobie między niebem a błękitem

[cała pierwsza strofa] nie jest imo dobra. Nie ta półka, Marku.

[druga strofa] tu już jest melodia, miłe dla oka i ucha zestawienie słów i
obrazów.
Jakże kontrastowe z poprzednimi wersami! Dla mnie środek mógłby być
całym wierszem.

[ trzecia strofa] i znowu spadek.



No cóż, na obronę tego wiersza mogę tylko, że miejsca, które się nie
podobają, miały zawierać sens organizujący - czyli te elementy, które łączą
wszystko w całość. Chodziło przede wszystkim o poruszanie się wśród
rozmaitych doznań zmysłowych - różne barwy, smaki, dotyki - odnoszących się
do różnych krajobrazów, a nawet pór roku (m.in. aluzje do śniegu, deszczu).
To, co Ci sie nie podoba, zawiera przecie opis wędrówki ku niebu,
skontrastowany jakby z tym, co pod nogami gdy się idzie normalnie.

Serdecznie
Marek


  fatamorgana i faul wg Kopalińskiego

fatamorgana - miraż [...], obrazy pojawiające się [...] w Cieśninie
Mesyńskiej, nad Jez. Genewskim i w zatoce Toyama w Japonii; omam, złudzenie.
Mirnal - ciekawe, dlaczego wyróżniono jedynie owe trzy miejsca na
Ziemi (a może "ziemi"? -  i tacy ostatnio się pojawiali w
dyskusjach)...wydawało mi się, że fatamorganie można ulec niemal na całym
świecie... ; pewnie i Ty, Czytelniku, tak myślałeś, ale przecież nie
przyznasz sie do swej niewiedzy, jako ja to niniejszym czynię...

faul - umyślne przeszkodzenie przeciwnikowi w grze w sposób niezgodny z
przepisami.
Mirnal - a jeśli przeszkodzenie jest nieumyślne, to nie ma faulu...(wydaje
się, że więcej fauli jest nieumyślnych, ale zgodnie z podaną definicją ...
nie są to faule...); ponieważ sędziowie odgwizdują jedynie faule, zatem nie
powinni odgwizdywać nieumyślnych przeszkodzeń...

Oczywiście, starym zwyczajem nikt nie przyzna mi racji, że komentuję
błędy...



Ja przyznam. Przyznaję.
Z tym, że przeważnie piszesz o rzeczach oczywistych. Rozumiem, że
warto zwrócić uwagę autorów słownika, ale dlaczego tu ?
Skądinąd Twój zapał w tropieniu błędów jest godny podziwu -
mnie na ten przykład zwyczajnie zachwyca.

- wszak Profesor, i sam i Jego językoznawcy, nie mogą się mylić...



Pod adresem Kopalińskiego padło z moich ust wiele przekleństw.
Błędy i rażące niedopatrzenia w jego słownikach to jedno,
równie denerwujacy jest brak niektórych haseł które w słowniku
wyrazów obcych powinny się znaleźć obowiązkowo. SWO Kopalińskiego
obfituje w wyrażenia obcojęzyczne sprawiające (na mnie) wrażenie
wziętych z księżyca (tzn. takie, z którymi nigdy się nie spotkałem
w literaturze, prasie i podobnych), natomiast słownictwo techniczne,
religijne, dotyczące sztuki itp - jest mocno podziurawione przypadkowością
wyboru. Dlatego zawsze wolałem stare słowniki PWN. Kopaliński może i jest
autorytetem w niektórych sprawach, ale na pisaniu słowników zwyczajnie
się nie zna, do tego potrzebna jest bowiem nie tylko wiedza, ale również
umiejętność współpracy z innymi specjalistami oraz planowej, rzetelnej
organizacji pracy. W słownikach Kopalińskiego widzę głównie bałagan.
O.C.


  dla tłumaczy_UWAGA
Witam,

post zamieszczam, ponieważ, jak by nie było, oprócz tłumaczeń z- i na-,
praca tłumacza jako taka również może być tematem, który zainteresuje spore
grono osób tu zaglądających.

Zdarzyła mi się dziś ciekawa przygoda.
W zeszłym tygodniu odpowiedziałe na ogłoszenie zamieszczone na stronie
www.ngo.pl - stronie, poświęconej pracom róznego rodzaju organizacji
pozarządowych.
Ogłoszenie wyglądało całkiem obiecująco. Pozwolę sobie zacytować jego
treść:

"Tłumacze języka rosyjskiego do projektów międzynarodowych - Warszawa  
Fundacja Solidarności Polsko – Czesko – Słowackiej od 1992 roku prowadzi
programy szkoleniowe i stażowe dla dziennikarzy oraz działaczy organizacji
pozarządowych z krajów byłego Związku Radzieckiego. Do tej pory w naszych
dwu- i trzytygodniowych stażach i szkoleniach wzięło udział prawie 1000
osób reprezentujących setki organizacji i instytucji z tych krajów.
Poszukujemy tłumaczy języka rosyjskiego do tłumaczeń ustnych podczas
szkoleń i staży organizowanych przez Fundację. Oferta jest skierowana do
osób mieszkających w Warszawie.
Osoby zainteresowane prosimy o przesyłanie swoich CV wraz z listem
motywacyjnym w formie elektronicznej na adres Fundacji.
Dodatkowych informacji udziela Biuro Fundacji."

Już w piątek zadzwoniła miła pani i zaprosiła na rozmowę.

Uprzejmy mężczyzna wyjaśnił, na czym miałaby polegać praca "tłumacza".
Otóż fundacjia organizuje dla "ludzi ze Wschodu" szkolenia różnego rodzaju
(informatyczne i inne, sam do końca nie zrozumiałem...). Szkolenia trwają
ok. 2 tyg., podczas których tłumacz miałby pracować przez ok. 4-5 godzin, a
do tego po przylocie gości odebrać ich z lotniska, na zakończenie szkolenia
- odwieźć na lotnisko. Oprócz tego (opcjonalnie i weekendy) mógłby pokazać
im stolicę, ciekawe miejsca itd.

Słuchałem z zaciekawieniem - wszystko to brzmiało jeszcze w miarę
sensownie. Do momentu, kiedy uprzejmy pan wyjawił mi, ile przeznacza
fundacja na płacę dla takiego "tłumacza" (na podstawie umowy o dzieło!), za
2 tyg. pracy. Szczęka mi opadła na ziemię, odbiła się i poleciała w stronę
sufitu. Na szczęście miły pan tego nie zauważył i z niczym niezmąconym
spokojem oznajmił mi:

1100 zl! [słownie: tysiąc sto złotych]

Cóż mi pozostało... Pozbierałem groszki, co to mi się wysypali z kieszeni i
poszłem (sic!) w swoją mańkie.

Pozdrawiam

PS. Komentarze chyba nie jest potrzebny, co?
Jeśli jednak ktoś jest baaaardzo zdesperowany - proszę bardzo.


  jak tlumaczyc paszport?

Par. 57 Kodeksu PTS: "Tłumaczenie części dokumentu wymaga dokładnego
określenia jej miejsca w całym dokumencie".
Chyba jednak można)))



Włos się jeży na głowie. Okazuje się, że w Polsce można być przysięgłym i
nie
mieć zielonego pojęcia na podstawie jakich przepisów się działa, więcej, z
uśmiechem bezdennej ignorancji ogłaszać publicznie, że działa się na
podstawie prywatnej publikacji jakiejś pani i jej organizacji i całkiem na
poważnie wspierać się tą publikacją w dyskusji, co przysięgłemu wolno, a
czego nie.

