krokko wie lepiej

| Tak jest Krokko, nawet Rada Europy nie wie gdzie jest Europa - tylko
| TY to wiesz.

Nie tylko ja , ale na pewno nie wie tego Lord Judd i co poniektórzy kolesie z RE

Zresztą brytyjscy "arystokraci" to wielcy "specjaliści" od geografii , że już
wpomnę Lloyda George'a, a Judd palnął głupotę pewnie nie ostatni raz

BTW.2 W Radzie Europy jest np. Turcja ( Azja mniejsza he, he ) co już dużo mówi
o jakości geografów w tej organizacji :DD , a jest jeszcze Azerbejdżan - Europa
pełną gębą :DD



Slyszales kiedys o mapach politycznych? Europa (Council of Europe)
uznaje ten region za czesc kontynentu. Czeczenia (legalne wladze) w
pelni sie z tym zalozeniem zgadzaja. To sa fakty, tak to funkcjonuje
oficjalnie.

Bardzo mi przykro, ale opinia krokko na ten temat nikogo nie
obchodzi.

A Turcja, to nawet do Unii Europejskiej kandyduje - czyz nie? I Rosja
tez jest uwazana za kraj europejski, chociaz w wiekszosci jest w Azji.


     

  [radio] Pracownicy MPK zaniepokojeni planami
http://www.radiomerkury.pl/index.php?art=27815

dodano: 2008-06-10 18:36
MPK - zmiany bez rewolucji

Nie planuję rewolucji w MPK - mówi wiceprezydent Poznania Mirosław
Kruszyński. Poznańskim radnym przedstawił on projekt restrukturyzacji
spółki. Projekt wywołał wątpliwości u niektórych radnych i niepokój
pracowników MPK.

W październiku ma powstać Zarząd Transportu Miejskiego, który przejmie
większość obecnych zadań MPK. W sumie zajmie się całą organizacją
komunikacji publicznej w mieście, łącznie z zarządzaniem infrastrukturą i
sprzedażą biletów. MPK ograniczy się wyłącznie do przewozów.

Taki schemat funkcjonuje we wszystkich dużych miastach Polski i jest zgodny
z wymogami Unii Europejskiej. Jeśli Poznań nie dostosuje się do tych
przepisów, może mieć kłopot z otrzymaniem unijnych dotacji. A Poznań złożył
aż sześć komunikacyjnych wniosków. Walczy m.in. o sto milionów euro na zakup
tramwajów, remont Kaponiery i ulicy Grunwaldzkiej - tłumaczy wiceprezydent
Kruszyński.

Miasto chce też, aby przez najbliższe pięć lat tylko MPK obsługiwało
komunikację w Poznaniu.

foto: Tomasz Jędraszczak, Radio Merkury


  Zamknięcie Mostowej - jakie objazdy ?
http://www.poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/706479.html

CENTRUM - Budowa torowiska - kłopoty dla kierowców

W sobotę rozpocznie się końcowy etap budowy trasy tramwajowej na Rataje. Od
samego rana prace ruszą na ulicy Mostowej, na odcinku od ul. Kazimierza
Wielkiego do ul. Wierzbowej. Zgodnie z planem roboty na tym odcinku zakończą
się w połowie maja.

Mimo początkowych zapowiedzi ul. Mostowa nie zostanie całkowicie wyłączona z
ruchu. Drogowcy wyznaczyli bowiem pas dla podróżujących tym odcinkiem. I tak
kierowcy jadący od ulicy Kazimierza Wielkiego będą mogli udać się przez pas
na Mostowej do ul. Grobla i ul. Wierzbowej.
To kolejne utrudnienie dla kierowców w tej części miasta. Nadal trwają
bowiem prace na ul. Józefa Dowbora Muśnickiego. Budowana jest tam
kanalizacja. Z tego powodu jezdnia została zwężona tylko do jednego pasa
ruchu.

Roboty na Mostowej powinny zakończyć się 15 maja. Znacznie dłużej, bo do 25
lipca, potrwają utrudnienia na ul. Józefa Dowbora Muśnickiego. Po tym
terminie zacznie obowiązywać już taka organizacja ruchu, jaka będzie
funkcjonowała po otwarciu trasy dla pojazdów MPK na Rataje, między innymi
ul. Za Groblą zostanie wyłączona z ruchu i stanie się tak zwanym ślepym
odcinkiem.

Przypomnijmy, że budowa trasy tramwajowej na Rataje ma zakończyć się we
wrześniu 2007 roku. Będzie ona przebiegała ul. Podgórną, przez pl.
Bernardyński, J.Dowbora Muśnickiego i Mostową. Inwestycja ta jest
współfinansowana przez Unię Europejską.

RAF  -  Głos Wielkopolski


  Limity na dorsza ością niezgody
Drogi autorze artykułu,
Komisja Baltycka nie wyznacza limitów połowowych. Organizacja ta funkcjonowała na mocy międzynarodowej konwencji podpisanej w Gdańsku w 1972 roku do 31 stycznia 2006 roku.Nigdy nie działała przy Unii, a Unia Europejska była krajem członkowskim Komisji. Zbyt wiele nieścisłości jak na jeden artykuł!!!!!

     

  Inicjatywa#2 - Inicjatywa w sferze kultury
Pytać zawsze warto i trzeba, ale czy ktoś w ogóle w Lubinie dziś chce i realnie może zmieniać jego krajobraz kulturalny poprzez np.:

- tworzenie lokalnych koalicji na rzecz realizacji okazjonalnych akcji ogólnopolskich (WOŚP) oraz imprez postrzeganych dotąd jako prestiżowe dla miasta (o zasięgu ponadregionalnym i wysokiej renomie - OFPF);

- przygotowywanie nowatorskich projektów, programów i przedsięwzięć autorskich ośrodków kultury podejmowanych przy współpracy z różnymi instytucjami, placówkami kultury, oświaty, stowarzyszeniami i organizacjami społecznymi, grupami nieformalnymi, liderami kultury funkcjonujących w środowisku lokalnym;

- pozyskiwanie środków na udział własny w realizacji projektów, programów i przedsięwzięć kulturalnych (z budżetu samorządu, od biznesu lokalnego, z fundacji i programów krajowych a w dalszej kolejności z programów Unii Europejskiej oraz fundacji zagranicznych).

Może władza samorządowa ze swoją polityką i strategią w sferze kultury w środowisku lokalnym – podejmująca decyzje o podziale środków na cele kultury (dotacje dla ośrodków kultury i imprez ważnych dla społeczności lokalnej; dofinansowanie projektów zgłaszanych przez organizacje pożytku publicznego), a może ktoś inny...

Myślę, że przede wszystkim właśnie o to trzeba dziś pytać...

  Kyokushin-kan
Z tego co wiem to IKO jak i wiekszosc innych japonskich organizacji i nie tylko japonskich dziala jako firmy i wtedy nie ma demokratycznych problemow. Nie mow mi tez ze organizacje europejskie ( w tym polskie) wybieraja forme stowarzyszen z powodow innych niz ulgi podatkowe (mam oczywiscie na mysli swiat pelnokontaktowego karate)

wiec to sa firmy a nie organizacje. ten model byl cwiczony przez ostatnie 30-40 lat i jego mozliwosci znamy, wyczerpaly sie. nowe twory ida ta sama droga, rozwijajac sie na poczatku na bazie entuzjazmu nowo wierzacych. ja twierze ze nie ma jakosciowych zmian, ktore rzeczywiscie bylyby przelomowe.
Shinkyokushin czy Kan nie sa tutaj wyjatkiem. Niby sa Non profit, ale tu nie chodzi o pieniadze tylko o strukture, ktora ma hierarchiczny i scentralizowany system zarzadzania z jednoosobowym kierownictwem na czele.
Czemu nie mozna sobie wyobrazic ze w organizacjach karate, tak jak w Unii europejskiej co rok zmienia sie przewodnictwo w organizacji?
W Szwajcarii i W Wlk. Brytanii (IFK Kyokushin) maja General Annual meeting i wybieraja wladze na rok. W Polsce kazdy zarzad organizacji jest wybierany na 4-5 lat. W innych organizacjach - praktycznie dozywotnio.
Dlatego w Polsce nie ma lepszych czy gorszych organizacji. Bo wszystkie dzialaja na takich samych zasadach, a raczej kwestie personalne sa decydujace.
Jedno pewne przelomu poki co nie bylo i nie bedzie. Jest tylko jedna organizacja w Polsce, ktora z mienila przez lata swojego funkcjonowania szefa - IFK Kyokushin.
Sprawa mnie bezposrednio dotyczy, wiec moze nie powinienem tego przykladu podawac, ale innego poki co nie ma.

  Straż Kolejowa ma zastąpić Straż Ochrony Kolei
http://finanse.wp.pl/wid,8631439,wiadomosc.html

Straż Kolejowa ma zastąpić Straż Ochrony Kolei

Straż Kolejowa ma przejąć obowiązki działającej obecnie Straży Ochrony
Kolei - tak zakłada poselski projekt ustawy o Straży Kolejowej, który we
wtorek Sejm przesłał do prac w komisji.

Jak wyjaśnił poseł-sprawozdawca Krzysztof Tchórzewski (PiS), na skutek zmian
w organizacji polskich kolei Straż Ochrony Kolei utraciła status formacji
państwowej i ma takie uprawnienia jak każda inna firma ochrony. Zachodzi
więc potrzeba gruntownej reorganizacji ochrony kolei, podkreślił poseł.

Projekt ustawy zakłada, że Straż Kolejowa ma być służbą państwową i będzie
wyposażona w uprawnienia gwarantujące utrzymanie właściwego poziomu
bezpieczeństwa na obszarach kolejowych i w pociągach.

Tchórzewski zwrócił uwagę, że w większości krajów Unii Europejskiej
funkcjonują wyspecjalizowane państwowe służby odpowiedzialne za
bezpieczeństwo na kolei.

Zdaniem Jana Tomaki (PO) projekt jest niedopracowany. Tomaka miał
wątpliwości, czy w kosztach projektu ujęto wszystkie jednorazowe koszty
związane z powołaniem nowych służb. Zwrócił też uwagę na brak opinii
niektórych resortów, np. Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Spraw
Wewnętrznych i Administracji).

Zarówno przedstawiciele koalicji, jak i opozycji byli zgodni co do tego, że
projekt czekają poprawki w trakcie prac parlamentarnych. Reprezentanci
klubów wyrazili też gotowość do pracy nad tym projektem.

Wiceminister transportu Mirosław Chaberek powiedział, że stanowisko rządu w
tej sprawie nie jest jeszcze do końca ustalone, ale kierunek zarysowany w
tym projekcie zasługuje na poparcie.


  Federacja Zielonych Gaja ostrzega przed szarą strefą dorsza

Tomasz Cukiernik, portalspozywczy.pl
08-10-2008 , 15:51
Strona 2 z 3
fot. www.portalmorski.pl

- Czy Komisja Europejska zmusza polskich rybaków, by złomowali swoje kutry?

Absolutnie nie, zgodnie z przepisami Komisji Europejskiej złomowanie jednostek jest w pełni dobrowolne. Oczywiście stosuje się tu szereg zachęt w postaci wysokich premii za złomowanie. W Polsce w minionym programie operacyjnym premie za złomowanie wynosiły 3-6 krotnej wartości ubezpieczeniowej jednostki i były najwyższe w UE. Ich wysokość była ustalona w porozumieniu z rybakami.

- W jaki sposób okresy ochronne na Bałtyku szkodzą interesom polskich rybaków?

Okresy ochronne chronią dorsza w trakcie koncentracji przed- tarłowych i tarłowych. Wszędzie na świecie istnieje ochrona w trakcie rozrodu. Tak więc okresy ochronne są w interesie rybaków, bo pozwalają na spokojne tarło, a tym samym utrzymanie zasobów.

- Czy Unia Europejska dąży do zniszczenia polskiego rybołówstwa?

A jaki interes Unia miałaby w niszczeniu polskiego rybołówstwa? Przepisy UE są jednakowe dla wszystkich i jeśli polskie rybołówstwo będzie się do nich stosować to bez najmniejszych wątpliwości przetrwa choć w zredukowane, ale funkcjonujące w ramach prawnych UE i ekonomicznie opłacalne.

- Czy polscy rybacy sami nie są w stanie chronić łowionych ryb na Bałtyku i w tym zakresie konieczna jest polityka ogólnounijna?

Morze Bałtyckie jest morzem unijnym i nie ma możliwości prowadzenia narodowych polityk rybackich. Już w 1975 roku powstała Międzynarodowa Komisja Rybołówstwa Morza Bałtyckiego aby ustalić wspólne ramy zarządzania zasobami bo te przemieszczają się pomiędzy strefami poszczególnych państw. Obecnie gdy stref nie ma wspólne zarządzanie w ramach Unii Europejskiej jest konieczne. Rybaków bałtyckich na forum KE reprezentuje Komitet Doradczy Morza Bałtyckiego ( jego członkostwo to 75% organizacje rybackie i 25% tzw. Zieloni) i on wnosi szereg postulatów na forum KE. Od tego jak mocną reprezentacje rybacy bałtyccy ( za wyjątkiem Rosji) wypracują sobie w KE na tyle będą mogli wpływać na politykę rybacką w tym rejonie.

- Czy polscy rybacy odczuwają unijne kary za nadmierny połów?

Oczywiście tak. Błędna polityka poprzedniego rządu opóźniła przygotowanie i zatwierdzenie Programu Operacyjnego na lata 2007-2013 i bardzo usztywniła stanowisko KE w negocjacjach. Konieczne jest oddanie 8000 ton przełowionego w roku 2007 dorsza. Komisja żądał zgodnie z przepisami 14 000 ale ostatecznie uzgodniono, że będzie to tylko 8000 ton spłacanych w ciąg 4 lat a nie jak mówi odpowiednie rozporządzenie KE w roku 2008.
Strony: « poprzednia | 1 | 2 | 3 | na

  Federacja Zielonych Gaja ostrzega przed szarą strefą dorsza
- Czy Unia Europejska dyskryminuje polskich rybaków w stosunku do rybaków zachodnioeuropejskich?
Zdecyd owanie nie. Komisja traktuje wszystkie państwa w jednakowy sposób. Jednakże państwo, które świadomie łamie przepisy KE i jeszcze publicznie namawia rybaków do jego łamania (wypowiedzi byłego ministra i wiceministra z Ministerstwa Gospodarki Morskiej) nie może liczyć na to, że KE nie podejmie dyscyplinujących kroków.

- Połowy jakich bałtyckich ryb są teraz opłacalne, a jakich nie?