Informacja więc dla przedszkolaków oraz kolegów Laksandra i Czerneckiego: w
Polsce obowiązującym prawem nie są prywatne publikacje pani Kierzkowskiej i
S-ki, choćby nawet nosiły bezprawne miano kodeksu.

| Weźmy ten paszport. Może gość chce udowodnić, że w
| danym czasie był w kraju, żeby mieć np. alibi. Prosi o przetłumaczenie
| części, w której jest informacja o innych wyjazdach, co uzasadnia tym,
że
| musi udowodnić, że wtedy np. był za granicą.

Jak był w kraju, to skąd będą wpisy o wyjazdach i to organa do tego
powołane
decydują o ważności dowodu, zazwyczaj wówczas rozpatrywane są wszystkie
stemple przekroczen granicy - a i to nie zawsze jest dowodem, ponieważ
często jest tak, że służby graniczne zwyczajnie nie wbijają pieczątki.
Zresztą, nie zupełnie rozumiem, o co Ci chodziło w powyższym fragmemcie?



Gość był w styczniu za granicą, jest podejrzany, że popełnił tam
przestępstwo. Poza tym wyjeżdżał w marcu i maju. Prosi tłumacza, żeby
przełożył tylko fragment, dotyczący tych dwóch ostatnich wyjazdów, bo, jak
twierdzi, musi udowodnić, że był wtedy za granicą. W rzeczywistości chce
mieć fałszywe alibi, że w styczniu był w kraju. "Organ powołany" nie musi
dysponować oryginalnym dokumentem, po to się robi tłumaczenia przysięgłe,
żeby funkcjonowały jako dokumenty.

 Nie zawsze - ksążeczki zatrudnienia, z tego nikt nie zrobi wyciągu, i są
w

nich rubryki, opisujące cały przebieg pracy zawodowej, z awansami,
degradacjami, nagrodami oraz naganami włącznie -



Jeśli z danego dokumentu nie można zrobić wyciągu, to zawsze można wystawić
(i przetłumaczyć) inny dokument potwierdzający dany fakt. Do czego potrzebne
tłumaczenie tej książeczki? Potwierdzenie faktu zatrudnienia? No to umowa o
pracę. Wysokość zarobków? No to PIT. Awans? Zaświadczenie z działu kadr.

Paweł


  Wzrok a zawód tlumacza

Witam
Czy ktos z Panstwa jest tlumaczem (przysieglym) niewidomym, lub z
powazna krótkowzrocznoscia? A moze sam zna takich tlumaczy?

Znajduje sie w podobnej sytuacji i chcialbym zajac sie
tlumaczeniem. Bardzo mnie interesuja doswiadczenia i realia pracy
osób z ograniczeniem wzrokowym. Bede wdzieczny za kazda
wiadomosc. Mozna pisac na priv.
Pozdrawiam



Osobiście nikogo takiego nie znam.
Napisz może co już wiesz, gdzie szukałeś, co umiesz i co chciałbyś robić.
Tłumaczenia pisemne, ustne, alfabet Braille'a?

Jeżeli dopiero rozpoczynasz poszukiwania, to na Twoim miejscu "na dzień  
dobry" skontaktowałbym się z następującymi instytucjami/organizacjami:

Instytut Lingwistyki Stosowanej UW (Warszawa)
http://www.ils.uw.edu.pl/

Szkoła Tłumaczy i Języków Obcych UAM (Poznań)
http://www.stil.amu.edu.pl

Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji
http://www.integracja.org/ledge

Stowarzyszenie Tłumaczy Polskich
http://www.stp.org.pl/

Polskie Towarzystwo Tłumaczy Przysięgłych i Specjalistycznych TEPIS
http://www.tepis.org.pl/

Europejski Fundusz Społeczny - Sektorowy Program Operacyjny Rozwój Zasobów  
Ludzkich
(SPO RZL), działanie 1.4
http://www.efs.gov.pl/

Inicjatywa Wspólnotowa EQUAL
http://www.equal.gov.pl/

Polski Związek Niewidomych
http://www.pzn.org.pl

W PZN realizują program "Per linguas mundi ad laborem" ("Przez języki  
świata do pracy"), obejmujący naukę angielskiego. Może znajdziesz tam np.  
namiary na niedowidzących tłumaczy, ew. ludzi, którzy coś wiedzą po  
prostu. Tu jest link do tego programu:
http://www.amsoft.com.pl/pzn/index.php

Zwróciłbym się też do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób  
Niepełnosprawnych
http://www.amsoft.com.pl/pzn/index.php
Może jakieś pieniądze na sprzęt uda się od nich wyciągnąć?

To chyba tyle tak na szybko :-)

Pozdrawiam,
J.


  Wzrok a zawód tlumacza
SERDECZNIE PANU DZIĘKUJE ZA POSWIĘCIENIE CHWILI CZASU I ODPOWIEDŹ NA
MOJE ZAPYTANIE. WIELKIE DZIĘKI I POZDRAWIAM.


| Witam
| Czy ktos z Panstwa jest tlumaczem (przysieglym) niewidomym, lub z
| powazna krótkowzrocznoscia? A moze sam zna takich tlumaczy?

| Znajduje sie w podobnej sytuacji i chcialbym zajac sie
| tlumaczeniem. Bardzo mnie interesuja doswiadczenia i realia pracy
| osób z ograniczeniem wzrokowym. Bede wdzieczny za kazda
| wiadomosc. Mozna pisac na priv.
| Pozdrawiam

Osobiście nikogo takiego nie znam.
Napisz może co już wiesz, gdzie szukałeś, co umiesz i co chciałbyś robić.
Tłumaczenia pisemne, ustne, alfabet Braille'a?

Jeżeli dopiero rozpoczynasz poszukiwania, to na Twoim miejscu "na dzień
dobry" skontaktowałbym się z następującymi instytucjami/organizacjami:

Instytut Lingwistyki Stosowanej UW (Warszawa)
http://www.ils.uw.edu.pl/

Szkoła Tłumaczy i Języków Obcych UAM (Poznań)
http://www.stil.amu.edu.pl

Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji
http://www.integracja.org/ledge

Stowarzyszenie Tłumaczy Polskich
http://www.stp.org.pl/

Polskie Towarzystwo Tłumaczy Przysięgłych i Specjalistycznych TEPIS
http://www.tepis.org.pl/

Europejski Fundusz Społeczny - Sektorowy Program Operacyjny Rozwój Zasobów
Ludzkich
(SPO RZL), działanie 1.4
http://www.efs.gov.pl/

Inicjatywa Wspólnotowa EQUAL
http://www.equal.gov.pl/

Polski Związek Niewidomych
http://www.pzn.org.pl

W PZN realizują program "Per linguas mundi ad laborem" ("Przez języki
świata do pracy"), obejmujący naukę angielskiego. Może znajdziesz tam np.
namiary na niedowidzących tłumaczy, ew. ludzi, którzy coś wiedzą po
prostu. Tu jest link do tego programu:
http://www.amsoft.com.pl/pzn/index.php

Zwróciłbym się też do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób
Niepełnosprawnych
http://www.amsoft.com.pl/pzn/index.php
Może jakieś pieniądze na sprzęt uda się od nich wyciągnąć?

To chyba tyle tak na szybko :-)

Pozdrawiam,
J.

--

i masz prawdziwy adres!




  Zlote Mysli Wielkiego Mao

Zabronic trzeba drukowania znaczkow pocztowych i
kopert z rysunkami takich reliktow burzuazji jak
psy, koty czy wyroby artystyczne. Kopert takie
nalezy zaopatrywac w cytaty z dziel Mao.

Zabrania sie czlonkom organizacji pionerskich i
Zwiazku Mlodziezy Komunistycznej spedzania
wolnego czasu w parkach publicznych. Powinni
sie oni oddac intesywnej nauce i studiowaniu maoizmu.

Wystawy sklepowe nie powinny reklamowac towarow,
powinny natomiast w sposob jasny i prosty
propagowac mysli Mao

Nalezy natychmiast wstrzymac sprzedaz takich
towarow jak perfumy czy kremy kosmetyczne.
Nalezy tez zreformowac produkcje tego rodzaju
artykulow.

Zaklady fotograficzne maja sluzyc jedynie
masom pracujacym. Nalezy zaprzestac robienia
zdjec modnisiom w dziwacznych pozach. Wystawy
nalezy ozdabiac zdjeciami robotnikow, chlopow,
zolnierzy.

We wszystkich fabrykach i przedsiebiorstwach
nalezy absolutnie zlikwidowac burzuazyjny
system premii. W naszym socjalistycznym kraju
masy pracujace, uzbrojone w mysl Mao, nie
potrzebuja bodzcow materialnych.

Rodzicom nie wolno wychowywac dzieci w
ideologii burzuazyjnej. Trzeba obalic feudalny
system autorytetu rodzicow. Zabrania sie zlego
traktowania dzieci adoptowanych. Wszystkim
dzieciom nalezy wpajac mysli Mao.

Zabrania sie trzymania w domach swierszczy,
akwariow z rybkami, kotow i psow. W Chinach
nie ma miejsca na takie burzuazyjne nawyki.
Kto nie dostosuje sie do tego zarzadzenia,
ponosic bedzie konsekwencje.

Wszyscy nie zatrudnieni bogacze,
kontrrewolucjonisci, prawicowcy itp. maja
sie udac na wies i zajac praca produkcyjna.

Niepracujaca, prowadzaca bezczynny tryb zycia,
mlodziezy! Polecamy wam zglosic sie do waszych
komitetow blokowych, ktore skieruja was do pracy
produkcyjnej tam, gdzie wymaga tego dobro panstwa.

Zabrania sie noszenia bransoletek, kolczykow,
naszyjnikow i innych tego rodzaju przedmiotow
feudalnego pochodzenia.

Kazdy obywatel powinienen nosic zawsze przy
sobie Zbior Cytatow, stale je studiowac i
postepowac zgodnie z nimi.

Dziela Mao nalezy wydrukowac i rozprowadzic w
jak najwiekszej ilosci, tak aby maoizm oswietlil
kazdy zakatek naszego kraju.

----------------------------------------------

Podrecznik "Historia 1957-97"
Anna Radziwill i Wojciech Roszkowski
Wybrane fragmenty dziela:
"Sto zasad zniszczenia starego i
ustanowienia nowego" str.74-78.


  Hasla na transparentach

----- Original Message -----

Sent: Friday, May 04, 2001 10:41 PM
Subject: Hasla na transparentach

Robotniczy charakter 1 Maja zanika. Moze warto przestawic sie z
demonstracji
robotniczych na happeningi polityczne? Na pewno byloby duzo weselej.



Mój ulubiony temat :-)) Spadłeś mi chyba z nieba :-))

Poniżej wszystkie hasła polityczne jakie zamieszczano w trakcie manifestacji
1 maja i róznych takich dziwnych imprez w okresie PRL. Niektóre z można
ładnie przerobić na teksty o Lepperze.

Głodne kurczaki nasze, bo Reagan zabrał im paszę
Partia ta sama, ale nie taka sama
Robiąc lepiej, dajemy więcej
Partia - Socjalizm - Wietnam
Potępiamy syjonizm
Młodzież zawsze z Partią
Partia - Naród
Za chleb i pracę
Wolność - Pokój - Socjalizm
Niech żyje KC PZPR
Niech żyje komunizm
Niech żyje jedność narodu
Młodzież wierna partii
Jedność narodu - V zjazd PZPR
Czynem witamy V zjazd PZPR
Zaniesiemy za granice prawdę o Polsce Ludowej
Niech żyje braterstwo sportowców całego świata
Popieramy politykę pod przewodnictwem I sekretarza KC PZPR - Edwarda Gierka
Towarzysz Gierek to nasz wybitny przywódca
Towarzysz Gierek - naszym wzorem
Towarzysz Gierek - czołowym przywódcą międzynarodowego ruchu robotniczego
Niech żyje Niepodległa Zjednoczona Republika Socjalistyczna
Niech żyje Międzynarodowa Socjalistyczna Rewolucja
Głosowanie Ludowe 30.6.46 - gwarancją dobrobytu, bezpieczeństwa, potęgi
kraju i narodu
Wzmożona kontrola - dźwignią społecznego zaufania
Niech żyje przyjaźń ze Związkiem Radzieckim
Nie ma miejsca na Uniwersytecie dla wichrzycieli politycznych
Niech żyje towarzysz Wiesław
Nasz cel - to socjalizm bez wypaczeń
Współzawodnictwo pracy wychowuje nowego człowieka
Wszystko dla Ciebie, Ty dla wszystkich
Kułaka w oczy kole zasiane wspólnie pole
Nie pij! Powierzamy Ci nasze wspólne dobro
Wróg kusi nas Coca-Colą
Idee Lenina wiecznie żywe!
Lenin żył, Lenin żyje, Lenin będzie żyć
Studenci do nauki, literaci do pióra
Praca, nauka, spokój
Więcej dzieci robotników na wyższe uczelnie
Warszawa pracy chce mieć spokój
Oczyścić partię z syjonistów
Towarzysz Wiesław może liczyć na śląską organizację partyjną!
Śląsk i Zagłębie zawsze wierne partii
270 tysięcy komunistów Śląska i Zagłębia gotowych na zew tow. Wiesława
Chcemy pracować w spokoju!
Uniwersytety ośrodkami nauki, a nie dywersji!
Odra-Nysa granicą pokoju
Nasz cel - komunizm
Linia Partii - linią socjalistycznej odnowy
Partia walczy z narodem o lepsze jutro


  Rynek pracy - moze wolontariat?
Ciekawy jest rynek pracy organizacji pozarzadowych. W Polsce w organizacjach
pozarzadowych pracuje cos ok. 1 % zatrudnionych. Jest to wiecej niz np. w
Rumunii czy Bułgarii, ale kilkanascie razy mniej niz np w Holandii.
Jednoczesnie w krajach Europy zachodniej mozna zauwazyc wzrost ilosci miejsc
pracy wlasnie w trzecim sektorze (wedlug podzialu sektoro na administracje,
przemysl, organizacje pozarzadowe). Mozna nawet pokusic sie o stwierdzenie,
ze sektor ten generuje najwiecej miejsc pracy. Tak to wyglada z punktu
widzenia statystyki. Tak naprawde jest tak, ze zadania samorzadow,
administracji zgodnie z zasada pomocniczosci sa przesuwane w dol (zgodnie z
haslem:"tak duzo panstwa na ile to konieczne, reszta to sprawa obywateli").
Sektor organizacji pozarzadowych nalezy do sektora uslug, a to wlasnie w tym
sektorze pracuje wiekszosc sily roboczej w krajach Unii Europejskiej i
Stanach Zjednoczonych.
Praca w rolnictwie sie skonczyla - wiadomo ilosc ziemi uprawnej jest
ograniczona. Ilosc miejsc pracy w przemysle, bedaca ratunkiem dla ludzi nie
mogacych sie utrzymac w rolnictwie, tez. Postep techniczny, nasycenie rynku
pewnymi produktami  powoduje, ze przemysl nie moze byc podpora rynku pracy.
Pozostaja uslugi. Tu praca nigdy sie nie konczy.
Byc moze pewnym rozwiazaniem sytuacji rosnacego bezrobocia (magiczne 15% )
jest wolontariat. Tylko jak do tego przekonac zwiazki zawodowe i
bezrobotnych? Nie mowie o wolontariacie wedlug podstawowej definicji:
"dobrowolna, bezinteresowana praca na rzecz innych", bo praca
wolontarystyczna nigdy nie jest calkowicie bezinteresowna. Mowie o
minimalnym wynagradzaniu ludzi (na zasadzie kieszonkowego) za prace.
Jednoczesnie pracownicy-wolontariusze mogliby zdobywac nowe kwalifikacje,
konczyc kursy jednym slowem uzyskiwac nowe kwalifikacje. Dziennikarze jako

mogliby stworzyc wizerunek pracownika - wolontariusza jako czlowieka godnego

Obecnie jest tak, ze ludzie boja sie pisac o tym. Praca społeczna, samo
okreslenie, zle sie kojarzy (czyny spoleczne - pamietacie?). Moze czas by
slowa"wolontaria" i "praca spoleczne" zostaly zrehabilitowane?