Dorsz i łosoś są najbardziej opłacalnymi gatunkami. Problem rybaków to że w większości są uwikłani w cała siatkę pośredników, którzy nie ponosząc kosztów zbierają największe zyski . Wystarczy spojrzeć na ceny płacone rybakowi i te, które są na rynku. Rybacy powinni się zjednoczyć i poszukiwać najlepszych sposobów uzyskania wysokiej ceny. Jest spora grupa, która to robić zaczyna. Organizacje Producenckie rybaków maja na celu budowanie rynku i powinny do tego dążyć. Jest to proces, który się zaczął, ale wymaga on jeszcze czasu.

- Czy z powodu ograniczeń i limitów rozszerza się według Pana szara strefa nielegalnych połowów w Bałtyku?

Ograniczenia i limity są podstawą działania szarej strefy. Widać jednak wyraźnie, że okres swobodnej" szarej strefy już minął i polscy rybacy będą musieli przestrzegać ustalanych limitów. Od tego nie ma już odwrotu. Jest to bolesny proces, ale dla dobra polskiego rybołówstwa (a nie poszczególnych rybaków czy pośredników) musi on trwać i zostać doprowadzony do końca.

- Jaką widzi Pan przyszłość polskich rybaków w Unii Europejskiej?

Polskie rybołówstwo na pewno będzie istnieć, choć w okrojonej formie. Będzie ono musiało się zmodernizować, szczególnie sektor połowów pelagicznych. Proces ten już się zaczął. Jest sporo rybaków chcących przetrwać i funkcjonować w oparciu nie o dorsza a o takie gatunki jak śledź czy szprot.

Rozmawiał: Tomasz Cukiernik

  PO, pierwszy powód do wstydu
Od 1998 członek, 1999-2001 członek zarządu, zaś w latach 2001-2005 prezes zarządu Transparency International Polska, polskiego oddziału ogólnoświatowej organizacji ds. walki z korupcją. Zrzekła się tej funkcji w lipcu 2005 w związku z podjęciem decyzji o kandydowaniu do Sejmu RP z list PO. Od 2001 zasiada w Radzie Konsultacyjnej Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. W 2005 była wśród założycieli Stowarzyszenia Pamięci Narodowej.

W 2004 brała udział w audycie OECD oraz przygotowywaniu raportu dotyczącego stopnia wdrożenia programów antykorupcyjnych w Bułgarii, Rumunii oraz Turcji w związku z akcesją tych państw do Unii Europejskiej.

Znana z ostrych antykorupcyjnych wypowiedzi i jako zdecydowany krytyk warszawskich elit Unii Wolności i SLD rządzących miastem w latach 1994-2002, które określa się mianem "układu warszawskiego". Doprowadziła do ujawnienia m.in. nieprawidłowości związanych z pozyskiwaniem przez deweloperów, sprzecznie z interesem Warszawy oraz Skarbu Państwa, gruntów na podstawie tzw. "ustawy Glapińskiego", funkcjonowaniem systemu płatnego parkowania WAPARK (została w związku z tym usunięta przez radnych koalicji UW-SLD z przewodniczenia Komisji Rewizyjnej Rady Warszawy), przyznawaniem mieszkań z tzw. "puli 3%" (przyznawanym przez władze miasta między innymi prokuratorom i innym prominentnym funkcjonariuszom publicznym) oraz budową parku wodnego "Warszawianka". Za swoje wystąpienia była wielokrotnie pozywana przez osoby, którym zarzucała nieprawidłowości w postępowaniu (m.in. Piotr Fogler, Maria Zamoyska, Marek Rasiński, Spółdzielnia Mieszkaniowa "Dembud", "Mitex" S.A. oraz "Echo Investment" S.A. (Michał Sołowow) - nie przegrała jednak żadnego z wymienionych procesów. W odpowiedzi na jej zaangażowanie, grupa osób związanych z "układem warszawskim" próbowała obciążyć ją zarzutem nieprawidłowości związanych z przeprowadzoną przez nią budową mieszkania oraz jego wykupem. Zarówno sąd karny, jak i cywilny a także organy nadzoru budowlanego uwolniły ją od wszystkich stawianych jej zarzutów, wykazując przy tym złą wolę i sprzeczne z prawem działanie funkcjonariuszy publicznych.



Błogosławieni, Zygmunt, którzy nie mając nic do powiedzenia nie oblekają tego w słowa. Ja wiem, że w niektórych mediach Piterę się pewnie przedstawia jako nieudolną babę, ale prawda jest zupełnie inna. Sam oglądałem parę lat temu w TVP reportarz na temat walki z układem warszawskim i zasługi Pitery były oczywiste. Śmieszą mnie naprawdę tego typu zarzuty wobec niej.

  Rząd chce zlikwidować media publiczne
W piątek Sejm zdecydował o zwolnieniu z abonamentu RTV emerytów, rencistów oraz bezrobotnych. Telewizja Polska wydała specjalne oświadczenie, w którym czytamy, ze "Platforma Obywatelska dąży do trwałego osłabienia, a wręcz likwidacji mediów publicznych". Innego zdania jest organizacja BCC.

Sejm RP podjął dzisiaj decyzję o nowelizacji ustawy o abonamencie radiowo-telewizyjnym. Jest to pierwszy krok do zapowiadanej przez koalicję rządową całkowitej likwidacji abonamentu od 1 stycznia 2009 roku.

Brak decyzji o jakiejkolwiek refundacji ograniczanych ustawą wpływów abonamentowych jest dowodem, że Platforma Obywatelska dąży do trwałego osłabienia, a wręcz likwidacji mediów publicznych - pisze w oświadczeniu Aneta Wrona, rzecznik TVP.

Według TVP, decyzja ta jest szczególnie niebezpieczna, gdyż uderza w fundamenty funkcjonowania mediów publicznych, które są nieodzownym elementem nowoczesnego społeczeństwa w Unii Europejskiej.

Z obliczeń KRRiT wynika, że wprowadzone tak szerokie zwolnienia z obowiązku płacenia abonamentu spowodują zmniejszenie wpłat do końca roku o minimum 230 mln złotych (w tym 132,3 mln złotych na rzecz TVP).

Tak drastyczny spadek przychodów z abonamentu a także zapowiadana przez koalicję rządową jego całkowita likwidacja, doprowadzą w niedalekiej przyszłości do sytuacji, gdy TVP nie będzie w stanie realizować ustawowych zadań misyjnych, współtworzyć i upowszechniać dzieł kultury, dbać o tożsamość narodową Polaków, inicjować i rozwijać debatę w najważniejszych sprawach społecznych i państwowych - alarmuje TVP.

Z kolei Business Centre Club (BCC), organizacja przedsiębiorców, pozytywnie ocenia zapowiedzi premiera w sprawie całkowitego zniesienia opłat abonamentowych za radio i telewizję. Według BCC, media publiczne powinny być finansowane z PIT przy jednoczesnym, ustawowym zakazie nadawania reklam.

  Eurosocjalizm
9 maja - dzień Unii Europejskiej, a jednocześnie w Rosji dzień zwycięstwa. Z tej okazji różne proeuropejskie organizacje zorganizowały w Gliwicach imprezę (koncerty, wycieczki dzieci z Węgier i ogólnie propaganda) pt. "Dzień Europy". Więc my, niewyżyta liberalna młodzież postanowiliśmy się przebrać za socjalistycznych aktywistów (białe kosztule, czerwone krawaty, kaszkiety itd.), transparenty z różnymi bzdurnymi przepisami Unii (że marchewka to owoc, banan nie może być za duży, a w autobusie trzeba zapinać pasy itp.), megafon i czerwone flagi No i krzyczeliśmy, że my, socjaliści kochamy unię, bo dzięki niej mamy dopłaty, "zasiłki dla wszystkich" itd

Owszem, trochę na wyrost porównujemy UE do ZSRR. Ale czy na pewno? Nie możemy obniżyć np. Vatu na niektóre towary, bo zabrania Unia. Nie możemy wprowadzić wielu ustaw, które byłyby w sumie słuszne - bo nie pozwala Unijny Wielki Brat. Podtrzymujemy socjaldemokrację nie tylko dlatego, że wyborcy w Polsce w zdecydowanej większości nie mają pojęcia o polityce, ekonomii i zdrowym rozsądku, ale także dlatego, że unijni eurokraci nam nie pozwalają się zbytnio uliberalnić...
Urzędnik unijny ma zawsze rację. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak wiele naprawdę BZDURNYCH przepisów funkcjonuje w Unii (mogę przytoczyć kilka ciekawszych). Wszystkie dziedziny gospodarki są przeregulowane (znacznie bardziej, niż za socjalizmu), wszechobecne są kontrole, które nie pozwalają złapać oddechu przedsiębiorcom. Do tego urzędnik ma niemal nieograniczoną władzę - może np. zmienić warzywo w owoc albo jednym ruchem ręki doprowadzić świetnie prosperującą firmę do bankructwa - bo ma upartego właściciela, który nie chce dać w łapę...

Nie jestem wrogiem Unii jako pomysłu samego w sobie. Ale bardzo nie podoba mi się mieszanie się eurokratów w nasze wewnętrzne, jak i międzynarodowe rynki.

Abstrahuję od tego, że gdyby rynek był naprawdę wolny, to żadne unie nie byłyby potrzebne...

  Marek Borowski w Gnieźnie
Czytając wypowiedź Miłki aż dziw bierze co ona robi w koalicji z sdpl ? Po prostu Zieloni2004 kompletnie do tego nie pasują! Po co im to było ? taka fajna organizacja w innych państwach, może warto iść tym torem, a nie podczepiać się pod partyjkę w stylu "niewypał" ?



Zieloni 2004 są bardzo małą partią, która buduje swoje struktury od początku i jest również bardzo nowa (funkcjonuje od 2004 r. - stąd ta nazwa). Jeśli ktoś ma jakiekolwiek doświadczenie polityczne to wie, że taka partia nie ma szans startować w wyborach samodzielnie, chociażby usiłując zebrać 5000 podpisów w 21 okręgach, żeby móc się zarejestrować.

Prawica nawet nie wchodzi w rachubę przy zawieraniu jakiejkolwiek umowy wyborczej, więc można ich od razu skreślić jako potencjalnych sojuszników wyborczych. Jesteśmy szczególnie niepopularni z LPRem i chyba Kaczyński też za nami nie przepada. W momencie kiedy rozważaliśmy jakąś umowę, SLD było jeszcze przed swoją kuracją "odmłodzającą", Unia Lewicy była na granicy rozpadania się, demokraci.pl nie chcieli z nami rozmawiać (choć wiele osób od nas głosowała czy była związana z UW w dawnych latach), a SDPL i Borowski zaoferowali nam porozumienie bardzo w porządku o startowaniu z ich list wyborczych i o współpracę w obszarach wspólnych.

Tu http://www.zieloni2004.pl/portal/index.php?s2=582 można przeczytać umowę.

Była to jedyna partia, która przyjęła, że Zieloni to może nie wielka siła polityczna w tym konkretnym momencie, ale bardzo prawdopodobnie siła ciągła, która zostanie i będzie się rozwijała na polskiej scenie politycznej. Jesteśmy już członkami Europejskiej Partii Zielonej i elementy Zielonego programu zaczęły się już wkradać do wielu aspektów życia publicznego. Mamy wrażenie, że będzie to tendencja wzrastająca. Wydaje nam się, że tworzenie się silnego Zielonego ruchu to kwestia około 20 lat i jesteśmy gotowi na to tyle lat pracować.

  Międzynarodowe Stosunki Gospodarcze
Przedmioty jakie będą na MSG (uwaga, nieoficjalne dane!)

SEMESTR I
Matematyka
Mikroekonomia
Podstawy prawa
Podstawy zarządzania
Informatyka
J1
J2
WF

SEMESTR II
Statystyka opisowa
Makroekonomia
Rachunkowość międzynarodowa
Historia gospodarcza świata
Podstawy zarządzania w biznesie międzynarodowym
J1 (45h)
J2 (45h)
WF

SEMESTR III
Międzynarodowe stosunki gospodarcze
Finanse międzynarodowe
Międzynarodowe transakcje gospodarcze
Funkcjonowanie Unii Europejskiej
Marketing międzynarodowy
J1 (45h)
J2 (45h)
WF

SEMESTR IV
Międzynarodowe stosunki gospodarcze
Rozliczenia w obrocie międzynarodowym
Międzynarodowe prawo cywilne i handlowe
Ekonomika handlu zagranicznego
Marketing handlu zagranicznego
Rachunkowość operacji w handlu zagranicznym
Dokumentacja w handlu zagranicznym
Jednolity rynek europejski
Międzynarodowe organizacje gospodarcze
Transformacje gospodarek w Europie Środkowo-Wschodniej

SEMESTR V
Ekonomika handlu zagranicznego
Marketing handlu zagranicznego
Wspólna polityka handlowa
Ubezpieczenia w handlu zagranicznym
Dokumentacja w handlu zagranicznym
Protokół dyplomatyczny
Gospodarka oparta na wiedzy
Gospodarka krajów rozwijających się
Innowacyjność i przedsiębiorczość
Seminarium dyplomowe

SEMESTR VI
Polityka regionalna Unii Europejskiej
Polityka rolna Unii Europejskiej
Negocjacje w handlu zagranicznym
Zarządzanie jakością w handlu zagranicznym
Etyka biznesu
Ocena projektów inwestycyjnych wg standardów UE
Międzynarodowe zarządzanie zasobami ludzkimi
Ekonomia Wschodzących Rynków
Ochrona środowiska jako problem globalny
Seminarium dyplomowe

  Bezplatne chipowanie psów w Warszawaie
Gminy oplacajac akcje chipowania, czesto przy tej okazji, tworza wlasna baze danych. A i owszem, ma ona dzialanie i zasieg lokalny, i na terenie UE na nic sie ona nie zda.

I uscislajac, co powiedzial pan weterynarz s_shann:

Znakując swoje zwierzę w lecznicy upewnij się czy lekarz współpracuje z Polskim Towarzystwem Rejestracji i Identyfikacji Zwierząt i czy po oznakowaniu numer mikroczipa wprowadzony zostanie do bazy danych.

Jako właściciel masz prawo uzyskać taką informację a lekarz ma obowiązek takiej informacji udzielić. Sama informacja że dane przekazywane są do "Ogólnopolskiej Bazy Danych" jest niewystarczająca.

Gwarancją umieszczenia rekordu w bazie danych jest podpisanie druku rejestracyjnego.



Niemniej, jesli lekarz, nie wspolpracuje z tym towarzystwem swiat sie nie konczy, poniewaz mozna psa samemu zarejstrowac w bazie danych. Nie jest to ani skomplikowana, ani kosztowna operacja.

W Polsce funkcjonuja:
- Miedzynarodowa Baza danych, do ktorej wpis pupila jest darmowy
oraz
- Polskie Towarzystwo Rejestracji i Indentyfikacji Zwierzat, gdzie wpis w baze danych kosztuje 30 zl (oplata pobierana jednorazowo, dozywotnia).

Oba Towarzystwa to partnerzy Europetnetu:

EUROPEAN PET NETWORK powstał w 1997 roku w Brukseli i zrzesza najważniejsze bazy danych z terenu Państw Unii Europejskiej. Założeniem tej organizacji jest ujednolicenie kwestii elektronicznego znakowania zwierząt, polegające na umieszczeniu zbiorów z poszczególnych krajów, w jednej i ogólnodostępnej bazie danych. Pozwala to na odnalezienie danych zaczipowanego zwierzęcia w dowolnym kraju Europy i Świata.



Teraz chyba wszystko powinno byc jasne.

PS. Przeraza mnie ogrom braku tak wielu istotnych informacji, badz wystepowania sprzecznych danych na temat akcji.

  WSHE w Brzegu - Pytania i opinie.
Nowe specjalności w WSHE

Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna w Brzegu poszerza zakres swojej oferty edukacyjnej. Na zatwierdzenie Ministerstwa Edukacji i Sportu czekają wnioski o nowe specjalności: zarządzanie środowiskiem i pedagogika wieku dziecięcego, które funkcjonować będą w uczelni od nowego roku szkolnego 2005/2006.

Studia na kierunku ochrona środowiska, specjalność zarządzania środowiskiem będą przygotowywać specjalistów do programowania, organizowania oraz prowadzenia kontroli działalności w zakresie ochrony i kształtowania środowiska w ujęciu lokalnym, regionalnym i krajowym. W toku studiów absolwenci tej specjalności zdobędą taką wiedzę z zakresu biologii, ekologii, chemii, informatyki, która pozwoli im podejmować pracę w administracji, przemyśle, rolnictwie, instytucjach zajmujących się zintegrowanym zarządzaniem środowiskiem takich jak: urzędach ochrony środowiska, służbach ochrony przyrody, zakładowych służbach ochrony środowiska, biurach projektowych, społecznych organizacjach ekologicznych, w przedsiębiorstwach pracujących na rzecz ochrony środowiska.
Na specjalności pedagogika wieku dziecięcego studia trwać będą siedem semestrów i przygotowywać będą absolwentów do pracy z dzieckiem od wieku niemowlęcego do młodszego wieku szkolnego według najnowszych standardów MENiS. Studenci wyposażeni zostaną w wiedzę teoretyczną z zakresu psychologii rozwojowej dziecka i teoretycznych podstaw pedagogiki. Uzyskają kompetencje diagnostyczne i pedagogiczne w zakresie procesu edukacji w okresie wieku dziecięcego. Absolwent zostanie przygotowany do indywidualnej pracy z małym dzieckiem jako opiekun oraz do pracy w różnego rodzaju instytucjach wychowania przedszkolnego. Tytuł licencjata na tej specjalności daje uprawnienia do pełnienia funkcji opiekuńczych na rynku pracy w całej Unii Europejskiej.
Zajęcia na specjalnościach zarządzanie środowiskiem i pedagogika wieku dziecięcego prowadzić będą w WSHE w Brzegu najwybitniejsi uczeni z Uniwersytetu Wrocławskiego i Opolskiego

  Prawo UE powinno bardziej chronić internautów
Według przedstawicieli unijnej organizacji ENISA prawo Unii Europejskiej powinno zostać przystosowane do rzeczywistości uwzględniającej specyfikę portali społecznościowych, a także pojawiające się zagrożenia związane z korzystaniem z tego rodzaju witryn oraz innych serwisów stworzonych wedle idei Web 2.0.

Przedstawiciele Europejskiej Agencji ds. Bezpieczeństwa Sieci i Informacji (ENISA) są zdania, że prawo unijne w obecnym kształcie nie gwarantuje odpowiednich narzędzi legislacyjnych, które umożliwiałyby efektywne zwalczanie działań związanych z naruszaniem prywatności, publikowaniem wizerunków i danych osobowych osób trzecich i podszywaniem się pod nich. "Należy dobrze przemyśleć możliwości zneutralizowania pojawiających się niebezpieczeństw" - mówi Andreas Pirotti, kierujący pracami agencji ENISA. Podkreśla on również, że istnieje potrzeba podniesienia świadomości internautów w jaki sposób funkcjonują witryny stworzone w idei Web 2.0. "Niewiele osób zdaje sobie sprawę, ze treści raz opublikowane w Internecie są dla zwykłego człowieka niemal niemożliwe do usunięcia. Nieliczni zdają sobie również sprawę z niebezpieczeństw związanych z ujawnianiem prywatnych informacji osobom przypadkowo poznanym za pomocą sieci społecznościowej" - mówi Andreas Pirotti. Jego zdaniem znaczenie działań zmierzających do podniesienia bezpieczeństwa online wzrasta wraz z popularyzacją dostępu do Internetu i jego kluczową rolą w dzisiejszej gospodarce.

Organizacja ENISA została utworzona w 2004 roku. Jej podstawowym zadaniem jest monitorowanie różnego rodzaju aspektów związanych z bezpieczeństwem online. Mandat agencji ENISA wygada za trzy lata. Najprawdopodobniej w 2011 roku jej rolę przejmie europejski regulator telekomunikacyjny, którego utworzenie planuje Komisja Europejska.

DiGiT

  dam procent za sponsoring
PROTEST

Olsztynski Klub Menedzera protestuje przeciwko planom budowy fabryki
mebli w Bartoszycach, na terenie Warminsko-Mazurskiej Specjalnej
Strefy Ekonomicznej. Inwestycje mialaby realizowac firma MM
International wchodzaca w sklad Grupy Schieder - jednego z
najwiekszych w Europie producentow mebli. Uprzywilejowana fabryka
mebli bylaby zwolniona przez 20 lat w calosci lub w czesci z podatku
dochodowego. Wskutek protekcjonizmu wladz RP, niewlasciwie pojetego
interesu spolecznego, los pozostalych firm zajmujacych sie produkcja
mebli jest zagrozony.

Region Warmii i Mazur uznawany jest za zaglebie meblarskie. W
wojewodztwie dziala okolo 150 firm zajmujacych sie produkcja mebli.
Branza zatrudnia okolo 5 tys. pracownikow (drugie tyle pracuje na
rzecz tych przedsiebiorstw). OKM przed dwoma laty - z powodow tych
samych co obecnie - skutecznie protestowal przeciwko budowie na
terenie W-MSSE wytworni pasz. Wtedy to, wladze wojewodztwa i Strefy
zapewnialy, ze dobor inwestorow bedzie bardzo ostrozny, tak by nie
naruszal on zasad konkurencji. Wojewoda w pismie skierowanym do Klubu
zapewnial nawet, ze do rady nadzorczej Strefy zostana wprowadzeni
przedstawiciele srodowisk przedsiebiorcow. Niestety, zadna z
deklaracji nie zostala spelniona. Obecnie umozliwia sie jednej z firm
budowe na preferencyjnych warunkach fabryki mebli. OKM sprzeciwia sie
tej inwestycji poniewaz:

Uprzywilejowana fabryka mebli dzialajaca na terenie strefy, naruszajac
warunki konkurencji, bedzie miala destrukcyjny wplyw na rynku
surowcowym i pracowniczym. Przedsiebiorstwa dzialajace poza strefa - w
wiekszosci male i srednie firmy rodzinne - nie beda w stanie wytrzymac
konkurencji cenowej na rynku zaopatrzeniowym i detalicznym zarowno w
kraju, jak i za granica.

Na terenie Strefy nie powinny inwestowac firmy zajmujace sie produkcja
mebli. W ostatnich latach male i srednie przedsiebiorstwa meblarskie
zainwestowaly w polnocno-wschodniej Polsce kilkadziesiat milionow
dolarow. Firmy te konkuruja ze soba na rownych warunkach i na obszarze
daleko wybiegajacym poza Warmie i Mazury.

Z ankiety przeprowadzonej przez Olsztynski Klub Menedzera, w ktorej
wzielo udzial kilkanascie firm meblarskich polnocno-wschodniej Polski,
wynika, ze suma korzysci powstalych z budowy fabryki jest nizsza niz
koszta spoleczne tej inwestycji. Uprzywilejowana fabryka MM
International mialaby zatrudniac 40 osob. Tymczasem z ankiety wynika,
ze 80 proc. firm ograniczy produkcje o 30-50 proc. a co piata z
dzialajacych fabryk zbankrutuje. Z obliczen OKM wynika, ze zachwianie
warunkow konkurencji ograniczy zatrudnienie w przedsiebiorstwach
funkcjonujacych poza strefa przynajmniej o 150-200 osob. Moce
produkcyjne ankietowanych przedsiebiorstw wykorzystane sa obecnie
w okolo 70 procentach. Oznacza to, ze funkcjonujace firmy meblarskie
przygotowane sa na ewentualny zwiekszony popyt, zas wszelkie nowe
inwestycje w tym sektorze, wznoszone na rownych zasadach, obarczone sa
ogromnym ryzykiem.

Umozliwienie jednej z firm wybudowania na wyjatkowo preferencyjnych
warunkach kolejnej fabryki (mimo, ze ma ona juz zaklad w Bartoszycach)
jest zalegalizowaniem nieuczciwej konkurencji, wyrazem protekcjonizmu
panstwa wobec wybranych podmiotow gospodarczych, a tym samym
szykanowaniem pozostalych przedsiebiorstw. Jest to sprzeczne z art. 32
Konstytucji RP oraz art. 92 Traktatu Rzymskiego regulujacego te
kwestie w Unii Europejskiej. Uwazamy, ze pod spolecznie nosnymi
haslami wzrostu zatrudnienia w W-MSSE, realizowane sa partykularne
interesy duzej, wplywowej, zagranicznej firmy. OKM informuje, ze w
przypadku nieskutecznosci protestu rozpocznie kampanie lobbyingowa na
szczeblu Komisji Europejskiej. Zamierzamy wykazac, ze wladze polskie
nie przestrzegaja zasad wolnej konkurencji i szykanuja male i srednie
przedsiebiorstwa.

Funkcjonowanie jednej firmy na terenie W-MSSE i poza nia, doprowadzi
do wewnetrznego transferu zyskow. W konsekwencji przedsiebiorstwo
dzialajace jednoczesnie w strefie i poza nia moze przez wiele lat
w ogole nie placic podatku dochodowego, co dodatkowo uderza w male i
srednie firmy dzialajace poza strefa.

Domagamy sie udzialu przedstawicieli organizacji przedsiebiorcow
w komisjach przetargowych decydujacych o tym, kto moze zainwestowac
w strefie specjalnej (uwaza tak prawie 100 proc. ankietowanych firm).
Nie zgadzamy sie bowiem, aby w strefie inwestowaly przedsiebiorstwa
tych samych branz co firmy juz dzialajace w regionie, bedace motorem
gospodarczym Warmii i Mazur.


  dam procent za sponsoring
PANOWIE,

do Wasacza pretensje, do Wasacza, poki jeszcze pieczatke
w Kancelarii podbija. To juz ostatnia chwila.

m

PROTEST

Olsztynski Klub Menedzera protestuje przeciwko planom budowy fabryki
mebli w Bartoszycach, na terenie Warminsko-Mazurskiej Specjalnej
Strefy Ekonomicznej. Inwestycje mialaby realizowac firma MM
International wchodzaca w sklad Grupy Schieder - jednego z
najwiekszych w Europie producentow mebli. Uprzywilejowana fabryka
mebli bylaby zwolniona przez 20 lat w calosci lub w czesci z podatku
dochodowego. Wskutek protekcjonizmu wladz RP, niewlasciwie pojetego
interesu spolecznego, los pozostalych firm zajmujacych sie produkcja
mebli jest zagrozony.

Region Warmii i Mazur uznawany jest za zaglebie meblarskie. W
wojewodztwie dziala okolo 150 firm zajmujacych sie produkcja mebli.
Branza zatrudnia okolo 5 tys. pracownikow (drugie tyle pracuje na
rzecz tych przedsiebiorstw). OKM przed dwoma laty - z powodow tych
samych co obecnie - skutecznie protestowal przeciwko budowie na
terenie W-MSSE wytworni pasz. Wtedy to, wladze wojewodztwa i Strefy
zapewnialy, ze dobor inwestorow bedzie bardzo ostrozny, tak by nie
naruszal on zasad konkurencji. Wojewoda w pismie skierowanym do Klubu
zapewnial nawet, ze do rady nadzorczej Strefy zostana wprowadzeni
przedstawiciele srodowisk przedsiebiorcow. Niestety, zadna z
deklaracji nie zostala spelniona. Obecnie umozliwia sie jednej z firm
budowe na preferencyjnych warunkach fabryki mebli. OKM sprzeciwia sie
tej inwestycji poniewaz:

Uprzywilejowana fabryka mebli dzialajaca na terenie strefy, naruszajac
warunki konkurencji, bedzie miala destrukcyjny wplyw na rynku
surowcowym i pracowniczym. Przedsiebiorstwa dzialajace poza strefa - w
wiekszosci male i srednie firmy rodzinne - nie beda w stanie wytrzymac
konkurencji cenowej na rynku zaopatrzeniowym i detalicznym zarowno w
kraju, jak i za granica.

Na terenie Strefy nie powinny inwestowac firmy zajmujace sie produkcja
mebli. W ostatnich latach male i srednie przedsiebiorstwa meblarskie
zainwestowaly w polnocno-wschodniej Polsce kilkadziesiat milionow
dolarow. Firmy te konkuruja ze soba na rownych warunkach i na obszarze
daleko wybiegajacym poza Warmie i Mazury.

Z ankiety przeprowadzonej przez Olsztynski Klub Menedzera, w ktorej
wzielo udzial kilkanascie firm meblarskich polnocno-wschodniej Polski,
wynika, ze suma korzysci powstalych z budowy fabryki jest nizsza niz
koszta spoleczne tej inwestycji. Uprzywilejowana fabryka MM
International mialaby zatrudniac 40 osob. Tymczasem z ankiety wynika,
ze 80 proc. firm ograniczy produkcje o 30-50 proc. a co piata z
dzialajacych fabryk zbankrutuje. Z obliczen OKM wynika, ze zachwianie
warunkow konkurencji ograniczy zatrudnienie w przedsiebiorstwach
funkcjonujacych poza strefa przynajmniej o 150-200 osob. Moce
produkcyjne ankietowanych przedsiebiorstw wykorzystane sa obecnie
w okolo 70 procentach. Oznacza to, ze funkcjonujace firmy meblarskie
przygotowane sa na ewentualny zwiekszony popyt, zas wszelkie nowe
inwestycje w tym sektorze, wznoszone na rownych zasadach, obarczone sa
ogromnym ryzykiem.