Pozdrawiam


  Rynek pracy - moze wolontariat?
Grzegorzu, co ty opowiadasz. Po co komu potrzebna praca wolontariuszy.
Przecież to bez sensu. To jakieś wariaty. Ja bym tak nie potrafił.
m.

Ciekawy jest rynek pracy organizacji pozarzadowych. W Polsce w
organizacjach
pozarzadowych pracuje cos ok. 1 % zatrudnionych. Jest to wiecej niz np. w
Rumunii czy Bułgarii, ale kilkanascie razy mniej niz np w Holandii.
Jednoczesnie w krajach Europy zachodniej mozna zauwazyc wzrost ilosci
miejsc
pracy wlasnie w trzecim sektorze (wedlug podzialu sektoro na
administracje,
przemysl, organizacje pozarzadowe). Mozna nawet pokusic sie o
stwierdzenie,
ze sektor ten generuje najwiecej miejsc pracy. Tak to wyglada z punktu
widzenia statystyki. Tak naprawde jest tak, ze zadania samorzadow,
administracji zgodnie z zasada pomocniczosci sa przesuwane w dol (zgodnie
z
haslem:"tak duzo panstwa na ile to konieczne, reszta to sprawa
obywateli").
Sektor organizacji pozarzadowych nalezy do sektora uslug, a to wlasnie w
tym
sektorze pracuje wiekszosc sily roboczej w krajach Unii Europejskiej i
Stanach Zjednoczonych.
Praca w rolnictwie sie skonczyla - wiadomo ilosc ziemi uprawnej jest
ograniczona. Ilosc miejsc pracy w przemysle, bedaca ratunkiem dla ludzi
nie
mogacych sie utrzymac w rolnictwie, tez. Postep techniczny, nasycenie
rynku
pewnymi produktami  powoduje, ze przemysl nie moze byc podpora rynku
pracy.
Pozostaja uslugi. Tu praca nigdy sie nie konczy.
Byc moze pewnym rozwiazaniem sytuacji rosnacego bezrobocia (magiczne 15% )
jest wolontariat. Tylko jak do tego przekonac zwiazki zawodowe i
bezrobotnych? Nie mowie o wolontariacie wedlug podstawowej definicji:
"dobrowolna, bezinteresowana praca na rzecz innych", bo praca
wolontarystyczna nigdy nie jest calkowicie bezinteresowna. Mowie o
minimalnym wynagradzaniu ludzi (na zasadzie kieszonkowego) za prace.
Jednoczesnie pracownicy-wolontariusze mogliby zdobywac nowe kwalifikacje,
konczyc kursy jednym slowem uzyskiwac nowe kwalifikacje. Dziennikarze jako

mogliby stworzyc wizerunek pracownika - wolontariusza jako czlowieka
godnego

wolontariuszem".
Obecnie jest tak, ze ludzie boja sie pisac o tym. Praca społeczna, samo
okreslenie, zle sie kojarzy (czyny spoleczne - pamietacie?). Moze czas by
slowa"wolontaria" i "praca spoleczne" zostaly zrehabilitowane?

Pozdrawiam




  DZIENNIKARZ: Do Sz.Pana Ryszarda Nowosielskiego...

Przylaczam sie do podziekowan i prosby.
I moze jeszcze troche przecyzyjniej o owej dyplomacji, ktora winna byc
czescia profesjonalizmu...
Joanna Suchozebrska



Zgodnie z zyczeniem: kilka slow o potrzebie "dyplomacji','
w rozwoju zawodowym fachowca, ktory nie chce skonczyc,
jak niedoceniony samuraj :).

Ogolnie rzecz biorac, ludzie zbyt dobrze znajacy sie na rzeczy
nie sa zbyt lubiani przez ludzi. Stad wynika potrzeba
"dyplomatycznych" dzialan w stosunkach miedzyludzkich:
po pierwsze, zeby sukcesy byly wybaczone, po drugie, zeby
kierownictwo i koledzy mieli w nich "swoje"  miejsce, po trzecie,
zeby nikt nie mogl aktywnie szkodzic.

Oznacza to wieksza "aktywnosci spoleczna" i kontrolowane
ponoszenie strat czasu, pieniedzy, cierpliwosci...   na rzecz
szerszego otoczenia w pracy. Oznacza to tez ostrozna
polityke informacyjna.

Absolutnie wykluczone sa: arogancja (silna jej pokusa
towarzyszy kompetencji, nawet subiektywnej:)), brak tolerancji
dla mniejszych bledow przelozonych, odstepstwa od zasad
etycznych, nawiazywanie blizszych zwiazkow z plcia przeciwna
lub "przyjazna" jezeli ktos woli inaczej, w miejscu pracy
(grzechy glowne specjalisty:)).

Powaznego znaczenia nabieraja formy i rytualy wewnatrz-
organizacyjne, ktore nasz specjalista musi przestrzegac mimo
subiektywnego odczucia braku jakiegokolwiek sensu.

Realizacja tych postulatow, chroniacych przed konfliktem z
organizacja, jednostke zdolna moze sporo kosztowac.

Ktos moglby powiedziec, czy nie byloby prosciej dac sobie
spokoj przynajmniej z profesjonalizmem, skoro widac nie
najwazniejszy, i skoncentrowac sie na "ostatecznym szlifie
kariery":) jak wyzej wspomniany.

Niewatpliwie tak, swiat nalezy do "ludzi organizacji", ale wtedy
nie nalezy sie dziwic, ze  Sony psuje sie po osmiu godzinach
lub, ze spodeczki rozchodza sie w rekach Danieli, mimo, ze Jej
o to nie chodzi bynajmniej.

Ryszard Nowosielski


  Pytania w sprawie netykiety / NOWE TEMATY

Interesuje mnie techniczna strona zbierania
informacji. Dziennikarze sa czesto jednymi z najlepiej poinformowanym ludzi
w panstwie. W jaki sposob je zdobywaja, czy jest to jakos regulowane? Moje
pytania nie maja byc w zaden sposob tendencyjne. Nie wiem, wiec pytam.
Tylko tyle... :-)



Przede wszystkim, to dziennikarze nie sa jednymi z najlepiej
poinformowanych ludzi w panstwie. Oni tylko sprawiaja takie wrazenie i
staraja sie o tym przekonac miliony swoich czytelnikow. Jesli mozna
wskazac jakas grupe o takich cechach, to sa to analitycy i naukowcy
(czesto sa to ci sami ludzie), tyle, ze ich wiedza jest przekazywana
waskim kregom ludzi, a nie masowemu odbiorcy.

Dziennikarze maja zarazem ulatwiony i trudniony dostep do informacji,
jesli by to porowywac ze zwyklymi ludzmi.