Umozliwienie jednej z firm wybudowania na wyjatkowo preferencyjnych
warunkach kolejnej fabryki (mimo, ze ma ona juz zaklad w Bartoszycach)
jest zalegalizowaniem nieuczciwej konkurencji, wyrazem protekcjonizmu
panstwa wobec wybranych podmiotow gospodarczych, a tym samym
szykanowaniem pozostalych przedsiebiorstw. Jest to sprzeczne z art. 32
Konstytucji RP oraz art. 92 Traktatu Rzymskiego regulujacego te
kwestie w Unii Europejskiej. Uwazamy, ze pod spolecznie nosnymi
haslami wzrostu zatrudnienia w W-MSSE, realizowane sa partykularne
interesy duzej, wplywowej, zagranicznej firmy. OKM informuje, ze w
przypadku nieskutecznosci protestu rozpocznie kampanie lobbyingowa na
szczeblu Komisji Europejskiej. Zamierzamy wykazac, ze wladze polskie
nie przestrzegaja zasad wolnej konkurencji i szykanuja male i srednie
przedsiebiorstwa.

Funkcjonowanie jednej firmy na terenie W-MSSE i poza nia, doprowadzi
do wewnetrznego transferu zyskow. W konsekwencji przedsiebiorstwo
dzialajace jednoczesnie w strefie i poza nia moze przez wiele lat
w ogole nie placic podatku dochodowego, co dodatkowo uderza w male i
srednie firmy dzialajace poza strefa.

Domagamy sie udzialu przedstawicieli organizacji przedsiebiorcow
w komisjach przetargowych decydujacych o tym, kto moze zainwestowac
w strefie specjalnej (uwaza tak prawie 100 proc. ankietowanych firm).
Nie zgadzamy sie bowiem, aby w strefie inwestowaly przedsiebiorstwa
tych samych branz co firmy juz dzialajace w regionie, bedace motorem
gospodarczym Warmii i Mazur.

--
Archiwum listy dyskusyjnej pl-biznes
http://www.newsgate.pl/archiwum/pl-biznes/




  dam procent za sponsoring

PROTEST

Olsztynski Klub Menedzera protestuje przeciwko planom budowy fabryki
mebli w Bartoszycach, na terenie Warminsko-Mazurskiej Specjalnej
Strefy Ekonomicznej. Inwestycje mialaby realizowac firma MM
International wchodzaca w sklad Grupy Schieder - jednego z
najwiekszych w Europie producentow mebli. Uprzywilejowana fabryka
mebli bylaby zwolniona przez 20 lat w calosci lub w czesci z podatku
dochodowego. Wskutek protekcjonizmu wladz RP, niewlasciwie pojetego
interesu spolecznego, los pozostalych firm zajmujacych sie produkcja
mebli jest zagrozony.

Region Warmii i Mazur uznawany jest za zaglebie meblarskie. W
wojewodztwie dziala okolo 150 firm zajmujacych sie produkcja mebli.
Branza zatrudnia okolo 5 tys. pracownikow (drugie tyle pracuje na
rzecz tych przedsiebiorstw). OKM przed dwoma laty - z powodow tych
samych co obecnie - skutecznie protestowal przeciwko budowie na
terenie W-MSSE wytworni pasz. Wtedy to, wladze wojewodztwa i Strefy
zapewnialy, ze dobor inwestorow bedzie bardzo ostrozny, tak by nie
naruszal on zasad konkurencji. Wojewoda w pismie skierowanym do Klubu
zapewnial nawet, ze do rady nadzorczej Strefy zostana wprowadzeni
przedstawiciele srodowisk przedsiebiorcow. Niestety, zadna z
deklaracji nie zostala spelniona. Obecnie umozliwia sie jednej z firm
budowe na preferencyjnych warunkach fabryki mebli. OKM sprzeciwia sie
tej inwestycji poniewaz:

Uprzywilejowana fabryka mebli dzialajaca na terenie strefy, naruszajac
warunki konkurencji, bedzie miala destrukcyjny wplyw na rynku
surowcowym i pracowniczym. Przedsiebiorstwa dzialajace poza strefa - w
wiekszosci male i srednie firmy rodzinne - nie beda w stanie wytrzymac
konkurencji cenowej na rynku zaopatrzeniowym i detalicznym zarowno w
kraju, jak i za granica.

Na terenie Strefy nie powinny inwestowac firmy zajmujace sie produkcja
mebli. W ostatnich latach male i srednie przedsiebiorstwa meblarskie
zainwestowaly w polnocno-wschodniej Polsce kilkadziesiat milionow
dolarow. Firmy te konkuruja ze soba na rownych warunkach i na obszarze
daleko wybiegajacym poza Warmie i Mazury.

Z ankiety przeprowadzonej przez Olsztynski Klub Menedzera, w ktorej
wzielo udzial kilkanascie firm meblarskich polnocno-wschodniej Polski,
wynika, ze suma korzysci powstalych z budowy fabryki jest nizsza niz
koszta spoleczne tej inwestycji. Uprzywilejowana fabryka MM
International mialaby zatrudniac 40 osob. Tymczasem z ankiety wynika,
ze 80 proc. firm ograniczy produkcje o 30-50 proc. a co piata z
dzialajacych fabryk zbankrutuje. Z obliczen OKM wynika, ze zachwianie
warunkow konkurencji ograniczy zatrudnienie w przedsiebiorstwach
funkcjonujacych poza strefa przynajmniej o 150-200 osob. Moce
produkcyjne ankietowanych przedsiebiorstw wykorzystane sa obecnie
w okolo 70 procentach. Oznacza to, ze funkcjonujace firmy meblarskie
przygotowane sa na ewentualny zwiekszony popyt, zas wszelkie nowe
inwestycje w tym sektorze, wznoszone na rownych zasadach, obarczone sa
ogromnym ryzykiem.

Umozliwienie jednej z firm wybudowania na wyjatkowo preferencyjnych
warunkach kolejnej fabryki (mimo, ze ma ona juz zaklad w Bartoszycach)
jest zalegalizowaniem nieuczciwej konkurencji, wyrazem protekcjonizmu
panstwa wobec wybranych podmiotow gospodarczych, a tym samym
szykanowaniem pozostalych przedsiebiorstw. Jest to sprzeczne z art. 32
Konstytucji RP oraz art. 92 Traktatu Rzymskiego regulujacego te
kwestie w Unii Europejskiej. Uwazamy, ze pod spolecznie nosnymi
haslami wzrostu zatrudnienia w W-MSSE, realizowane sa partykularne
interesy duzej, wplywowej, zagranicznej firmy. OKM informuje, ze w
przypadku nieskutecznosci protestu rozpocznie kampanie lobbyingowa na
szczeblu Komisji Europejskiej. Zamierzamy wykazac, ze wladze polskie
nie przestrzegaja zasad wolnej konkurencji i szykanuja male i srednie
przedsiebiorstwa.

Funkcjonowanie jednej firmy na terenie W-MSSE i poza nia, doprowadzi
do wewnetrznego transferu zyskow. W konsekwencji przedsiebiorstwo
dzialajace jednoczesnie w strefie i poza nia moze przez wiele lat
w ogole nie placic podatku dochodowego, co dodatkowo uderza w male i
srednie firmy dzialajace poza strefa.

Domagamy sie udzialu przedstawicieli organizacji przedsiebiorcow
w komisjach przetargowych decydujacych o tym, kto moze zainwestowac
w strefie specjalnej (uwaza tak prawie 100 proc. ankietowanych firm).
Nie zgadzamy sie bowiem, aby w strefie inwestowaly przedsiebiorstwa
tych samych branz co firmy juz dzialajace w regionie, bedace motorem
gospodarczym Warmii i Mazur.


  Oddłużone PKP PR trafią w ręce samorządów
http://info.elblag.pl/index1.php?id=news_&wybrano=11865&idkat=9

Jutro wicemarszałek woj. warmińsko - mazurskiego Grzegorz Nowaczyk spotka
się z wiceministrem infrastruktury Juliuszem Engelhardtem, z którym
rozmawiać będzie o przygotowaniach spółki PKP Przewozy Regionalne do
usamorządowienia.

Poniżej rozmowa z Grzegorzem Nowaczykiem, członkiem Zarządu Województwa
Warmińsko-Mazurskiego, odpowiedzialnym za organizację transportu publicznego
w regionie.

- Panie marszałku, bardzo dużo mówi się ostatnio o usamorządowieniu spółki
Polskich Kolei Państwowych Przewozy Regionalne. Mógłby nam pan Marszałek
wytłumaczyć „co to jest to usamorządowienie” i na czym będzie polegało?

- Usamorządowienie jest to przekazanie majątku państwowego w ręce państwowe.
Zmianie ulegają jedynie szczeble. Rozmawiając jednak o PKP Przewozach
Regionalnych musimy od razu wspomnieć o ogromnym długu tej spółki, który
aktualnie wynosi 2,16 miliarda złotych. Rząd Polski postanowił, iż dług ten
zostanie spłacony na mocy Ustawy z dnia 25 kwietnia 2008 roku, która
przyznaje PKP PR dotację w wysokości 2,16 miliarda złotych. Dotacja ta z
kolei ma zostać przeznaczona na spłatę zadłużenia. Ustawa w dalszej części
planuje udzielenie PKP Spółka Akcyjna kredytu, który zostanie spłacony
poprzez przekazanie na rzecz Skarbu Państwa wszystkich udziałów PKP S.A. w
spółce PKP Przewozy Regionalne. Oznacza to, że PKP Przewozy Regionalne
zostaną oddłużone z zaległych należności i staną się własnością Skarbu
Państwa, który to z kolei będzie mógł przekazać udziały PKP PR w ręce
samorządowców.

- Aż 2,16 miliarda złotych, skąd tak wielkie zadłużenie PKP PR?

- Przez lata składało się na to wiele czynników: nietrafne decyzje, mało
atrakcyjne rozkłady, zbyt duże składy wagonów, czy chociażby stan pociągów i
bezpieczeństwa podróży, które to pozostawiały wiele do życzenia. Zaledwie od
kilku lat możemy zobaczyć prace nad poprawą tego stanu i już zaczyna
przynosić to skutek w postaci zwiększonej liczby pasażerów. Również
przystąpienie Polski do Unii Europejskiej przyniosło poruszenie i sprawiło
przypływ unijnych pieniędzy do Polski. Jednak to ciągle za mało.

- Ale przecież na zachodzie też funkcjonują przewozy regionalne i wszędzie
one są dotowane.

- Jednak na zachodzie już dość dawno zdano sobie sprawę, że lokalne przewozy
pasażerskie nie przynoszą dochodów. Poza tym Unia Europejska daje ogromne
dopłaty do przewozów drogowych (np. budowa dróg). Ostatecznie jednak
najbardziej przełomowe było zestawienie kosztów wypadków drogowych, których
bardzo duża liczba ukazała konieczność dotowania przewozów regionalnych.
Niestety w Polsce koleje były zmuszone do samodzielnego finansowania, co
doprowadziło między innymi do wcześniej wspomnianego zadłużenia.

- Jaka w tym wszystkim jest rola Unii Europejskiej?

- Unia Europejska wystąpiła z ustawodawstwem zakazującym finansowania
deficytowych przewozów pasażerskich. Polska przystępująca do Unii
Europejskiej musiała przyjąć te rozwiązania. Jednak do zabezpieczenia
niedochodowych przewozów i pokrycia strat związanych z ich utrzymaniem nie
było chętnych. Rząd szukając sposobu pozbycia się problemu, postanowił
przerzucić obowiązki zapewnienia regionalnych przewozów pasażerskich na
samorządy wojewódzkie. Samorządy, choć niechętnie, przyjęły nowe
rozwiązanie. Następne lata zaczęły przynosić coraz większe korzyści
wynikające z przewozów. W końcu w roku poprzednim spółka wykazała po raz
pierwszy w historii profit. Jednak Unia Europejska wydała jasne dyrektywy
dotyczące dofinansowywania deficytowych przewozów regionalnych. Aby otrzymać
jakiekolwiek środki, wpierw muszą zostać one oddłużone.

- Jak widzimy rząd podjął już kroki w celu oddłużenia PKP PR, ale co tak
naprawdę uzyskamy dzięki temu?

- Oddłużenie umożliwi pozyskiwanie środków unijnych na zakup nowych pojazdów
i wagonów kolejowych. Dodatkowo przekaże władzę nad PKP PR samorządom, co
przyczyni się do się do pełnej kontroli nad środkami przeznaczonymi na
przewozy regionalne. W praktyce oznacza to lepsze gospodarowanie finansami
Spółki PKP PR, która z chwilą przekazania udziałów samorządowcom będzie
musiała stosować się do Kodeksu spółek cywilnych. W efekcie Województwo
Warmińsko-Mazurskie będzie miało 5,4 procent udziałów w Spółce PKP przewozy
regionalne w Warszawie.

Źródło: Gabinet Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego


  Zarzadzanie swiatelkami by Cezar - baj, baj ?-:(
Witam,

Zarzadzanie swiatelkami szlag trafil?
Z Zycia Warszawy:

MARCIN HADAJ
Co dalej z Cezarem

Miasta nie stać na system zarządzania ruchem

Urzędnicy wycofują się z walki z miejskimi korkami. Obojętny im jest los
kierowców, którzy już dziś z trudem przebijają się przez stolicę. Stolica
zrezygnowała z systemu mającego zmniejszyć korki.

Cezar, komputerowy centralny system zarządzania ruchem, który miał
pierwotnie wejść w życie w latach 90., definitywnie przechodzi do historii.
Z centralnego dopasowywania sygnalizacji do natężenia ruchu na ulicach nici.
Urzędnicy z Ratusza zdecydowali, że na Cezara nie ma pieniędzy.

Tymczasem środki - na podobny projekt - można uzyskać w Unii Europejskiej.
Ale to oznacza wyrzucenie do kosza wszystkich dotychczasowych ustaleń
dotyczących Cezara i rozpoczęcie przygotowań do stworzenia systemu
zarządzania ruchem na nowo od podstaw. Dotychczasowe ustalenia odnoszą się
bowiem do sytuacji sprzed niemal 10 lat. - Jest szansa na dotację UE na ten
cel. Ale tylko jeśli przygotujemy wszystko od zera - wyjaśnia Konstanty
Doniemirski, zastępca dyrektora biura strategii, rozwoju i integracji
europejskiej urzędu Warszawy. Ale szansa nie znaczy: uda się. Zanim miasto
zastanowi się, jak nowy system powinien funkcjonować, określi warunki nowego
przetargu na wykonanie rozwiązań technicznych, dokładnie sprecyzuje, gdzie w
pierwszej kolejności wprowadzić udogodnienia, może minąć od kilkunastu
miesięcy do kilku lat.

Wprawdzie urzędnicy zapewniają, że wiążące decyzje w tej sprawie powinny
zapaść w tym roku, to jest to mało prawdopodobne, bo do ustalenia pozostało
wiele rzeczy. Ale nawet jeśli, to system i tak nie zacząłby działać
wcześniej niż w 2007-2008 roku. Tymczasem sytuacja na warszawskich drogach
jest dramatyczna. Pokonanie głównych ulic miasta w godzinach szczytu jest
zajęciem przyprawiającym niektórych o stan przedzawałowy. Korki paraliżują
Warszawę nie tylko rano i po południu. Bardzo ciasno jest cały dzień. A
będzie jeszcze gorzej. Z raportu opracowanego przez Mike'a Hollingswortha z
międzynarodowej organizacji ACEA, która zrzesza europejskich producentów
środków transportu, wynika, że w ciągu trzech pierwszych lat po wejściu
Polski do Unii Europejskiej ruch w dużych miastach, w tym przede wszystkim w
Warszawie, wzrośnie o 40 proc. Zamiast około miliona aut stale poruszających
się po stolicy w korkach utknie niemal 1,5 mln samochodów. A to oznacza dla
Warszawy komunikacyjną katastrofę na niewyobrażalną skalę.
------------------------------

Z dobrze poinformowanych zrodel (UM i ZDM) sprawa zostala udupiona bo to
"dziecko" bylego dyrektora ZDM - SDzawlowskiego.
To jakas paranoja jest czy cos?


  Razem dla Przyszłości
Komitet Wyborczy Wyborców Razem dla Przyszłości, skupiający organizacje i
osoby wywodzące się z organizacji pozarządowych, zaprasza przedstawicieli
organizacji pozarządowych na spotkanie Komitetu Okręgowego we Wrocławiu.
Spotkanie odbędzie się w siedzibie Stowarzyszenia Kobiet Aktywnych i
Twórczych, przy ul. Podwale 74a. Celem spotkania jest zapoznanie się z
propozycjami kandydatur do list okręgowych, ustalenie kryteriów ich
weryfikacji, uzgodnienie strategii i sposobów wspólnego działania
(ustanowienie pełnomocników powiatowych, obsadzanie komisji obwodowych,
zbieranie podpisów itp.)

- Inicjatywa Obywatelska "Razem dla Przyszłości" nie ma powiązań z żadnym
 z dotychczasowych, skompromitowanych układów partyjnych - powstała we
Wrocławiu, a jej inicjatorem jest Ireneusz Sikorski, od lat działający
charytatywnie, współzałożyciel Dolnośląskiej Rady Młodzieży, Prezes
Stowarzyszenia Libra - którego celem statutowym jest m.in. wspieranie
aktywności społecznej oraz wyrównywanie szans rozwoju i poziomu życia
defaworyzowanych grup społecznych - www.libra.irbis.home.pl,
www.usmiech.irbis.home.pl
 -   Struktura naszego ruchu tworzona jest w oparciu o organizacje "non
profit" - będące jednym z głównych filarów społeczeństwa obywatelskiego,
reprezentujące środowiska godne  zaufania społecznego z uwagi na
bezinteresowne zaangażowanie w łagodzenie skutków wywołanych oderwaną od
rzeczywistości polityką partyjną;
- Zasadą funkcjonowania ruchu jest wolontariat - bez osobistych apanaży i
materialnych korzyści; jesteśmy otwarci na współpracę z wszelkimi
organizacjami obywatelskimi - zachęcamy do włączenia się w organizację
struktur terenowych "Razem dla Przyszłości", zgłaszania kandydatów do
komisji obwodowych.
- Organizacje, których członkowie już dziś współtworzą inicjatywę,
reprezentują ogromnie szerokie spektrum działania, m.in.: integrację
europejską, międzynarodowe prawo i mieszkalnictwo, medycynę, wspólnoty
mieszkaniowe, spółdzielczość, pomoc środowiskom defaworyzowanym, aktywność
młodzieżową, zapobieganie i walkę z korupcją, aktywizację środowisk
lokalnych - to jest gwarancją właściwej wagi zagadnień prospołecznych w
pracy naszych wspólnych przedstawicieli w Parlamencie Europejskim;
- Wsparcia udzielają nam m.in.: Federacja Organizacji Pozarządowych, Unia
Spółdzielców Mieszkaniowych w Polsce, Fundacja Międzynarodowy Instytut Prawa
i Mieszkalnictwa, Stowarzyszenia Przeciwko Korupcji, Stowarzyszenie Libra,
Stowarzyszenie Mieszkańców Katowic, Centrum Współpracy Europejskiej, Habitat
For Humanity, Dolnośląskie Stowarzyszenie Ochrony Bezrobotnych, Ruch Ochrony
Praw Obywatelskich i Walki z Korupcją i wiele, wiele innych;
- Udział w wyborach, z naszych list, oferujemy młodzieży zaangażowanej w
budowanie społeczeństwa obywatelskiego;

Ireneusz Sikorski
Inicjator, Członek Rady Krajowej, Pełnomocnik Okręgowy dla okręgu 12


  [PR] Niewidomi stracili ważną dla nich linię tramwajową
No to na osłodę jeszcze jedna prasóweczka, nigdzie tu nie widziałem.
Częściowo OT.

"Szlaki" 5 (10) / 2008

Rozmowa "Szklaków"

"DLA DOBRA CHORZOWIAN"
O szansach na organizację EURO 2012 na Stadionie Śląskim, komunikacji
tramwajowej i likwidacji "dwunastki" opowiada Marek Kopel - prezydent
Chorzowa.

Jak ocenia Pan szanse Chorzowa na organizacje mistrzostw EURO 2012 na
Stadionie Śląskim?

- Mamy w ręku wielkie atuty: jedyny w Polsce stadion, który spełnia wymogi
UEFA, najlepszą sieć drogową, dobrą komunikację, coraz więcej hoteli i
zaplecze do zgrupowań uczestników mistrzostw.

Jednak Stadion Śląski jest tylko na liście rezerwowej, co jakiś czas
pojawiają się pogłoski, że nie zagramy EURO na Śląskim?

- Proszę zwrócic uwagę, że po stronie organizatorów odpowiedzialnym za wybór
obiektów był PZPN. W jego interesie leżało, aby w Polsce infrastruktura
stadionowa rozwinęła się w tych miastach, gdzie nie ma jeszcze obiektów z
prawdziwego zdarzenia. Stąd wybór Gdańska, Wrocławia, Poznania i stolicy.
Ostateczne decyzje nie zapadły, a podejmuje je UEFA.

Jak dobrze przygotować się do mistrzostw?

- Chorzów przygotowuje się do przebudowy drogi krajowej łączącej Katowice z
Bytomiem. Dlatego w trakcie realizacji jest projekt budowy nowego przebiegu
drogi krajowej DK 79. Powstają nowe hotele i modernizowany będzie Stadion
Śląski.

W jaki sposób znaleźć dobre rozwiązanie na parkowanie?

- W WPKiW zbudowane będą dwa duże parkingi jednopoziomowe, może także powstać
nowoczesny, wielopoziomowy parking. Być może znajdzie się prywatny inwestor,
który sfinansuje budowę.

A co z komunikacją miejską?

- Miasto postanowiło wnieść - w okresie czterech kolejnych lat - aport
finansowy o wartości 25 milionów złotych do Spółki Tramwaje Śląskie SA, jako
udział finansowy miasta w projekcie "Modernizacja infrastruktury tramwajowej
i trolejbusowej w aglomeracji górnośląskiej wraz z infrastrukturą
towarzyszącą", zgłoszonym do Ministerstwa Infrastruktury. Projekt zakłada
modernizację torowiska w jedenastu miastach, modernizację 85 tramwajów i
zakup 40 nowych. Ma wartość około 700 mln zł, z czego 350 mln zł to dotacja
unijna, 200 mln zł przekażą miasta śląskiej aglomeracji, a 100 mln zł pokryje
spółka Tramwaje Śląskie.

W związku z tramwajami i EURO wielu mieszkańców Chorzowa oraz miłośników
komunikacji miejskiej obwinia Pana o likwicację "dwunastki".

- Jest to efekt analizy tego, co jest niezbędne i kosztów. Linia numer 12
okazała się najmniej efektywna i dublująca się z liniami autobusowymi. Gdyby
została, miasto rocznie musiałoby dopłacić do jej funkcjonowania prawie
milion złotych. Po jej likwidacji kursy autobusów zostaną skorygowane tak,
aby oferta przewozowa dla pasażerów była na podobnym poziomie.

Nie ucierpią na tym pasażerowie?

- Komfort podróżowania pozostanie ten sam, koszty zostaną zminimalizowane.
Dzięki temu będzie można zainwestować w popularniejsze linie, kupić nowe
tramwaje, wyremontować torowiska. Miasto współuczestniczy bowiem w kosztach
utrzymania transportu na swoim terenie. Każdego roku przekazujemy dotację KZK
GOP, która stanowi dopłate do komunikacji autobusowej i tramwajowej w
Chorzowie. Z całej dotacji 38%, czyli ponad 3 mln zł, przeznaczone jest na
dopłate do komunikacji tramwajowej. Prócz tego miasto zajmuje się
utrzymywaniem stanu bieżącego przystanków tramwajowych oraz ich naprawą i
remontowaniem.

Co ważnego dla Chorzowa wydarzyło się w 2008 roku?

- Ten rok jest pierwszym, kiedy na terneie miasta funkcjonuje Chorzowskie
Centrum Kultury. Pod koniec ubiegłego roku - po kilkunastu latach
nieużywania - oddaliśmy, dzięki dotacji z Unii Europejskiej, budynek dawnego
Teatru Miejskiego. To osiągnięcie, z którego w mieście cieszy się środowisko
związane z kulturą. Jeśli chodzi o sprawy sportu, cieszy fakt, że kibice
Ruchu Chorzów dobrze przyjęli przebudowę w obrębie stadionu Ruchu. Nieużywane
boisko boczne zostało przebudowane na nowoczesne boisko treningowe, kosztem
kilku milionów złotych. Dla młodzieży wykonaliśmy również pięć tartanowych
boisk ogólnodostępnych. Poza tym ciągle inwestujemy w nasze drogi. Kilka
zaniedbanych  zostało mocno przebudowanych, a zupełnie nowa droga
poprowadzona została do zakładu segregacji odpadów w dzielnicy Maciejkowice.
W trakcie jest projekt przebudowy DK 79. Wiele zmieniło się również na lepsze
w służbie zdrowia. Rok 2008 należał do stosunkowo udanych, jeśli chodzi o
inwestycje, a finansowo to chyba jeden z najlepszych. W związku z kryzysem
światowym w najbliższych latach już na pewno się taki nie powtórzy.

Rozmawiała Katarzyna Migdoł - Rogóż

pdr
Olo


  :o
http://webhosting.pl/kategorie/e_biznes_i_prawo/2008_05/porozumienie_...

Serwis Wikileaks.org ujawnił, że władze Stanów Zjednoczonych i
pozostałych krajów grupy G8 intensywnie pracują nad wielostronnym
porozumieniem handlowym, zwanym ACTA, które całkowicie zdelegalizuje
nawet niedochodową wymianę zastrzeżonej prawem autorskim informacji.
Nie chodzi tu tylko o tak banalną sprawę, jak delegalizacja
"pirackiej" muzyki - przede wszystkim nowe porozumienie uderzy w takie
witryny jak Wikileaks, które przecież ujawniają dokumenty noszące
klauzule ścisłego zakazu rozpowszechniania.

Prace nad projektem rozpoczęły się w 2007 roku, kiedy to USA, Unia
Europejska, Japonia i Szwajcaria zaproponowały Kanadzie, Australii,
Korei, Meksykowi i Nowej Zelandii przystąpienie do porozumienia,
któremu nadano nazwę "Anti-Counterfeiting Trade Agreement". Dokument
ten został następnie potajemnie dostarczony lobbystom grup związanych
z "własnością intelektualną", tak by mogli skierować mechanizmy
legislacyjne swoich krajów w stronę przyjęcia rozwiązań ACTA.

Dokument zawiera propozycję stworzenia ogólnoświatowego porozumienia w
sprawie bezwzględnego wymuszenia amerykańskiego modelu ochrony praw
autorskich, ze szczególnym uwzględnieniem Internetu. Można w nim
znaleźć paragraf, który jawnie zakazuje funkcjonowania takich witryn
jak The Pirate Bay, jak też posiadania przez obywateli narzędzi, które
mogłyby posłużyć do obejścia zabezpieczeń producentów i utajnienia ich
komunikacji. Zakazane byłyby zatem nie tylko szyfrujące transmisję
klienty BitTorrenta, ale i tanie, popularne odtwarzacze DVD mniejszych
producentów, które nie "szanują" ograniczeń regionalnych i pozwalają
odtwarzać krążki z całego świata.

W dokumencie można także znaleźć opis mechanizmów, które mają zmusić
kraje rozwijające się do przyjęcia nowego reżimu. Przedstawiciel IP
Justice, organizacji walczącej o sprawiedliwy dostęp do dóbr

zostanie zawarte pomiędzy zaproszonymi do dyskusji krajami, jego treść
zostanie <<zamknięta| , a inne kraje, które później będą
<<zapraszane| do podpisania paktu, nie będą mogły renegocjować jego
warunków. Twierdzi się oczywiście, że przystąpienie do ACTA będzie
dobrowolne, ale niewiele krajów będzie miało dość siły, by odmówić
<<zaproszeniu| , po tym jak reguły zostaną już odgórnie ustalone.

Serwis Wikileaks.org przedstawił też dokumenty dowodzące, że politycy
amerykańscy, którzy przygotowali treść porozumienia, są regularnie
sponsorowani przez takie firmy, jak Time Warner, News Corp, Sony i
Walt Disney.

Porozumienie ma być zawarte już niedługo - na planowanym szczycie
grupy G8 w lipcu 2008 roku. Bez względu na to, jakie jest nasze
prywatne stanowisko względem amerykańskiej polityki ochrony własności
intelektualnej, największy niesmak i niepokój budzi nieformalny,
zakulisowy sposób forsowania nowych rozstrzygnięć prawnych przez
pozostające poza demokratyczną kontrolą grupy nacisku.

Proponowaną treść porozumienia ACTA można pobrać pod adresem
file.sunshinepress.org:54445/acta-proposal-2007.pdf.

kurde, wyjdzie na to ze FR bedzie ostatnia ostoja wolnosci ..........