Ulatwiony, bo dysponuja spora iloscia zrodel informacji, do ktorych inni
nie maja zwykle dostepu. Sa to (miedzy innymi):
1. Informacje agencyjne, na przyklad agencji Reuters czy PAP. Jest to
drogie, ale wazne zrodlo informacji. Z niego powstaje wiele artykulow na
"stronach depeszowych" gazet - tych krotkich tekstow, ktore w podpisie
maja (a przynajmniej powinny miec) obok inicjalow autora takze nazwe
agencji. Z agencji pochodza tez zdjecia, wykresy i schematy (zwane
infografikami).
2. Informacje prasowe od organizacji, ktorymi sie zajmuja (firm, partii,
rzadu).
3. Konferencje prasowe, na ktorych moga zadawac pytania, sluchac
oswiadczen.
4. Informacje od innych dziennikarzy, w tym "wspolna wiedza" kazdej
redakcji.
5. Informatorzy, ludzie, z ktorymi przeprowadza sie wywiady (to wazne w
reporterskich pracach szczegolnie).
6. Archiwa redakcji, w tym papierowe lub elektroniczne archiwum wlasnej
gazety.
7. Moga krozystac z wlasnego, gromadzonego latami doswiadczenia.
Utrudniony, bo
1. Zwykle nie sa na miejscu zdarzenia
2. Nie znaja sie zbyt gleboko na danej tematyce
3. Wielu ludzi niechetnie udziela informacji dziennikarzom
4. Sa ludzie, ktorzy chca manipulowac dziennikarzami, by przeazali oni
czytlenikom wlasciwe tresci (to oczywiscie odnosi sie rowniez do
wiekszosci zrodel wymienionych wyzej).

Zdobywanie informacji jest uregulowane rozmaitymi ustawami, a takze
ustaleniami etycznymi. Nie wszyscy sie ich trzymaja. Nie ma chyba gazety
w Polsce, ktora by nie przegrala jakiegos procesu wytoczonego wlasnie
dlatego, ze dziennikrze przekroczyli swoje uprawnienia. Wszystko zalezy
od celow, jakie stawia sobie dziennikarz i jego redakcja.

Jaroslaw Zielinski


  DZIENNIKARZ: Sprawa Maca!

z Slawkiem J.Macem wspolpracowac w ramach wydawnictwa Sigma.
Zapamietalem go jako czleka zdolnego,
blyskotliwego, z prezencja, a jakze... i co raz wyczyniajacego "numery"
trafiajace do lokalnych legend (czasem pod wplywem, czesciej zupelnie
na trzezwo). SJM potrafil znikac w dowolnych okolicznosciach,
odnajdywac sie w nieoczekiwanych miejscach, zajmowac sie dziwnymi
rzeczami i nie zajmowac sie tym, czego od niego oczekiwano,
zawierac najdziwniejsze przyjaznie i znajomosci oraz zapisywac sie
(podobno w celach testowych) do najdziwniejszych organizacji, np. ZSMP;
dlatego, wybaczcie, patrze troche z przymruzeniem oka na jego przygody.
Oczywiscie dobrego dziennikarza natura ciagnie ku okazjom do przygody,
ale tez trudno sie dziwic, ze kolegom z branzy przygody Maca nie wydaja
sie czyms nadzwyczajnym.

Wladek  



 Wladku, Maca znasz nie Ty jeden. Jego material o WSNS byl powazny i
udokumentowany. Mowiac o Sigmie wspomnij raczej kto i za co go zwolnil z
pracy. I dlaczego zostal zwolniony przez naczelnego .Sigma niewielu
osobom cokolwiek mowi, wiec moze tytul...

Czy z tego co mowisz ma wynikac, ze Macowi nie warto wierzyc?
Dziennikarze maja fantazje ale samoporywanie przekracza jej granice.

Niezaleznie od wszystkiego nie tylko Mac ginal w Polsce i nie tylko ten
jeden dziennikarz zniknal.
Mac sie akurat znalazl. Trudno mi sadzic ze S.M. podpalil sobie sam
mieszkanie na Chomiczowce.
Skad u Ciebie poglad ze ZSMP to byla dziwna organizacja, wszak A.
Kwasniewski ktorego kilkakrotnie tu na Dziennikarzu raczej popierales -
nalezal do niej.
Ciekawi mnie jeszcze jedno: czy naprawde koledzy po piorze uwazaja ze Mac
porwal sie sam? Uwazam ze to ze strony Maca bylby nie lada samobojczy
wyczyn po tym co aktualnie przygotowywal i po  dotychczasowych publikacjach.

Prosze sobie wyobrazic kompromitacje dziennikarza w srodowisku.
Dotychczas nigdy nie odnosilam wrazenia ze Slawek Mac byl w srodowisku
traktowany jako osoba na "wariackich papierach".

Natomiast na marginesie niejako, polecam goraco tekst z Polityki o
powiazaniach sluzb specjalnych i policji z agencjami ochroniarskimi.

Wojciech Markiewicz - "Umowa o dzielo".
Miod.
Daniela
PS. Wojciech Markiewicz tez byl mi przedstawiany przez niektorych jako
nieopowiedzialna osoba.

D


  DZIENNIKARZ: Sprawa Maca!

| z Slawkiem J.Macem wspolpracowac w ramach wydawnictwa Sigma.
| Zapamietalem go jako czleka zdolnego,
| blyskotliwego, z prezencja, a jakze... i co raz wyczyniajacego "numery"
| trafiajace do lokalnych legend (czasem pod wplywem, czesciej zupelnie
| na trzezwo). SJM potrafil znikac w dowolnych okolicznosciach,
| odnajdywac sie w nieoczekiwanych miejscach, zajmowac sie dziwnymi
| rzeczami i nie zajmowac sie tym, czego od niego oczekiwano,
| zawierac najdziwniejsze przyjaznie i znajomosci oraz zapisywac sie
| (podobno w celach testowych) do najdziwniejszych organizacji, np. ZSMP;
| dlatego, wybaczcie, patrze troche z przymruzeniem oka na jego przygody.
| Oczywiscie dobrego dziennikarza natura ciagnie ku okazjom do przygody,
| ale tez trudno sie dziwic, ze kolegom z branzy przygody Maca nie wydaja
| sie czyms nadzwyczajnym.

| Wladek  

 Wladku, Maca znasz nie Ty jeden. Jego material o WSNS byl powazny i
udokumentowany. Mowiac o Sigmie wspomnij raczej kto i za co go zwolnil z
pracy. I dlaczego zostal zwolniony przez naczelnego .Sigma niewielu
osobom cokolwiek mowi, wiec moze tytul...

Czy z tego co mowisz ma wynikac, ze Macowi nie warto wierzyc?
Dziennikarze maja fantazje ale samoporywanie przekracza jej granice.

Niezaleznie od wszystkiego nie tylko Mac ginal w Polsce i nie tylko ten
jeden dziennikarz zniknal.
Mac sie akurat znalazl. Trudno mi sadzic ze S.M. podpalil sobie sam
mieszkanie na Chomiczowce.
Skad u Ciebie poglad ze ZSMP to byla dziwna organizacja, wszak A.
Kwasniewski ktorego kilkakrotnie tu na Dziennikarzu raczej popierales -
nalezal do niej.
Ciekawi mnie jeszcze jedno: czy naprawde koledzy po piorze uwazaja ze Mac
porwal sie sam? Uwazam ze to ze strony Maca bylby nie lada samobojczy
wyczyn po tym co aktualnie przygotowywal i po  dotychczasowych publikacjach.

Prosze sobie wyobrazic kompromitacje dziennikarza w srodowisku.
Dotychczas nigdy nie odnosilam wrazenia ze Slawek Mac byl w srodowisku
traktowany jako osoba na "wariackich papierach".

Natomiast na marginesie niejako, polecam goraco tekst z Polityki o
powiazaniach sluzb specjalnych i policji z agencjami ochroniarskimi.

Wojciech Markiewicz - "Umowa o dzielo".
Miod.
Daniela
PS. Wojciech Markiewicz tez byl mi przedstawiany przez niektorych jako
nieopowiedzialna osoba.

D



RZADKO ZGADZAM  sie z WLladkiewm, ale tym razem podzielam jego punkt
widzenia. A znam MACa od wiekow. On zawsze chadzalswoimi, nader dziwnymi
drogami.
Pozdrowienia dla listowiczow, czytam, ale z braku czasu nie zabieram glosu
Krystyna




  Gdzie sie ksztalcic?

- Radom

+ ZTCW szkoła tradycyjnie ksztalcaca w temacie "Transport"
+ podejscie bardziej do "organizacji" transportu niz techniki
(rozdzial specjalizacji na tr. miejski i kolejowy)



hehe... ja bym uwazal ze stwierdzeniami typu "podejscie"...

+ uadniejsze www :)
- dojazd (via WaWa)
- miasto latajacych nozy, toporkow i wybijanych siekierami szyb
przednich w busach.



bez przesady... podobno nie jest tak zle.

- brak tramwaji
- gorsze warunki rekrutacji



O ile szkola ma dobre tradycje, dydaktyke, poziom, etc
z tym ostatnim to jest wrecz tragicznie.

Probowalem sie tam dostac 3 lata temu po skonczeniu TK.
Pierwszym etapem rekrutacji byla konkurs swiadectw -
suma punktow ze swiadectwa maturalnego - na przedmioty
zawodowe w ogole sie nie patrza - efekt jest taki,
ze dziewczyna z liceum w jakiejs malej miejscowosci,
trafiajaca tu "przez przypadek, bo w [nazwa uczelni] nie bylo miejsca",
ktora miala srednia 4.5 z przedmiotow "ogolnych"
jest klasyfikowana wyzej niz ktos, kto mial
tyle samo z przedmiotow zawodowych+celujacy z pracy dyplomowej,
a bedacy gorszym z tych ogolnych, tak jak w moim przypadku
(zreszta nie bylem jedynym w tego typu sytuacji).
IMHO to troche nie fair - duzo przypadkowych ludzi sie przez
to dostaje na uczelnie.

Drugi etap rekrutacji to byl egzamin ustny - komisja, i zestawy

(tzn. jest 50% pytan, na ktore w zasadzie nie powinienes odpowiedziec...).
W tym ju$ nie bralem udzialu - wiem jedynie od znajomych, ktorzy do tego
podchodzili.

Efekt jest taki, ze zamiast robic studia na kierunku "transport kolejowy"
w Radomiu, studiuje informatyke w Lodzi. I w sumie to tego nie zaluje.

Anyway, zycze wyboru wlasciwej uczelni...

Pozdrowienia, T. Ciemnoczułowski


  Gdzie sie ksztalcic?

- Poznan
+ piekny dojazd
+ spore miasto - wiekszy rynek pracy
+ nie ma sie co oszukiwac - kocham to miasto
+ lepsze warunki rekrutacji
+ wydaje mi sie, ze PP ma wieksza renome niz PR.
- bardziej techniczne podejscie (rozdzial specjalizacji na tr. szynowy
i drogowy)
- Radom

+ ZTCW szkoła tradycyjnie ksztalcaca w temacie "Transport"
+ podejscie bardziej do "organizacji" transportu niz techniki
(rozdzial specjalizacji na tr. miejski i kolejowy)
+ uadniejsze www :)
- dojazd (via WaWa)
- miasto latajacych nozy, toporkow i wybijanych siekierami szyb
przednich w busach.
- brak tramwaji
- gorsze warunki rekrutacji

Obydwie uczelnie ksztalca okolo 18000 studentow.

Czy ktos byl, jest lub zamierza byc studentem ktorejs z wymienionyych
Politechnik? Jak w zasadzie wyglada sprawa praktyk?



ja studiuje na AE w poznaniu transport i logistyke -w zasadzie te durnie ucza
tylko logistyki ale mi sie udalo pisac magisterke o transporcie zbiorowym - tak
wiec zebralem juz troche literatury i musze powiedziec, ze najmniej mam z
politechniki poznanskiej i mojej uczelni-choc jest pare fajnych pozycji - ale
najlepsze prace z dziedziny transportu ma Radom, Politechnika Slaska(chyba
gliwice), czy tez politechnika z szczecina i uniwerek/polbuda? w gdansku
co do praktyk to w poznaniu mimo ze sa oddzialy wszystkich spolek PKP sa takie

podanie do wasiakowej (szef spolki przewozy reginalne w wawie)!!!
a poza tym w poznaniu ludzie z urzedu wojewodzkiego odpowiedzialni za transport
zbiorowy nie sa zbyt tym przejeci - wystarczy przyklad obecnego rozkladu jazdy
i skomunikowan czy szynobusow/trampera ktore maja jezdzic do wagrowca czy
wolsztyna - nikt z tych durni nie jechal chyba pociagiem z poznania w tych
kierunkach - przeciez zeby zapewnic miejsca siedzace przynajmniej do grodziska
czy samego wagrowca trzeba by bylo laczyc z 5 czy 6 takich szynobusow by
wszyscy chetni sie zmiescili
jednak jedno musze przyznac - sam poznan rzeczywiscie ma niezly system
komunikacji miejskiej

masz bardzo ciezki orzech do zgryzienia - w kazdym badz razie nie polecam mojej
specjalnosci na AE poznan
a z radomia to mam bardzo fajnych znajomych :)


  Impreza na linii Łuków - Lublin, szczegóły.
Izba Tradycji Kolejowej "Stacja Lubartow", przypomina, iż w najblizsza
niedziele, 13 pazdziernika, odbedzie sie przejazd pociagiem specjalnym relacji
Lublin - Lubartow - Lublin (linia Lukow - Lublin z zawieszonym od kwietnia 2000
r. ruchem pasazerskim)

Sklad pociagu: SM03-096+Xkl+Xkl+Es+Ks.
Dla mniej wtajemniczonych: lokomotywa manewrowa SM03-096, dwa brankardy
serii Xkl, takie, jakimi jezdzi wojsko, dwuosiowa weglarka i dwuosiowa
platforma.

Pociag podstawi się o godzinie 8.41, po odjezdzie pociagu "Chelmianin", na tor
czwarty przy perownie drugim stacji Lublin. Odjazd o godzinie 9.02. Planowany
powrot na godzinę 17.10. Pociag bedzie skomunikowany z najwazniejszymi
polaczeniami dalekobieznymi i lokalnymi. Koszt imprezy 20 zlotych. Ilosc miejsc
ograniczona pojemnoscia brankardow.

W programie przewidziane fotostopy, zwiedzanie Izby Tradycji w Lubartowie,
jazda do mostu na Wieprzu oraz przejazd po bocznicy Prefabetu i spotkanie z
zakładową SM03-566. Bilety na przejazd beda specjalnie wykonanymi biletami
kartonowymi.

Wszelkich informacji udzielaja: Jacek Mazurek (Rs ITK) tel. 606 442 717 lub

Z lubelskich jednostek PKP impreze sponsoruja: Zaklad Linii Kolejowych
(dostep do linii oraz lokomotywa z ISE), Zaklad Taboru (brankardy Xkl),
Zaklad Przewozow Towarowych (węglarka i platforma), Zaklad Przewozow
Regionalnych (kierownik pociagu). Spoza kolei wspieraja: Spolka "Orlen -
Petroprofit" (paliwo do lokomotywy) i Prefabet Lubartów (udostępnienie
bocznicy i wytoczenie z garazu "na okolicznosc" zakladowej lokomotywy
SM03-566).

Sklad bedzie odpowiadal realiom lat siedemdziesiatych i osiemdziesiatych,
kiedy lokomotywa manewrowa stacji Lubartow, SM03, jezdzila do pracy na stacji
Bystrzyca.

Obsluga pociagu w mundurach odpowiadajacych epoce.

Z okazji przejazdu, ITK, a takze WTMKZ, w czynie spolecznym odswiezyla nieco
wyglad st. Lubartow. Przytlumiono wszechobecny niebieski kolor, wzieto w
ryzy wiekszosc chwastow i porozrzucanych smieci, odmalowano istotne dla
wygladu stacji elementy, umieszczono emaliowane tabliczki i piktogramy.