  Sukces negocjacyjny w Luksemburgu – zakończenie sporu
W dawniejszych czasach było radio dające wykładnie prawdy widzianą przez sekretarza najsłuszniejszej organizacji Ludu Pracy .Prawomyślny słuchacz zadawał retoryczne pytania ku zadowoleniu sekretarzy i prelegentów .Pan słuchacz piszący na stronie P.M .Wiernie przypomina mi poprawnego słusznego słuchacza radia .Nieważne że komisarz dziś ma inny krawat Ten serwilizm ,uległość jest ten sam .Można by przejść wobec takich zachowań obojętnie gdyby nie używano perfidnych kłamstw ,obłudy do realizacji określonych celów ,dyskredytowania Związku w oczach członków i sympatyków .Krytykę słuszną należałoby przjąć z pokorą .Tekst przedstawiony przez słuchacza jest perfidnym stekiem oszczerstw człowieka który chorobliwie zazdrości efektów działań Z.R.P.Panie sluchaczu przypomnij pan czytającym kto jest odpowiedzialny za kreowanie polityki rybackiej w Polsce przez ostatnie 20 lat ? Pan wie doskonale że pan Hałubek czy miń Gróbarczyk nie ma nic z tym bagnem do czynienia .Kto zgodził się na połowy przemysłowe na Bałtyku ? Jakie organizacje opiniowały taryfikator kar ,procedury wchodzenia do portu z rybą ? Piszesz pan że winą za sytuację ponoszą działacze Z.R.P .Mieli według pana rzekomo mówić o przeławianiu 3 razy limitu .Te słowa są klasycznym przykładem pańskiej demagogii .Prawda jest taka że dane dot zasobów i połowów na Morzu Bałtyckim są zafałszowane wielokrotnie .Limity tygodniowe państw starej Unii ,ilość przerobionego dorsza są ewidentnym dowodem na niesprawiedliwe traktowanie rybołówstwa polskiego w U.E.Polacy jako członkowie wspólnoty mają prawo być traktowani na równi z innymi członkami U.E. Czy tak oczywiste sprawy są czymś niegodnym szkodliwym ? Prawda w rybołówstwie bałtyckim umożliwi normalną egzystencję wszystkim użytkownikom uprawiających rybołówstwo .Kolejnym fałszem użytym przez poprawnego słuchacza jest kwestionowana liczba członków związku .Przypominam panu że boje z komisarzem toczyliśmy wspólnie ze Z.R.łodz.i Solidarnością 80 .Nie będę prowadzić licytacji kogo jest więcej .Pewnie to nie jest najważniejsze .Dla nas podstawą działalności jest sposób traktowania przez administrację krajową i unijną .Słuchaczowi pewnie to nie przeszkadza domniemywam że pan ani jednego dnia w morzu nie odbył .Brak wiedzy z praktyki łowienia ,szykanowania przez kontrolery Polskie ,Unijne ,w morzu na łowiskach .Po powrocie procedury zgłaszania 1 godz przed wejściem do portu ,Kontrole zapisów dziennika i tak w kółko aż do obrzydzenia działalności .Utrudnianie pracy szyprom nie zna granic panu to wcale nie przeszkadza .Powiem panu że dzieje się to kosztem bezpieczeństwa żeglugi .O procedurach które powinny być wykonane przed wejściem do poru pisać nie będę bo i tak pan tego nie pojmnie .Szyper wchodząc do portu przeżywa lęk jak będzie wykonywana kontrola inspekcji rybołówstwa . Wprowadzone procedury są skuteczną zaporą do podjęcia pracy 1 szypra .Niezwykle trudno jest znależć chętnego .Innym ważnym problemem który pan oczywiście pominął pewnie nie słyszał to szczególny model funkcjonowania obiegu dokumentów wymaganych przez administrację Urzędów Morskich .Takich plików papierów wymaganych na tankowcach ,gazowcach itp w rybołówstwie żadnego kraju europejskim poza Polską nie ma .Procedury jak z czasów komisarzy ludowych .Może pan zada sobie trud dlaczego tak archaiczne przepisy nie przeszkadzały w działalności ryb. działaczom przez ostatnie 20 lat ?Dla podejmującego pracę na morzu bariera finansowa jest często przeszkodą skutecznie zniechęcającą .Pan możesz nas oczerniać oskarżac zapewniam pana że to i tak nie odniesie zamierzonego celu .Walczyć będziemy do skutku daliśmy próbkę w Warszawie .Było nas tylko część delegacji .Potrafimy się zmobilizować .Jeśli się poddamy to przegramy .

  Kutry pod kontrolą pograniczników
Rybacy zbojkotowali wczorajsze spotkanie z ministrem rolnictwa i rozwoju wsi, które miało się odbyć w Morskim Instytucie Rybackim w Gdyni. Podczas debaty miały być omawiane propozycje zmian w sektorowym programie operacyjnym na lata 2007-2013. Rybacy mają bowiem szansę na ponad miliard euro dofinansowania. Problem w tym, że urzędnicy mają inne niż rybacy pomysły na wykorzystanie tych dotacji. Co gorsza - pracownicy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wysłali do Brukseli projekt SPO bez konsultacji ze środowiskiem rybackim.

W latach 2007-2013 na całe rybołówstwo do wykorzystania będzie 1,3 mld euro. Pieniądze mają być przeznaczone na rybołówstwo morskie i śródlądowe oraz przetwórstwo rybne. Zdaniem urzędników z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, najwięcej pieniędzy powinno być przeznaczone na modernizację i rozbudowę portów rybackich oraz poprawę komunikacji w tych portach. W programie zakłada się również kolejną likwidację, o ponad 30 proc., floty rybackiej zajmującej się połowami dorszy. Jednocześnie urzędnicy zakładają zwiększenie o 15 proc. zatrudnienie w firmach zajmujących się rybołówstwem i przetwórstwem rybnym.

Ponadto prawie jedna trzecia funduszy (około 300 mln euro) ma być przeznaczona na utworzenie przy urzędach marszałkowskich specjalnych agend, które będą się zajmowały weryfikacją i oceną wniosków o dofinansowanie, składanych przez środowiska rybackie. Zdaniem samych rybaków, to wyrzucanie pieniędzy w błoto.

- Nikt nam nie potrafi powiedzieć, po co te instytucje mają powstać i czym się mają zajmować - mówi Piotr Necel ze Zrzeszenia Rybaków Morskich z Gdyni. - Tymczasem w planach na ten cel przeznaczono aż 33 procent wszystkich środków. Mamy również odmienne zdanie co do modernizacji floty rybackiej. Według naszej propozycji, Unia Europejska powinna dofinansować 60 procent kosztów, a resztę rybacy. Według projektu rządowego, UE dołoży tylko 40 procent. Żadnego z rybaków nie będzie stać na tak wysokie wydatki. Tym bardziej, że urzędnicy, zamiast pomóc nam w rozwoju, planują likwidację ponad 30 procent całej floty rybackiej zajmującej się połowami dorszy.

Necel powiedział nam również, że urzędnicy z Ministerstwa Rolnictwa wcale nie konsultowali programu ze środowiskami rybackimi, mimo że rybacy wysłali swoje propozycje. - Daliśmy ministrowi czas do 20 sierpnia. Jeżeli do tego terminu nie spotka się z nami, wyślemy nasze propozycje bezpośrednio do Brukseli i powiemy unijnym urzędnikom, że projekt rządowy nie był z nami konsultowany - dodaje Necel.
Do sprawy wrócimy.

Będą rozmowy

Kazimierz Plocke, wiceminister do spraw rybołówstwa w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Czas na przesyłanie projektów do Unii Europejskiej przesunięto do końca sierpnia, więc będzie jeszcze okazja do spotkania ze środowiskami rybackimi i omówienia projektów na lata 2007-2013. Nie chcemy nikogo niszczyć i likwidować. Naszym zamiarem jest jak najlepsze i najbardziej skuteczne wykorzystanie tych funduszy. Natomiast co do lokalnych liderów, którzy mają powstać przy urzędach marszałkowskich, to nieprawdą jest, że ich funkcjonowanie pochłonie jedną trzecią dotacji. Poza tym dzięki liderom wnioski o dofinansowanie składane przez organizacje rybackie będą lepiej sprawdzane.

Hubert Bierndgarski - NaszeMiasto.pl

  Edro Trans


EDRO-TRANS jest firmą specjalizującą się w transporcie międzynarodowym samochodami o ładowności do 25 ton. Specjalizacją firmy jest głównie przewóz materiałów niebezpiecznych ADR wszystkich klas.

Firma prowadzi działalność od 1991 r, rozbudowując swój tabor do ponad 70 zestawów samochodowych (plandeki 13,6 m plus chłodnie). Na dzień dzisiejszy tabor jest systematycznie odnawiany i wymieniany zgodnie i europejskimi normami EUR-3.

Początki działalności to obsługa rynku niemieckiego z czasem poszerzona o rynek Austrii, Francji, Włoch i Hiszpanii, które stanowią główny portfel zamówień EDRO-TRANS. Z roku na rok dostosowując się do coraz to nowych wymagań i przepisów Klienta (będącego członkiem Unii Europejskiej), który stawia wymagania na wejściu do procesu usług transportowych i określa swoje zadowolenie po zakończonej usłudze, zachodziła konieczność określenia zgodności z uznanymi na świecie systemami jakości dla branży motoryzacyjnej.

Firma posiada certyfikat zarządzania jakością zgodnego z wymogami ISO 9001:2000 od lutego 2004 roku.

Oferta usług:

Wykonujemy przewozy do i z następujących krajów; Niemcy, Belgia, Holandia, Francja, Hiszpania, Czechy, Austria, Węgry, Włochy

Oferta sprzętowa:

Firma oferuje w ruchu międzynarodowym ponad 70 zestawów samochodowych (plandeki 13,6 m plus chłodnie).
OC Przewoźnika - opiewa na kwotę 300 tys. USD

Polityka jakości wynika ze strategii rozwoju firmy EDRO-TRANS - jest ona filarem funkcjonowania oraz utrzymania pozycji firmy na rynku usług samochodowego transportu lądowego.

Polityką firmy jest zapewnienie możliwie najwyższego poziomu usług spełniających oczekiwania naszych partnerów handlowych, realizowanych na czas, pozbawionych szkód, będących rekomendacją do dalszych kontaktów.

POLITYKA EDRO-TRANS REALIZOWANA JEST PRZEZ:

- Systematyczne uzyskiwanie jakości świadczonych usług od pierwszego kontaktu z Klientem, aż do realizacji usługi.
- Stałe modernizowanie bazy transportowo - sprzętowej poprzez wprowadzenie ciągników siodłowych spełniających najwyższe normy emisji spalin.
- Współdziałanie właściciela firmy ze wszystkimi pracownikami w zapobieganiu przyczyn powstawania nieprawidłowości.
- Rozwój komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej, doskonalenie pracowników oraz organizacji pracy.

Kontakt:

Edro-Trans
ul. Sosnowa 5
44-200 Rybnik
Tel. (0-32) 422 17 00

www.edro.com.pl

Auta z firmy EDRO-TRANS poniżej:





(C) lkw-infos.eu

  PG Przyrodnicze "Lasy i Parki Narodowe"
co do entuzjazmu parkowców - raczej go nie widać podwyżki obiecano nam od czerwca 2007 (jeszcze przed utworzeniem projektu ustawy) obiecanki............
Takie obiecanki słyszę od 10 lat pracy -nigdy nie spełnione. Parki stracą bardzo dużo- w projekcie jest mowa o samofinansowaniu instytucji a nie o finansowaniu przez np. fundusz leśny. w załączeniu stanowisko dyrektorów PN.

Izabelin, dnia 20 kwietnia 2007r.
Minister Środowiska
na ręce Głównego Konserwatora Przyrody
Pana Andrzeja Szwedy -Lewandowskiego

Propozycja działań w zakresie funkcjonowania Parków Narodowych w świetle zmian ustawy o finansach publicznych i przedstawionej propozycji projektu koncepcyjnego ustawy o Państwowym Gospodarstwie Przyrodniczym
„Lasy i Parki Narodowe”
1. Park narodowy jednostką sektora finansów publicznych.
Dokonać zmiany w projekcie ustawy o finansach publicznych z dnia 03.04.2007r. poprzez dodanie w artykule 6 punktu 15 „Park narodowy” oraz przygotowanie projektu rozporządzenie w zakresie finansowania i rachunkowości. Takie rozwiązanie powoduje utrzymanie dotacji budżetowej na dotychczasowym poziomie oraz stwarza możliwości zatrzymania dochodów własnych, uzyskiwania dotacji z różnych źródeł w tym z Unii Europejskiej.
2. Park narodowy jednostką budżetową.
Likwidacja gospodarstw pomocniczych powoduje zmniejszenie środków w dyspozycji Parków o około 60 mln zł. rocznie. W celu zapewnienia funkcjonowania Parków narodowych, które wszystkie dochody oddawałyby do budżetu państwa, dotacja budżetowa do Parków narodowych z budżetu Państwa winna wzrosnąć o około 60-70 mln zł. do łącznej kwoty około 130 mln zł rocznie.
3. Włączenie Parków Narodowych w strukturę Lasów Państwowych.
Propozycja ta spowoduje :
&middot; utrzymanie dotacji budżetowej na parki narodowe na dotychczasowym poziomie,
&middot; prawdopodobny wzrost nakładów finansowych na parki narodowe,
&middot; osłabienie obecnej samodzielności parków narodowych niezbędnej dla realizacji celów ochrony przyrody w interesie ogólnospołecznym w specyficznych warunkach przyrodniczych, społecznych i ekonomicznych każdego parku narodowego,
&middot; pojawienie się tendencji do standaryzacji organizacji, zatrudnienia, finansowania i oceny działalności parków narodowych wg. schematów gospodarczych Lasów Państwowych,
&middot; odejście od standardów międzynarodowych ochrony przyrody, obniżenie prestiżu parków narodowych w skali krajowej i międzynarodowej ( wykreślenie parków narodowych z listy IUCN), uzyskanego w wyniku kilkudziesięcioletniego wysiłku załóg parków narodowych, środowisk naukowych, resortu ochrony środowiska, organizacji finansowych, środowisk politycznych i organów ustawodawczych.
&middot; powstanie niepokojów społecznych w zespołach pracowniczych parków narodowych w wyniku zagrożenia redukcją zatrudnienia

Propozycja ta może być rozpatrywana w przypadku udokumentowanego braku możliwości realizacji rozwiązań wymienionych w punkcie 1 lub 2. Prace nad nią powinny być prowadzone równolegle ze zmianami ustawy o Ochronie przyrody i ustawy Natura 2000. Konieczne jest precyzyjne określenie zasad finansowania i kompetencji administracyjnych w nowych strukturach organizacyjnych oraz poddanie tych rozwiązań szerokiej dyskusji społecznej i organów doradczych.
Ewentualność wdrożenie w życie propozycji wałczenie Parków narodowych w struktury LP może być rozpatrywane po zapewnieniu wyeliminowania negatywnych skutków wymienionych powyżej.

Z wyrazami szacunku
Dyrektorzy Parków Narodowych
zebrani w dnia 20.04.2007r
w Izabelinie

  Dokąd zmierza Unia Europejska
Mam nadzieję że UE w obecnej formie przypominająca ZSRR, zarówno od strony organizacyjno-politycznej (biurokracja i komisarze, ludowi komisarze) oraz gospodarczej, jak najszybciej się rozleci. Idea wolnego handlu i wymiany jest dobra, ale funkcjonuje ona jedynie na papierze, a w praktyce dla wybranych. Poza tym mamy bariery, regulacje, koncesje i stosy papierów, nikomu nie potrzebnych, ale koniecznych unijnej biurokracji dla stwarzania wrażenia o potrzebie bycia.
Jeśli chodzi o jakość tych kadr, to proszę obejrzeć krótki filmik.

http://pl.youtube.com/watch?v=O3d9fe5xCFc

Jak widzę ten głupkowaty uśmiech Barroso, to niedobrze się robi.
A dla wyjaśnienia, to z Wikipedii czym jest Komisja Europejska:
Komisja Europejska to organ wykonawczy Unii Europejskiej. Jest instytucją wspólnotową odpowiedzialną za bieżącą politykę Unii, nadzorującą prace wszystkich jej agencji i zarządzającą jej funduszami.

Co do polityki rolnej, to jest ona z pozoru bez sensu. NAjpierw wpompuje się ogromne pieniądze w wielkie koncerny żywnościowe, a potem, jak już będą miały przewagę nad konkurencją, to konkurencję zrówna się z ziemią. Metodami ekonomicznymi. Zersztą kto korzysta z dopłat? Poczytajcie:

Jałmużna dla obszarnika
Tygodnik "Wprost", Nr 1245 (22 października 2006)

Ściśle tajne są w Polsce informacje o tym, kto i w jakiej wysokości otrzymuje unijne dopłaty bezpośrednie

Aleksander Piński
Krzysztof Trębski

Co łączy księcia Alberta z Monako, niemieckie linie lotnicze Lufthansa, duńską służbę więzienną, koncern Nestlé i księcia Westminsteru? Wszyscy należą do grona największych odbiorców pieniędzy z pomocy Unii Europejskiej dla rolnictwa - wskazują Duńczyk Nils Mulvad i Brytyjczyk Jack Thurston, założyciele internetowego serwisu Farmsubsidy.org, tropiącego absurdy unijnej wspólnej polityki rolnej (CAP). Do tego zestawienia dodać można m.in. nasz Kościół katolicki (odzyskał do dziś około 60 tys. hektarów ziemi; po skarbie państwa jest drugim co do wielkości właścicielem gruntów w Polsce) czy byłego senatora Henryka Stokłosę, właściciela agrarnego imperium Farmutil i jednego z najbogatszych Polaków. Zresztą ten ostatni to potentat, jeśli chodzi o czerpanie z kasy Brukseli: według szacunków, jako właściciel 16 tys. ha ziemi otrzymał w 2004 r. około 6,6 mln zł unijnych dopłat, czyli ponadtrzykrotnie więcej niż największy prywatny beneficjent w Wielkiej Brytanii - Gerald Cavendish Grosvenor, szósty książę Westminsteru i najzamożniejszy Brytyjczyk (otrzymuje 2 mln zł dopłat rocznie)!
Rządy państw unii stają na głowie, by nie ujawniać imiennej listy osób i przedsiębiorstw otrzymujących subsydia, bo wówczas obywatele zrozumieliby, że 48,5 mld euro wydawanych rocznie na CAP z ich podatków (w ubiegłym roku nakłady na ten cel wzrosły o 11,2 proc.) trafia głównie do wielkich koncernów rolno-spożywczych i współczesnych latyfundystów, w tym do wielu polityków. Zaledwie w jedenastu państwach wspólnoty presja organizacji społecznych zmusiła władze do upublicznienia choćby częściowych informacji w tym zakresie; pozostałe, w tym Polska, traktują je jako ściśle tajne. - Obecne regulacje sprawiają, że z dotacji rolnych faktycznie korzystają często wielkie koncerny, a nie drobni farmerzy. Chcemy to zmienić, pierwszym krokiem będzie wprowadzenie transparentności ich przyznawania - mówi "Wprost" Mariann Fischer Boel, unijna komisarz ds. rolnictwa. Niestety, rządy państw unii, które 18 października przystały w końcu na ujawnienie list beneficjentów dopłat, odłożyły wprowadzenie tej decyzji w życie do roku 2009. Czyżby bały się, że prawda skompromituje i podważy całą ideę wspierania rolnictwa w unii?

  Usamorządowienie Przewozów Regionalnych
Olsztyn: Usamorządowienie PKP Przewozów Regionalnych

Rozmowa z Grzegorzem Nowaczykiem, członkiem Zarządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego, odpowiedzialnym za organizację transportu publicznego w regionie.

5 czerwca 2008 o godzinie 11:00 w Ministerstwie Infrastruktury w Warszawie odbędzie się spotkanie Grzegorza Nowaczyka Członka Zarządu z Juliuszem Engelhardtem Wiceministrem. Spotkanie będzie dotyczyło przygotowania spółki PKP Przewozy Regionalne do usamorządowienia.

- Panie marszałku, bardzo dużo mówi się ostatnio o usamorządowieniu spółki Polskich Kolei Państwowych Przewozy Regionalne. Mógłby nam pan Marszałek wytłumaczyć „co to jest to usamorządowienie”i na czym będzie polegało?

- Usamorządowienie jest to przekazanie majątku państwowego w ręce państwowe. Zmianie ulegają jedynie szczeble. Rozmawiając jednak o PKP Przewozach Regionalnych musimy od razu wspomnieć o ogromnym długu tej spółki, który aktualnie wynosi 2,16 miliarda złotych. Rząd Polski postanowił, iż dług ten zostanie spłacony na mocy Ustawy z dnia 25 kwietnia 2008 roku, która przyznaje PKP PR dotację w wysokości 2,16 miliarda złotych. Dotacja ta z kolei ma zostać przeznaczona na spłatę zadłużenia. Ustawa w dalszej części planuje udzielenie PKP Spółka Akcyjna kredytu, który zostanie spłacony poprzez przekazanie na rzecz Skarbu Państwa wszystkich udziałów PKP S.A. w spółce PKP Przewozy Regionalne. Oznacza to, że PKP Przewozy Regionalne zostaną od dłużone z zaległych należności i staną się własnością Skarbu Państwa, który to z kolei będzie mógł przekazać udziały PKP PR w ręce samorządowców.

- Aż 2,16 miliarda złotych, skąd tak wielkie zadłużenie PKP PR?

- Przez lata składało się na to wiele czynników: nietrafne decyzje, mało atrakcyjne rozkłady, zbyt duże składy wagonów, czy chociażby stan pociągów i bezpieczeństwa podróży, które to pozostawiały wiele do życzenia. Zaledwie od kilku lat możemy zobaczyć prace nad poprawą tego stanu i już zaczyna przynosić to skutek w postaci zwiększonej liczby pasażerów. Również przystąpienie Polski do Unii Europejskiej przyniosło poruszenie i sprawiło przypływ unijnych pieniędzy do Polski. Jednak to ciągle za mało.

- Ale przecież na zachodzie też funkcjonują przewozy regionalne i wszędzie one są dotowane.

- Jednak na zachodzie już dość dawno zdano sobie sprawę, że lokalne przewozy pasażerskie nie przynoszą dochodów. Poza tym Unia Europejska daje ogromne dopłaty do przewozów drogowych (np. budowa dróg). Ostatecznie jednak najbardziej przełomowe było zestawienie kosztów wypadków drogowych, których bardzo dużą liczba ukazało konieczność dotowania przewozów regionalnych. Niestety w Polsce koleje były zmuszone do samodzielnego finansowania, co doprowadziło między innymi do wcześniej wspomnianego zadłużenia.

- Jaka w tym wszystkim jest rola Unii Europejskiej?

- Unia Europejska wystąpiła z ustawodawstwem zakazującym finansowania deficytowych przewozów pasażerskich. Polska przystępująca do Unii Europejskiej musiała przyjąć te rozwiązania. Jednak do zabezpieczenia niedochodowych przewozów i pokrycia strat związanych z ich utrzymaniem nie było chętnych. Rząd szukając sposobu pozbycia się problemu, postanowił przerzucić obowiązki zapewnienia regionalnych przewozów pasażerskich na samorządy wojewódzkie. Samorządy, choć niechętnie, przyjęły nowe rozwiązanie. Następne lata zaczęły przynosić coraz większe korzyści wynikające z przewozów. W końcu w roku poprzednim spółka wykazała po raz pierwszy w historii profit. Jednak Unia Europejska wydała jasne dyrektywy dotyczące dofinansowywania deficytowych przewozów regionalnych. Aby otrzymać jakiekolwiek środki, wpierw muszą zostać one oddłużone.

- Jak widzimy rząd podjął już kroki w celu oddłużenia PKP PR ale co tak naprawdę uzyskamy dzięki temu?

- Oddłużenie umożliwi pozyskiwanie środków unijnych na zakup nowych pojazdów i wagonów kolejowych. Dodatkowo przekaże władzę nad PKP PR samorządom., co przyczyni się do się do pełnej kontroli nad środkami przeznaczonymi na przewozy regionalne. W praktyce oznacza to lepsze gospodarowanie finansami Spółki PKP PR, która z chwilą przekazania udziałów samorządowcom będzie musiała stosować się do Kodeksu spółek cywilnych. W efekcie Województwo Warmińsko-Mazurskie będzie miało 5,4 procent udziałów w Spółce PKP przewozy regionalne w Warszawie.

źródło: InfoRail

  Komu przeszkadzał krzyż?
Cytat: Od jakiegoś czasu już nie widać w Polsce na karetkach pogotowia ratunkowego - jak to się dzisiaj ponoć „ładniej” mówi - na ambulansach - oznakowania „krzyżem”?
W Polsce cywilna Służba Zdrowia „oduczyła się” stosować tego wymownego i bardzo ważnego dla nas symbolu. Jak wszyscy dobrze pamiętamy na karetkach cywilnych używano „niebieskiego krzyża”. Niestety, kilka lat temu krzyże widniejące na karetkach pogotowia zamieniono na pogański znak węża „Eskulapa”. Czerwony krzyż był także używany przez PCK, wojsko i przez lotnictwo sanitarne. Wojsko rownież miało prawo umieszczać na ambulansach czerwony krzyż na białym tle.

Dlaczego tak się stało, kto o tym zdecydował i dlaczego tak łatwo zrezygnowaliśmy z tego godnego, starego i typowo polskiego oznakowania?
Z takim zapytaniem zwróciłem się do Ministerstwa Zdrowia w Warszawie.
Odpowiedź przyszła z Departamentu Polityki Zdrowotnej: „Uprzejmie wyjaśniamy, iż oznaczenie systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne w formie tzw. „star of life” jest oznaczeniem uniwersalnym, używanym (...) m.in. w Stanach Zjednoczonych i w krajach Unii Europejskiej. Symbol ten został wprowadzony w Polsce po raz pierwszy mocą ustawy z dnia 25 lipca 2001 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz. U. Nr 113, poz. 1207, z późn zm.). Obowiązek stosowania takiego oznaczenia zawarty jest także w nowej ustawie o Państwowym Ratownictwie Medycznym, która z dniem 1 stycznia 2007 r. zastąpiła ustawę z 2001 r. Biorąc pod uwagę powyższe, należy stwierdzić, iż oznaczenie systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne w formie „star of life” ma charakter powszechny, stosowane jest szeroko w krajach, gdzie funkcjonuje ratownictwo medyczne z prawdziwego zdarzenia i w opinii Ministerstwa Zdrowia nie ma uzasadnienia dla zmiany omawianej symboliki.
Należy zaznaczyć, iż Polski Czerwony Krzyż nie wchodzi w skład systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne, lecz może być tzw. jednostką współpracującą z systemem, o której mowa w art. 15 ust. 2 ustawy. Zgodnie z art. 38 ust. 2 ustawy jednostka ta, o ile została wpisana do rejestru prowadzonego przez właściwego wojewodę, może (lecz nie musi) używać oznaczenia systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne” (znak: MZ-BM-S-269/07).

Zaiste można nawet przyznać, że to obszerna, wyczerpująca, a nawet „soczysta odpowiedź”, aż tyle i tylko tyle. Ale czy dla nas wszystkich zadowalająca i wystarczająco uzasadniająca takie rozwiązanie? Co więcej - dodano - że Ministerstwo Zdrowia „nie widzi uzasadnienia dla zmiany omawianej symboliki” (sic!)? Przy okazji tej odpowiedzi z ministerstwa zastanawiam się, czy ktoś w ogóle nas Polaków o to pytał, czy była jakakolwiek publiczna debata na ten temat? Przecież ciągle nas się poucza (szczególnie dzisiaj, gdy jesteśmy w UE), że w prawdziwej demokracji, to obywatele mają „ostatnie słowo”! Ciągle słyszymy, że z byle jakiego powodu, należy organizować demokratyczne wybory, społeczne referenda, publiczne debaty, etc.

Komu zatem przeszkadzało w Polsce, od wielu lat używane oznakowanie „krzyżem”?
W połowie stycznia br. niektóre media „półgębkiem” podały, że Izrael zażądał od „Czerwonego Krzyża” wprowadzenia nowego, obojętnego religijnie emblematu, gdyż dotyczczas obowiązujący czerwony krzyż ma znaczenie religijne.
„Czerwony półksiężyc”, to ponoć nowe logo Czerwonego Krzyża obowiązujące od 14 stycznia 2007 roku?

Oficjalny komunikat Czerwonego Krzyża próbował wyjaśniać, że „dzięki temu organizacja może rozszerzyć swoją działaność i pomóc potrzebującym na całym świecie”? Co za przedziwne i przewrotne tłumaczenie! Czyli oznakowanie „krzyżem” było przeszkodą do „niesienia pomocy na całym świecie”? Ponoć wprowadzenie nowego znaku to był warunek, dzięki któremu izraelska organizacja humanitarna „Magen David Adom” (MDA) zechce dopiero pracować pod auspicjami Czerwonego Krzyża?