Impreza jest proba organizacji przejazdow turystycznych na linii Lukow -
Lublin. Od jej powodzenia zalezy przyszly los podobnych pociagow.

Serdecznie zapraszamy.

J. Mazurek
Rs ITK


  [maz] ostroleka - tluszcz cd.

Podajesz same argumenty za tym, ze to wlansie zaklady pracy i szkoly
powinny sie dopasowac, bo:
1) jestesmy biednym krajem, wiec nie stac nas na dodatkowe wozokm
2)4 pociagi na dobe, wiec tym bardziej trudno, by akurat wszystkie
docieraly na 7:45 do miejsc, gdzie sa zaklady pracy i szkoly.



Po pierwsze: u nas rozkład umie wyglądać tak:
- przyjazd do większego miasta o 7.10 (dolicz dojscie do pracy)
- odjazd z większego miasta 14.50 (dolicz dojscie do dworca). czyli trzeba
by bylo skrócić czas pracy.
Więc jeśli już społeczeństwo ma sie dopasować do rozkładu to najpierw ten
rozkład musi być odpowiednio ulozony. W państwie mądrze zarządzanym takie
coś można zastosowac dla wygody społeczeństwa, ale nasza kolej jest źle
zarządzana i póki co rozkład jest tak układany żeby zniechęcić podróżnych.
To po pierwsze. Po drugie: jeśli większosć pociągów dojeżdza do miasta przed
7 a pare po 7 to jak wyobrażasz sobie, żeby ogromne zakłady czekały na
rozpoczęcie pracy bo kilku pracowników nie moze dojechac na czas bo PKP tak
chce. W ogóle to śmieszne jest, żeby przez kilka pociągów zakłady w panstwie
musiałby zmieniać organizację. Więc albo wszystkie pociągi przyjeżdzają do
miasta przed 7 i praca sie zaczyna o 7 albo po 7 i ludzie pracują od 8 do 16
i po 16 pociąg powrotny z miasta. Bierzesz pod uwagę sytuacje jednostkowe, a
nie pomyślisz o ogóle. Ale przede wszystkim należy podkreślić, że pociagi są
tak rozłożone, żeby zniechęcic pasazerów od tego trzeba zacząć

Nie od dzis wiadomo, ze Polacy akurat za praca zbytnio nie jezdza.



Nie jeżdzą cześciowo przez trefny rozkład przez który nie jeden Polak musiał
zrezygnować z pracy. Przy odpowiednim rozkładzie nie jedna linia obecnie z
zawieszonym ruchem pasażerskim była by konkurencyjna dla innych środków
transportu.

pozdrawiam

Marcin Bg


  Ulotka
Z gay-l.

Subject: [gay-l] Fw: ulotka o weszpolakach - podaj dalej!

Poniżej ulotka Porozumienia Kobiet 8 marca gorąco zachęcam do jej kopiowania, powielania, publikowania, drukowania i tak dalej. Jeśli nie zrobimy tego teraz, będzie jeszcze gorzej. Jeśli kogoś nie interesuje delegalizacja weszpolaków - niech utnie otatni  wers. :)
Pozdrawiam, mal.




NOWA KONSERWA?  STARA ZAWARTOŚĆ!- co warto wiedzieć o
"WSZECHPOLAKACH"

Oficjalne ich  hasło brzmi:  "Bóg, honor, Ojczyzna". Na  ulicach krzyczą:
"Znajdzie się kij na żydowski ryj"  i " Lesbijki  do obozów pracy,  pedały
do  gazu".

Ich ideologia to czysta nienawiść. Nienawiść z tradycjami.

Młodzież Wszechpolska - to nazwa skrajnie antysemickiej młodzieżowej
przybudówki  Stronnictwa Narodowego. Organizacja ta powstała w 1922 roku.
Została zdelegalizowana  w 1931 roku. Za co? Za burdy na ulicach miast i
uczelniach. Za przemoc i zamachy  przeciwko Żydom i lewicowym  działaczom.
Przed wojną Wszechpolacy walczyli  na uczelniach  o numerus clausus
(ograniczenie  ilości przyjmowanych Żydów). Byli   gorącymi zwolennikami
getta ławkowego (wyznaczanie osobnych miejsc dla studentów Żydów, tak, by
nie mieli prawa  siadać  z Polakami). W latach 1926-31 działali w ramach
faszystowskiego,  paramilitarnego Obozu Wielkiej Polski. Jej głównym
ideologiem  był  Jędrzej Giertych, gorąco podziwiający  Hitlera.  Po
delegalizacji  Obozu Wielkiej  Polski MW działała nadal w Sekcji Młodych
Stronnictwa Narodowego i w Obozie Narodowo-Radykalnym (ONR),
szowinistycznej,  faszystowskiej organizacji, która z satysfakcją przyjęła
niemieckie działania  wiodące do wymordowania polskich  Żydów. Młodzież
Wszechpolska działała  do 1945 roku.  Odrodzonej w 1989 roku MW przewodzi
Roman Giertych  (syn  Macieja, wnuk Jędrzeja) i Maciej Przebindowski.
Przywódcy skupieni są w tajnej, kadrowej Lidze Narodowej, wzorowanej na
XIX-wiecznej  imienniczce. Od 2001 MW jest młodzieżową przybudówką Ligi
Polskich Rodzin. Domagają się rządów Narodu Polskiego, wyraziciela "polskiej
racji stanu", zgodnej z tradycjami wyrosłymi "z korzeni Kościoła i
cywilizacji łacińskiej". Nawołują do sojuszu z Rosją,  skierowanego
przeciwko Niemcom. Wedle własnych deklaracji nie  tolerują "zboczeń i
dewiacji, narkomanii, pornografii i aborcji, nie lżą tysiącletniej tradycji"
. Opowiadają się  za podległością kobiet  (swoim  zwolennikom polecają
czytanie Sienkiewicza, Jędrzeja Giertycha i Dmowskiego, zaś zwolenniczkom -
wyłącznie Mniszkówny). Programowo dezorganizują działania  środowisk
feministycznych, gejowskich i lesbijskich.  MW  wie, do jakiej tradycji
nawiązuje.  Roman Dmowski, ideolog  antysemickiej endecji, jest jej idolem.
Od nowych kandydatów MW  domaga się deklaracji "czystości rasowej" w
trzech
pokoleniach,  nawiązując do prawodawstwa hitlerowskiego.  W dużej mierze
podporządkowała sobie  ruch  skinów.  Uczy ich  metod  walki i organizuje
dla nich  koncerty muzyki  rasistowskiej. Infiltruje  także środowiska
kibiców  piłkarskich, społeczne organizacje sportowe ( np. Sokół) oraz
subkulturę "dresiarzy". Niektórzy aktywiści MW odpowiadają za pobicia i
zastraszanie przeciwników i nieposłusznych  członków MW,  dręczenie i
pobicia narkomanów,  alkoholików  i bezdomnych -  ludzi,  których uważają
za "niegodnych imienia Polaka".

Wariacki margines? Niezupełnie... Z ramienia  LPR MW zdobyła pojedyncze
miejsca w niemałej liczbie prowincjonalnych  gmin, a także  kilka w
samorządach regionalnych (m. in. w sejmiku Mazowsza. MW działa w
środowiskach  studenckich. W jej szeregach jest wysoki procent ludzi z
wyższym wykształceniem i stosunkowo wielu prawników. Dwaj przedstawiciele
MW
uzyskali mandat do Parlamentu Europejskiego. Organizacja stara się  uzyskać
wpływy w szkołach, werbując uczniów, oddziałując na nauczycieli.  MW
systematycznie używa przemocy. To  oni  obrzucili  bananami czarnego
piłkarza Olisadebe. To oni  zakłócali  pro-europejską Paradę  Schumana. W
Tomaszowie Mazowieckim pobili uczestników  Dni Kultury Indyjskiej. Zranili
nożem dziewczynę w ośrodku kultury alternatywnej  Rozbrat. W Krakowie
napadali na uczestników Parady Równości. Kobiecą Manifę 2004 obrzucili
kamieniami.