Jest to bardzo smutne, przykre i dotykające nas Katolików i wierzących Polaków. Bo krzyż chrześcijański, krzyż naszego Zbawiciela to znak, który szczerze, otwarcie i zawsze bardzo realistycznie obrazuje prawdę o naszym życiu.
Co jeszcze będziemy musieli zmienić i wyrzucić z naszej polskiej codzienności w wolnej Rzeczypospolitej, aby podporządkować się kolejnym i ciągle nowym żądaniom tzw. „międzynarodowych organizacji”? Czy w wolnej Polsce - mocno wierzymy, że taka powstanie (a tzw. III RP odejdzie?) - sami w końcu u siebie będziemy mogli decydować, jakie symbole, jakie znaki i wartości mają nam towarzyszyć w naszym życiu narodowym, religijnym i społecznym?

o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
z Montrealu w Kanadzie

źrodlo : http://www.kmdm.pl/art.ph...70903749ed556d9

  Natura 2000
a to czytaliście :
Na sieć Natura 2000 potrzeba 500 mln zł rocznie
Koszt wdrożenia w Polsce Europejskiej Ekologicznej Sieci Natura 2000 w latach 2007-2013 może wynieść około 500 mln zł rocznie - wynika z obliczeń Ministerstwa Środowiska (MŚ). W rezerwie celowej projektu budżetu na 2007 r. przeznaczono na ten cel 10 mln zł.

Sejmowa Komisja Ochrony Środowiska zajmowała się realizacją programu Natura 2000 oraz jej wpływem na ograniczenia rozwoju społeczności lokalnych.

Posłowie uważają, że prace nad ustaleniem sieci Natura 2000 od początku były źle zaplanowane, a teraz gdy część obszarów została już wytyczona, blokowanych jest wiele inwestycji. Ustanowienie sieci w żaden sposób nie powinno ograniczać rozwoju społeczności lokalnych - podkreślali podczas obrad 12 grudnia.

Posłowie apelowali też do ministerstwa o organizację szkoleń dla administracji, ponieważ obszar Natura 2000 jest błędnie traktowany jako obszar ścisłej ochrony przyrody.

Resort środowiska tłumaczy, że przeprowadzana jest inwentaryzacja środowiskowa, którą zlecił minister środowiska Jan Szyszko. Poza tym według harmonogramu przedstawionego posłom w styczniu 2007 r. Polska ma przekazać KE obszary specjalnej ochrony ptaków. Natomiast tzw. II transza obszarów ochrony siedlisk ma być przekazana KE w marcu 2007 r.

Wiceminister środowiska i Główny Konserwator Przyrody Andrzej Szweda-Lewandowski stwierdził, że "największym dotychczas błędem był brak przeprowadzenia inwentaryzacji przyrodniczej całego kraju. Poza tym Polska dysponuje dużym potencjałem przyrodniczym i to sprawia problem. Obszary chronione jesteśmy w stanie wskazać w każdej gminie, dlatego trzeba tak je tworzyć, aby było jak najmniej konfliktów, przy jednoczesnej ochronie przyrody".

Z informacji przestawionej posłom przez resort środowiska wynika, że program Natura 2000 nie ma odpowiedniego zaplecza eksperckiego. Wyznaczanie sieci realizowane było przez różne instytucje wyłaniane w drodze przetargów, co spowodowało, że nie ma ciągłości pracy nad bazą danych Natury 2000. Ministerstwo Środowiska nie posiada też instytucji, która od strony naukowej i technicznej wspierałaby tworzenie i funkcjonowanie sieci.

Jak poinformowała dyrektor departamentu ochrony przyrody MŚ Zofia Chrempińska, organizacja systemu zarządzania siecią Natura 2000 napotyka na trudności, a powodem są błędy w ustawie o ochronie przyrody. Ustawa nie jest też dostosowana do unijnego prawa. Obecnie resort pracuje nad projektem jej nowelizacji.

Ministerstwo przyznaje, że wyznaczanie obszarów odbywało się dotychczas bez przeprowadzenia szczegółowej inwentaryzacji przyrodniczej Polski pod kątem siedlisk przyrodniczych i siedlisk gatunków o znaczeniu dla Unii Europejskiej.

Opóźnienia w wyznaczaniu Natury 2000 zarzuca Polsce Komisja Europejska. Dotychczas Polska przekazała KE listę 72 obszarów specjalnej ochrony ptaków oraz listę 240 specjalnych obszarów ochrony siedlisk. Sieć Natura 2000 ma pomóc w zachowaniu i ochronie najcenniejszych gatunków flory i fauny Europy w naturalnym zasięgu ich występowania. Do wyznaczenia granic obszaru ochrony zobowiązuje Polskę Traktat Akcesyjny.KAW

PAP - Nauka w Polsce

kol

  Pandemia grypy jest nieunikniona
Naukowcy: pandemia grypy jest nieunikniona

"Światowa Organizacja Zdrowia ocenia, że obecnie mamy trzeci stopień zagrożenia pandemią grypy. Naukowcy nie pytają już "czy", ale "kiedy" wybuchnie - podkreślali specjaliści ds. chorób zakaźnych na konferencji prasowej w Warszawie.
W czasie sezonowej epidemii grypy choruje od 5 do 25 proc. populacji. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że w czasie pandemii może zachorować od 25 do 50 proc. całej populacji, a śmiertelność może wynieść nawet 60 proc.

- Pojawienie się pandemii grypy może zatem sparaliżować funkcjonowanie najbardziej zorganizowanego kraju - podkreślił prof. Andrzej Gładysz z Akademii Medycznej we Wrocławiu. Paraliż będzie dotyczył gospodarki, komunikacji; trzeba się też liczyć z ogromnym obciążeniem służby zdrowia - szpitali i przychodni.

W związku z tym zagrożeniem, WHO wydała zalecenia i wytyczne odnośnie przygotowania się na wypadek pandemii. Poszczególne kraje, również Polska, stworzyły narodowe plany pandemiczne, które dotyczą stałego monitorowania zagrożenia pandemią oraz systemu wczesnego reagowania na wypadek jej pojawienia się.

Jak podkreśliła kierownik Krajowego Ośrodka ds. Grypy prof. Lidia Brydak, dziś trudno powiedzieć, gdzie wybuchnie pandemia, jaki podtyp wirusa ją wywoła, jak szybko będzie się rozprzestrzeniać. Eksperci oceniają jednak, że największe zagrożenie jest związane z krążącymi obecnie czterema podtypami wirusa ptasiej grypy (m.in. H5N1), zwłaszcza jeśli któryś z nich nabierze cech genetycznych umożliwiających przenoszenie się między ludźmi.

- Wirus grypy wygląda pięknie w mikroskopie - jak kasztan z kolcami, ale wystarczy najdrobniejsza mutacja, by nabrał cech bardzo niebezpiecznych dla człowieka - podkreśliła prof. Brydak.

Jak ocenił prof. Gładysz, w ramach przygotowań do pandemii bardzo ważne jest zabezpieczenie odpowiedniej liczby leków przeciwwirusowych, które stanowią pierwszą linię walki z pandemią - dopóki nie pojawi się specyficzna szczepionka. Należałoby to zrobić już teraz, bo gdy dojdzie do rozwoju pandemii, mogą pojawić się poważne problemy z dostępem do nich. Na tym etapie leki powinny być zabezpieczone dla najbardziej zagrożonych pandemią grup, jak lekarze i pielęgniarki, strażacy, policjanci.

Obecnie świat dysponuje dwoma skutecznymi lekami przeciwwirusowymi na grypę, które dostępne są również w Polsce - podkreśliła prof. Brydak. Warto jest zrobić zapasy obydwu leków, na wypadek pojawienia się oporności na jeden z nich.

Niestety, informacja na temat tego, czy polski rząd zgromadził zapas leków przeciw grypie, jest tajemnicą wagi państwowej - zaznaczyła Brydak.

Badaczka przypomniała też, że w 2008 r. Unia Europejska zatwierdziła pierwszą szczepionkę pre-pandemiczną, tj. taką, która chroni przed aktualnie krążącymi szczepami wirusa ptasiej grypy H5N1, stwarzającymi największe ryzyko wybuchu pandemii.

Z danych producenta szczepionki wynika, że jej zapasy zgromadziły dotychczas m.in. USA, Francja, Irlandia, Wielka Brytania, Finlandia, Islandia, Szwajcaria i Włochy.

Jak zgodnie podkreślili eksperci, choć szczepienie przeciw grypie sezonowej nie ochroni przed wirusem grypy pandemicznej, to na obecnym etapie zmniejsza ono ryzyko pojawienia się takiego szczepu. Dzieje się tak, gdyż - jak wyjaśnił prof. Andrzej Steciwko z Akademii Medycznej we Wrocławiu - szczepienia zapobiegają mieszaniu się w organizmie człowieka materiału genetycznego wirusów grypy ludzkiej i ptasiej.

Poza tym szczepienia przeciw grypie chronią przed poważnymi powikłaniami choroby, na które najbardziej narażone są osoby przewlekle chore i po 65. roku życia. Zgodnie z zaleceniami WHO, do 2006 r. powinno się było zaszczepić ok. 50 proc. osób z tej grupy wiekowej, a do 2010 r. - 75 proc.

Niestety, w Polsce przeciw grypie szczepi się niewielki odsetek społeczeństwa - 5,3 proc. w ostatnim sezonie grypowym; a do 2006 r. zaszczepiło się u nas niecałe 13,5 proc. ludzi po 65. roku życia. - Polacy często tłumaczą, że koszt szczepionki, tj. ok. 35 zł, jest zbyt wysoki, ale później i tak wydają na objawowe leczenie grypy średnio od 45 do 55 zł - podkreślił prof. Steciwko."

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1869209,11,item.html

Ludzie, szczepcie się i zażywajcie leki przeciwwiurowe!

  Geneza kryzysu w Darfurze
W rejonie Sudanu doszło do jednej z największych w ostatnich latach katastrof humanitarnych. Eksperci oceniają, że od 2003 roku, w wyniku starć zbrojnych, najazdów na wioski i pogromów ludności, zginęło ok. 200 tys. osób. Walki doprowadziły do powstania ponad 3-milionowej rzeszy uchodźców, przede wszystkim spośród plemion afrykańskich. Uchodźcy osiedlili się głównie na terenie sąsiednich krajów – w Czadzie i Republice Środkowoafrykańskiej.



Geneza kryzysu

Darfur, zachodnia prowincja Sudanu o powierzchni ok. 250 tys. km², zamieszkiwany jest przez dwie duże społeczności – plemiona nomadów i ludność osiadłą. Nomadowie to głównie Arabowie, natomiast ludność osiadła to rdzenni mieszkańcy tamtych terenów. Ci pierwsi, od dziesięcioleci, w czasie pory suchej korzystali z pastwisk ludności osiadłej. Na tym tle dochodziło do incydentalnych starć, które z biegiem czasu – podsycane konfliktami na tle etniczno-kulturowym – przekształciły się w regularne walki.
Eskalacja konfliktu nastąpiła w lutym 2003 r. Ludność osiadła, podejrzewając rząd Sudanu o potajemne porozumienie z plemionami arabskimi, powołała opozycyjne wobec rządu oddziały paramilitarne – Sudańską Armię Wyzwolenia (Sudan Liberation Army, SLA) oraz Ruch na Rzecz Sprawiedliwości i Równości (Justice and Equality Movement, JEM). Siły rebelianckie, uzbrojone w przemycaną broń, szybko zaczęły przejmować kontrolę nad prowincją. W odpowiedzi rząd sudański zdecydował się zdławić opór siłą. Formalnie władze w Chartumie zaprzeczają, jednakże fakty niezbicie wskazują, iż rząd posłużył się w tym celu oddziałami paramilitarnymi grup nomadów, zwanymi Janjaweed. W rezultacie celem ataków stała się ludność cywilna.
Walki rozprzestrzeniły się na obszar całej prowincji. Po trzech latach, w maju 2006 r., podjęto negocjacje pokojowe, jednak porozumienie pokojowe z rządem podpisała jedynie największa frakcja rebeliancka. Dwa inne ugrupowania uczestniczące w negocjacjach odrzuciły jego ostateczny projekt, powołały do życia Narodowy Front Ocalenia (National Redemption Front, NRF) i kontynuowały walkę. Żądania NRF dotyczą podziału władzy oraz przyznania ludności Darfuru reprezentacji w organach rządowych.

Społeczność międzynarodowa na rzecz bezpieczeństwa w Darfurze

Dla ochrony ludności cywilnej skierowano do Darfuru misję pokojową Unii Afrykańskiej (African Mission in Darfur, AMIS). Jej pierwsze jednostki zostały wysłane do Darfuru już w lipcu 2004 r. W ciągu kolejnych miesięcy powiększono rozmiar misji do ok. 8000 żołnierzy (oddziały senegalskie, nigeryjskie, ruandyjskie). Misja współfinansowana była przez Unię Europejska, która na ten cel przekazuje środki z Africa Peace Facility (wartości 250 mln Euro). Od chwili utworzenia AMIS borykała się z istotnymi problemami, związanymi z brakiem stałych źródeł finansowania i niedostatkiem wyposażeniu. Problemem był także ograniczony mandat AMIS. W sierpniu 2006 r., wobec niepowodzenia misji pokojowej realizowanej przez oddziały Unii Afrykańskiej, Rada Bezpieczeństwa ONZ podjęła decyzję (rezolucja nr 1706) o rozszerzeniu realizowanego na południu Sudanu mandatu wojsk Narodów Zjednoczonych. W listopadzie 2006 r. doszło do uzgodnień między Unią Afrykańską i ONZ, w wyniku których z początkiem 2007 r. miała rozpocząć się w Darfurze wspólna (hybrydowa) misja UA-ONZ. Jednakże rząd Sudanu wyraził zdecydowany sprzeciw wobec operacji ONZ, stwierdził, że jest w stanie samodzielnie rozwiązać istniejący konflikt, i rozpoczął - wraz z Janjaweed - ofensywę wojskową przeciwko NRF.

Misja pokojowa ONZ

Ostatecznie 31 lipca 2007 r. Rada Bezpieczeństwa ONZ, na podstawie rezolucji nr 1769, zatwierdziła wysłanie do Darfuru dodatkowo 26 000 żołnierzy misji pokojowej UNAMID (African-United Nations Mission in Darfur), którzy z dniem 31 grudnia 2007 r. przejęli od sił AMIS dowodzenie operacją. Rząd Sudanu zaakceptował tę rezolucję. Celem międzynarodowej obecności na rzecz bezpieczeństwa jest:
– zapewnienie przestrzegania prawa oraz funkcjonowania policji w obozach i miejscach przebywania uchodźców, z poszanowaniem dla cywilnego charakteru obozów i ułatwieniem działań organizacji humanitarnych,
– poprawienie warunków ogólnego bezpieczeństwa w całej strefie, głównie wokół i w pobliżu obozów uchodźców oraz ośrodków przesiedleńców, a także w strefach opuszczonych przez uchodźców - w celu ułatwienia im dobrowolnego powrotu do domów,
– stworzenie warunków do zainicjowania obywatelskiego wysiłku na rzecz rozwoju i odbudowy, niezbędnych, aby zachęcić przesiedleńców do dobrowolnego powrotu do opuszczonych domów.

Źródło: PKW Czad