Wzorzec jest ciasny.
Tradycje złowrogie.
Z MW  Polska jest ciasna, duszna  i groźna.
MW powinna zostać zdelegalizowana !



[Non-text portions of this message have been removed]


  Znajomość na odleglosc

Witam

Poznalem bardzo fajną inteligentną dziewczyne, która wydaje mi się "tą
[...]
nie spotkam :(. Strasznie mnie to wszystko wqr...., dołuję się tym i nie
moge dać sobie z tym wszystkim rady. Prosze o jakąś poradę - co
proponujecie? Czy w jakiś sposób da się to jeszcze uratować i czy są
szanse
żeby coś z tego wyszło? Co robić żeby jednak coś z tego wyszło?
Z góry dzięki.



Tobie lub jej jest potrzebna zmiana miejsca zamieszkania.
A za tym idzie zmiana miejsca pracy.
Lub wieksze zarobki (moze i samochod) w celu czestszego
podrozowania miedzy miejscowosciami.

W kapitalizmie tego nie osiagniesz.
Nie sluchaj sie tych, ze cos jest z toba nie tak,
po prostu poznales kogos z innego miasta i
powinienes miec podobne szanse (finansowe) co inni na przejazdy
(jesli tylko chcesz pracowac i mozesz pracowac)
Widzisz twoje mozliwosci ograniczaja ludzie co sie bogaca m.in. twoim
kosztem

Temu sprzyja system gospodarczy, gdzie ludzie patrza tylko na wlasny
i rodziny interes, wlasny pieniezny zysk (cash flow).
Innych traktuje sie przedmiotowo.

Ale to sie moze inaczej rozwijac w innym systemie gospodarczym np. WZBG
-----------------
Krotkacharakterystyka systemu WZBG:
( WZBG wysoce zorganizowana barterowa gospodarka) o cechach:
- pieniadzem sa bony towarowe,
- srodki produkcji naleza do spoleczenstwa,
- produkcja na zamowienie ( wszyscy skladaja poczatkowo preliminarze
hierarchii zapotrzebowania, a przy ubieganiu sie o prace podania o prace z
wyszczegolnieniem zapotrzebowania na konkretne towary),
- obowiazek zapewnienia kazdemu chcacemu pracy,
- prawo do odmowienia pracy, ale bez otrzymywania jakiejkolwiek pomocy od
strony publicznej, wowczas osoba jest skazana na utrzymywanie przez
najblizszych (acz obowiazku najblizsi nie maja np po 25 roku)
- pensje w przedziale minimum-maksimum np 3-ktotna roznica.
- prace na danym stanowisku, dostaje ten co bedzie chcial otrzymac najmniej
towarow, pozostaje podobny system popyt-podaz.
- porownanie podan o prace dokonujemy przez wazonosc czasu pracy ludzi (50%
wagi), niezbednego do wytworzenia tych towarow, ilosc surowcow
zywnosciowych (25% wagi) i niezywnosciowych (25 % wagi).
- surowce maja swoje wagi obliczane w stosunku do najrzadszego dostepnego
surowca, zarowno wsrod niezywnosciowych jak i zywnosciowych,
jesli chcemy 2 kg surowca 2 razy czesciej wystepujacego, to jest to
rownowazne 1 kg surowca wystepujacemu 2 razy rzadziej od poprzedniego,
- dobra, ktorych nie da sie wyprodukowac, aby zaopatrzyc wszystkich
zainteresowanych, sa wypozyczane,
- produkcja opiera sie na mozliwych zdolnosciach produkcyjnych gospodarki,
- decyzje o wyborze sposobu produkcji (wysokonakladowych), wybieramy przez
referendum,
- propozycje do referendum przedstawiaja grupy eksperckie, ktore wybieramy w
wyborach, organizacje spoleczne, wolni strzelce
-----
Aby do niego dotrzec potrzeba okresu przejsciowego.

Powstaje bank, ktory udziela kredytow w celu
odbudowy firm z spolecznymi fizycznymi srodkami produkcji.
Bank nie przyjmuje lokat.
Bank ma 0% stope rezerw obowiazkowych.
Przetargi maja jasno sprecyzowane wynagrodzenia
pracownikow i wlascicieli firm przystepujacych do
przetargu.
Pieniadze sa przelewane wprost na rachunki pracownikow,
bez posrednictwa wlascicieli prywatnych firm.
Wlasciciele prywatnych firm otrzymuja wynagrodzenie,
zamiast dazenia do osiagania zysku.

Po odbudowaniu potencjalu firm z spolecznymi fuzycznymi
srodkami produkcji mozna przystapic do stopniowego wdrazania
WZBG
-------

Pozdrawiam
Klus

Pozdrowienia
ins




  Jakie jest życie w Nowej Zelandii?

Nie tylko ty byles zaskoczony.
Auckland, ktory znalazlo sie (o ile dobrze pamietam) na piatym
miejscu w swiatowej lokalizacji miast zapewniajacych najlepsze warunki

http://www.mercerhr.com/pressrelease/details.jhtml/dynamic/idContent/...



Zeby troche uscislic grupie ten ranking bral pod uwage nastepujace kryteria:
Mercer's study is based on detailed assessments and evaluations of 39 key
quality of living determinants, grouped in the following categories:
Political and social environment (political stability, crime, law
enforcement, etc.)
Economic environment (currency exchange regulations, banking services, etc.)
Socio-cultural environment (censorship, limitations on personal freedom,
etc.)
Medical and health considerations (medical supplies and services, infectious
diseases, sewage, waste disposal, air pollution, etc.)
Schools and education (standard and availability of schools, etc.)
Public services and transportation (electricity, water, public transport,
traffic congestion, etc.)
Recreation (restaurants, theatres, cinemas, sports and leisure, etc.)
Consumer goods (availability of food/daily consumption items, cars, etc.)
Housing (housing, household appliances, furniture, maintenance services,
etc.)
Natural environment (climate, record of natural disasters)

A do tego tuz za Auckland (o dziesiatki punkta mniej) byly takie miasta jak
Dusseldorf, Frankfurt, Munich.

Firma, ktora sporzadzila ranking na podstawie ankiety zajmuje sie
consultingiem w zakresie zarzadzania zasobami ludzkimi. A raport jest
skierowany do miedzynarodowych organizacji przemieszczajacych ludzi miedzy
swoimi oddzialami na swiecie. W Nowej Zelandii ten raport jest bardziej
popularny niz jakakolwiek tego typu publikacja, z wiadomych wzgledow, ale
moim zdaniem jest nieadekwatny jezeli chodzi o odpowiedz na pytanie chlopaka
z Polski, ktory ma zamiar przyjechac do NZ szukac pracy i szczescia.

A tutaj otwierajacy oczy inny ranking - kraje OECD od najdrozszego do
najtanszego (poziomy cen w stosunku do zarobkow):

      Denmark 131 138
      Switzerland 137 138
      Norway 134 137
      Iceland 126 124
      Sweden 119 123
      Ireland 117 122
      Luxembourg 114 119
      Japan 121 119
      Germany 110 114
      Finland 111 113
      Netherlands 107 111
      United Kingdom 104 110
      Austria 105 110
      France 105 108
      Belgium 102 107
      Italy 97 101
      OECD 100 100
      Australia 90 99
      United States 102 98
      New Zealand 87 96
      Canada 91 95
      Spain 86 93
      Greece 79 84
      Portugal 77 80
      Korea 67 65
      Mexico 65 62
      Hungary 55 61
      Czech Republic 53 55
      Turkey 50 54
      Slovak Republic 47 52
      Poland 49 48

Przemo